Z uwagi na to ,że w sądzie zarzucała mi że nie odbywam wcale spotkań z dziećmi postanowiłem prowadzić z nich dziennik.
Przyjechałem pod dom 16.40, czekałem, nie odbierała 2x, nie było ich w domu przez telefon dowiedziałem się, że pojechali na angielski. Pojechałem przez bardzo duży korek. 10 minut bawiłem się z synem, potem po zajęciach 5min z córką i odprowadziłem ich do auta bo już jechali. Proponowałem że pójdę na chwilę z córką na plac zabaw ale M. się nie zgodziła.
Z uwagi na fakt że w zeszły weekend zabrałem dzieci do siebie (Widzenie przełożone z 20-21.04.2019 z uwagi na moją chorobę) żeby dzieci nie były 3 weekendów z rzędu u mnie zgodziłem się zabrać jedynie na sobotę i odwieźć o 17. Zabrałem je na spacer nad jezioro, na plac zabaw, na obiad, pojechaliśmy także do dziadków bo pogoda się popsuła.
Komentarze
Prześlij komentarz