Z uwagi na to ,że w sądzie zarzucała mi że nie odbywam wcale spotkań z dziećmi postanowiłem prowadzić z nich dziennik.
Przyjechałem pod dom 16.40, czekałem, nie odbierała 2x, nie było ich w domu przez telefon dowiedziałem się, że pojechali na angielski. Pojechałem przez bardzo duży korek. 10 minut bawiłem się z synem, potem po zajęciach 5min z córką i odprowadziłem ich do auta bo już jechali. Proponowałem że pójdę na chwilę z córką na plac zabaw ale M. się nie zgodziła.
Jestem wykształconym młodym mężczyzną, ojcem 2 dzieci, którego życie zamieniło się w koszmar przez związek z niewłaściwą kobietą. Aktualnie przez chciwość byłej "żony" która oprócz dzieci zabiera mi też ponad 60% wynagrodzenia na alimenty, po opłaceniu mieszkania ledwo starcza mi na życie. Dodam tylko że otrzymuje ona także 500+ a żyje z moimi teściami, więc ma do dyspozycji nie pracując ponad 4200zł, koszty symboliczne a ciągle domaga się więcej. Jakim sposobem żyje sobie wygodnie moim kosztem podczas gdy ja popadam w depresję? Teściowie mają zaprzyjaźnionych adwokatów i lekarzy, razem z nimi zrobiła z moich dzieci bardzo chorowite przypadki choć nie dolega im nic poza powszechnie spotykanymi alergiami. Przez co nie zamierza pracować bo w teorii "musi zajmować się dziećmi". Notorycznie utrudnia mi kontakty z córką i synem. Nie respektuje ona w tym postanowienia co do kontaktów jakie mam prawo odbywać. Sprawa w sądzie toczy się już ponad 2 lata a na razie nie widać ...
Komentarze
Prześlij komentarz