Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2018

24.05.2018 Czwartek

Przyjechałem do dzieci i zabrałem je na spacer. Poszliśmy tym razem w przeciwną stronę zobaczyć przejeżdżające pociągi. Syn był bardzo podekscytowany. Widać że to lubi. Córka jechała na hulajnodze, tzn co chwilę brałem i ją niosłem żeby starczyło jej sił na powrót. Nie poszliśmy jednak zbyt daleko, bo powiedziała że woli wrócić i iść na plac zabaw.

22.05.2018 Wtorek

Przyjechałem pod dom dzieci 16:30. Niestety nikt nie otwierał choć widziałem samochód, szczekającego psa i ruchy na ogródku. Czekałem 20 minut, przyjechała żona z dziećmi, powiedziała że myślała że przyjadę jutro. Co prawda była taka propozycja wysunięta przez nią dzień wcześniej ale odpisałem jej żeby wyjaśniła bardziej w jaki sposób chce zmieniać postanowienia sądu i nie odpisała do tej pory. Oznajmiła że dzieci idą teraz jeść. Poszły do domu, czekałem na murku przed. Widać było że bardzo chcą wyjść jak najszybciej do mnie. Zabrałem je na wspólny spacer, na lody, potem na plac zabaw. Odprowadziłem i córka pomimo że cały czas była uśmiechnięta, żwawa, aktywna, powiedziała mamie że się czuje "okropnie", aż mnie zatkało. Żona ruszyła na mnie że za długo z nimi byłem (ok 1,5h)... Jak widać nawet prosty spacer przeważnie kończy się awanturą.

10.05.2018 Czwartek

Kolejna wizyta, kolejne krzyki w wykonaniu M. Na wstępie słyszałem że chce mi wydać dwójkę na spacer, wtrącił się teść że młody jest przeziębiony I mam iść tylko córka. Wtedy M od razu zmieniła zdanie i powiedziała że młody jest przeziębiony I nie może wyjść. A widzę że byli wszyscy cały czas na dworze przed domem, twarz nawet syn miał spaloną od słońca. Pytam się M że jak to jest że z nią może być cały czas na dworze a ze mną na spacer nie może iść. Ona na to że nie o to chodzi że ona nie wie gdzie ja tam chodzę że tam wiatry... A potem już nie wiedziała co powiedzieć to że ja ostatnio całe dnie dzieci wietrze na placu zabaw a jej to nie pasuje. Trudno zabrałem córkę na krótki spacer, kupiłem jej loda...

08.05.2018 Wtorek

Dziś ładny dzień, zabrałem dwójkę na plac zabaw, bawiliśmy się wspaniale. Już na wejściu M zakomunikowała że syn ma wrócić na 18 na kąpiel. Także odprowadziliśmy syna a sami wróciliśmy do koleżanek z którymi córka bawiła się pieskami na placu zabaw. M nie zgodziła się żeby mogła zostać chociaż 15min dłużej bo widziałem że ładnie się bawi z dziewczynkami, więc odprowadziłem ją na czas.

05.05.2018

Spędziłem dzień na plecach zabaw i spacerach z dziećmi, wszedłem do domu teściów między spacerami gdzie syn miał dostać jogurt ale chciał żebym to ja mu dał. Zdjąłem buty i wszedłem żeby mu go dać. W tym czasie teść pokopał moje buty przez pół korytarza. Kolejne tego typu zachowania tego niezrównoważonego psychicznie gbura z którym niestety moim dzieciom przyszło mieszkać.