Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2017

31.10.2017 Wtorek

W związku z tym że we wtorki notorycznie nie ma dzieci w domu, córka jeździ na zajęcia dodatkowe, poprosiłem o wyznaczenie innego terminu spotkań. Dostałem tylko odpowiedź że jest chora. Domyślając się że pewnie będzie w domu pojechałem pod dom ok 16:45. Wszedłem do góry z synem, córka leżała faktycznie w łóżku. Spytałem się czy syn może iść na spacer. M. nie zgodziła się bo późno a zaraz musi być kąpany. Chciała żebym poczytał jej książkę. M. powiedziała że dzieci nie mogą być razem bo jedno jest chore. Powiedziałem zatem żeby wykąpała syna bo córka chce żebym jej poczytał. M. nalegała żebym zajął się synem, co było równoznaczne że nie mogę wchodzić do pokoju córki, bo syn nie może tam wchodzić. Gdybym od razu poszedł kąpać syna, do córki mógłbym wejść dopiero jak syn pójdzie spać, więc dopiero na sam koniec widzenia. Przeczytałem więc jej parę bajek, pobawiliśmy się figurkami. Syn przyszedł już z dołu do spania, to dałem mu mleko, inhalacje, położyłem spać. Ułożyłem jeszcze z córką p...

28.10.2017 Sobota

Przyjechałem po 11. Córka entuzjastycznie mnie przywitała, M. przyniosła syna i poszliśmy do góry się bawić. Rysowaliśmy wspólnie obrazki i labirynty które wzajemnie przechodziliśmy. Bylem z dwójką na pół godzinnym spacerze. Nie było już kasztanów ale spotkaliśmy wiewiórkę. Osoby trzecie głównie teściowa nakłaniała córkę żeby spędzała z nią czas. Zachęcała ją żeby schodziła na dół, 1 raz przy niej robiła na drutach widząc, że ją to bardzo ciekawi a ja chwilę wcześniej prosiłem żeby poszła ze mną do góry porysować. Stałem i czekałem na córkę a teściowa nie przestawała ją zabawiać. Na prośbę M. żeby córka przyszła do mnie, teściowa stanowczo odpowiadała żeby została z nią na dole. Włączyła jej bajki w telewizji więc pod koniec już nawet nie chciała przyjść się ze mną pożegnać. Jak ją zawolałem przebiegła tylko na sekundę dać buziaka i pobiegła z powrotem na bajkę. Ewidentnie kolejny raz był łamany punkt postanowienia aby to osoby trzecie nie przeszkadzały w moich kontaktach z dziećmi.

19.10.2017 Czwartek

Przyjechałem jak zwykle pociągiem 16:12 i rowerem z dworca. Po wejściu córka bardzo się ucieszyła na mój widok, Syn widziałem był w kojcu. Zaproponowałem jej spacer bo była piękna pogoda i bardzo ciepło, ponad 20 stopni. Spytałem się czy syn bierze jeszcze antybiotyk to M. odpowiedziała że: "nie, ale bierze inne leki", spytałem czy mogę z nimi iść razem?, "nie". Jak spytałem się córki czy chcę iść na spacer to ucieszyła się bardzo powiedziała że "tak". M. na to że nie ma nigdzie iść bo syna trzeba zaraz kąpać. Nigdy tak wcześnie go nie kąpałem zaraz po przyjściu. Na szczęście córka nalegała żeby iść ze mną na spacer więc poszliśmy. Znaleźliśmy "ostatni kasztan", zabawa z wędrowców z kijem, plac zabaw. Spacer trwał ok 35 minut. Po przyjściu M pretensja że jak mogę ponad godzinę na spacerze być bo syn też istnieje. Pobawiłem się z dwójką, klockami, innymi zabawkami. Dałem synowi mleko i go uśpiłem, potem wykąpałem córkę, zabawa w wannie z wiadrem j...

17.10.2017 Wtorek

Przyjechałem po pracy (16.12 pociag) pod dom 16.40. Byłem rowerem. M. nie odbierała, pomyślałem ze prawdopodobnie pojechali na angielski, wiec pojechałem na osiedle Tysiąclecia. Dojechałem ok 17.35. Na miejscu parę minut potrzymałem syna i pochodziłem z nim po korytarzu, dawałem mu chrupkę i trzymałem słoiczek z deserem. Po skończonej lekcji córka wybiegła i rzuciła mi się na szyję mówiąc: "tatuś, tatuś, mój kochany tatuś". Pani w recepcji aż skomentowała: "Ale córeczka tatusia". O 18:05 ubrałem synowi kurtkę i zeszliśmy na dół. Odprowadziłem ich do samochodu i pojechali. Wizyta trwała ok 20 minut.

14.10.2017 Sobota

Napisała ze syn śpi żebym nie dzwonił domofonem, 10:15 odpisałem ze będę za 15 min, Przyjechałem syn jeszcze spał, zaproponowałem córce spacer bo piękne słoneczko było, ciepło, >15 stopni, ucieszyła się i entuzjastycznie zaczęła się ubierać, po wyjściu spytała się czy mamy dziś więcej czasu czy możemy pójść do lasu, odpowiedziałem że tak bo jest wczesna godzina i jeszcze cały dzień przed nami, poszliśmy na standardowe kółeczko do lasu, całą drogę uśmiechy, zabawy, spytała się co to za dziury w drzewach, opowiedziałem jej o kornikach to resztę drogi bawiła się że jest kornikiem. W drodze powrotnej chciała wejść na plac zabaw to poszliśmy tam, po kolei na wszystko musiała wejść, karuzela huśtawka, itd. Wróciliśmy pod dom, spytałem się jej czy chciałaby się napić, w samochodzie mam wodę lub w domku coś innego. Powiedziała że chce wodę. Podeszliśmy do samochodu, M. wyleciała przed dom zaczęła wołać córkę, żeby w tej chwili wracała, na mnie z krzykiem że ostatni raz tak długo byłem na s...

