Pojechałem do szpitala bo córka miała być przyjęta na badania. Byłem o czasie, M sie spóźniła. Przy przyjęciu lekarka dziwiła się czy to drugi raz z tym samym jest przyjmowana. Faktycznie nie było żadnych widocznych objawów, jedynie M określiła że powiększone węzły chłonne (skierowanie od lekarza rodzinnego). Poszliśmy na USG brzucha i szyi, nic nie wykryto, lekarka powiedziała że córka może mieć takie węzły na stałe, nie widzi nic niepokojącego. Potem badanie wagi, wzrostu, oględziny skóry i badanie krwi. Po 3h poszedłem do pracy a córka została jeszcze na badaniu krwi. W środę ma zostać wypisana. Chociaż nie została wcale w szpitalu.