12.10.2017 Czwartek

Przyjechałem od razu po pracy 16.12 miałem pociąg. Córka siedziała przed telewizorem, syn był z teściową w kuchni. Podobno syn jest na antybiotyku. Jak się spytałem od kiedy był M. odburknęła, że ciągle jest i jak nie wiem to mam się nie wypowiadać. Odpowiedziałem że właśnie się o to pytam. Spytałem się więc córki czy chce iść na spacer z tatą bo ładne słoneczko było i ciepły dzień, M. od razu przyniosła położyła syna przede mną i powiedziała że dzieci są przeziębiona i nigdzie nie pójdą tylko mają iść do góry. Znowu nie pozwoliła wyjść z domu, córka nie wykazywała objaw żadnego przeziębienia. Córka od razu chciała żebym wziął ja na barana, powiedziałem że w domu nie możemy, Córka w płacz, nie mogła się uspokoić przez dobre 15 minut. Później podczas kąpieli i po wyjściu tuliła mnie z całej siły, mówiła że tatuś jest kochany, spytałem się dlaczego była taka smutna na początku zamiast tak od razu się przytulić, powiedziała że była zmęczona. Zauważyłem w kąpieli kilka guzów na nogach i ci...

08.10.2017 Niedziela

Napisała mi się nie przyjedzie do kościoła gdzie zawsze odbieram córkę i który jest w postanowieniu sądu, tylko mam przyjechać na jej osiedle o 11.15. Byłem parę minut wcześniej, poczekałem na nie jak wracały ulica. Córka ucieszyła się już z daleka jak mnie zobaczyła, pobiegła wyskoczyła na ręce aż się obróciliśmy. Przywitałem się z synem który siedział w wózku. Poczekam z córką aż M. przyniesie fotelik. Córka nawet nie chciała wejść do domu pomimo próśb M. Wsiedliśmy do auta, spytała gdzie będziemy. Odpowiedziałem, że u mnie. Zaczęła dalsze natarczywe pytania czy na pewno. Byliśmy u mnie w mieszkaniu, wyszliśmy też przed blok na plac zabaw. Początkowo zanosiło się, że będzie kropić ale wyszło słońce i nie padało. Córka zjadła obiad, upiekłem wcześniej schab, ryż i sałatkę. Do tego też zjadła później jogurt marchewkowy, jabłko pokrojone na spacerze. Rysowaliśmy też pisakami i kredkami. Odwiozłem ją o 17.03.

05.10.2017 Czwartek

O 17 stawiłem się na gala anonima gdzie dzieci miały wizytę u pulmonologa, dzwoniłem gdzie są, spóźniona była ponad 20 minut. W czasie wizyty zajmowałem się głównie synem, po wizycie córką bo syn dostawał pić. M. nie godziła się nawet na do żebym zszedł z córką na dół gdzie było więcej miejsca. Po wizycie odprowadziłem ich do auta. Była 18.42. Pojechałem na dworzec tramwajem. Pociąg miałem dopiero po 20.30. Straszny wiatr, a ja rowerem z dworca.

02.10.2017 Wtorek

Z uwagi na to ,że w sądzie zarzucała mi że nie odbywam wcale spotkań z dziećmi postanowiłem prowadzić z nich dziennik. Przyjechałem pod dom 16.40, czekałem, nie odbierała 2x, nie było ich w domu przez telefon dowiedziałem się, że pojechali na angielski. Pojechałem przez bardzo duży korek. 10 minut bawiłem się z synem, potem po zajęciach 5min z córką i odprowadziłem ich do auta bo już jechali. Proponowałem że pójdę na chwilę z córką na plac zabaw ale M. się nie zgodziła.

Po co to?

Jestem wykształconym młodym mężczyzną, ojcem 2 dzieci, którego życie zamieniło się w koszmar przez związek z niewłaściwą kobietą. Aktualnie przez chciwość byłej "żony" która oprócz dzieci zabiera mi też ponad 60% wynagrodzenia na alimenty, po opłaceniu mieszkania ledwo starcza mi na życie. Dodam tylko że otrzymuje ona także 500+ a żyje z moimi teściami, więc ma do dyspozycji nie pracując ponad 4200zł, koszty symboliczne a ciągle domaga się więcej. Jakim sposobem żyje sobie wygodnie moim kosztem podczas gdy ja popadam w depresję? Teściowie mają zaprzyjaźnionych adwokatów i lekarzy, razem z nimi zrobiła z moich dzieci bardzo chorowite przypadki choć nie dolega im nic poza powszechnie spotykanymi alergiami. Przez co nie zamierza pracować bo w teorii "musi zajmować się dziećmi". Notorycznie utrudnia mi kontakty z córką i synem. Nie respektuje ona w tym postanowienia co do kontaktów jakie mam prawo odbywać. Sprawa w sądzie toczy się już ponad 2 lata a na razie nie widać ...