Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2018

26.06.2018 Wtorek

Pojechałem do dzieci, córka nie chciała iść na spacer. Tego dnia były wcześniej przelotne opady więc zabrałem parasol i z synem poszedłem na spacer. Po przyjściu wyczyściłem wózek bo miał całe kółka od błota. Wszedłem do środka co niestety było błędem. Próbowałem bawić się z dziećmi ale córka poszukiwała ciągle zabaw których teść zabraniał. Stwierdziłem że dopóki teść tam będzie to nie będę tam spędzał czasu z dziećmi. Pożegnałem się zniosłem syna na dół do M i pojechałem.

20.06.2018 Środa

Na wstępie spotkałem M jak podjeżdżała pod dom z synem. Wyjęła wózek i wsadziła syna. Córka w tym czasie wyszła z domu z wózkiem dla lalek i stwierdziła że chce iść w lewo na plac zabaw. Próbowałem wytłumaczyć jej że pójdziemy w prawo trochę do lasu schować się w cieniu bo było mocne słońce, na spacer a w drodze powrotnej odwiedzimy plac zabaw. Patrzyła na M licząc na pozwolenie. Mówiłem jej że na dalszy spacer nie będę miał jak nieść całą drogę jej tego wózka z lalką i jeszcze jej. Uparła się że chce iść z wózkiem. M oczywiście na mnie że nie mam iść do lasu bo taki upał więc tylko na plac zabaw. Za nic tłumaczenie że plac zabaw tonie w słońcu i rozsądniej się trochę przed nim schować. Córka jedynie słuchała M że może iść. Ja się nie godziłem na dyktowanie w jaki sposób mam spędzać z dziećmi czas. M buntowała córkę przeciwko mnie. W końcu stwierdziłem że jak chce z nami iść to idziemy w prawo. Uparcie została przy domu z M. Oddalając się zobaczyłem tylko jak M krzyczy coś w moją stron...

21.06.2018 Czwartek

Przyjechałem pod dom i już spodziewałem się że będą problemy z uwagi na zapowiadane opady. Sprawdziłem dokładnie i opady odsunęły się w czasie na kolejny dzień. Jednak na wejściu usłyszałem że dzieci nie pójdą na spacer bo "będzie padać" a córka "boi się burzy". Żadnej burzy nie było, nie padał deszcz. Powiedziałem w takim razie że zabiorę dzieci do sali zabaw w mojej miejscowości na godzinę. Dzieci ucieszyły się i tylko tym sposobem mogłem je z tego domu wyciągnąć. Pojechaliśmy i przez godzinę bawiliśmy. Odwiozłem je a tym czasie nie spadła ani jedna kropla deszczu.

16-17.06.2018 Weekend

Weekend spędziłem razem z dziećmi. Sobotę od 10 do 17 z dwójką, natomiast córka została do niedzieli do 17. W sobotę pojechaliśmy na piknik nad jezioro, pół godziny drogi od domu. Były tam zabawy na plaży, naleśniki z jabłkami, wspólne spacery. W niedziele pojechaliśmy z córką na place zabaw, nad pobliskie jezioro na spacer, do kościoła, w przerwie do mnie odpocząć i na koniec jeszcze na jeden plac zabaw. Córka stwierdziła że bardziej podobała jej się sobota.

12.06.2018 Wtorek

Przyjechałem na czas, M poinformowała że mam zmienić pieluchę synowi. Zmieniłem i zabrałem dzieci na spacer. Poszliśmy nad stawki, w lesie nuciliśmy piosenki, oboje się uśmiechali. Pokazałem im tamę i nowe miejsce, nowo postawione drewniane konstrukcję z lustrami. Wróciliśmy przystanek autobusem. Potem na plac zabaw. Córka zbyt późno powiedziała o chęci skorzystania z toalety więc szybko pośpieszyliśmy do ich domu. Odjechałem 18:50.

07.06.2018 Czwartek

M. poinformowała że czeka z dziećmi w przychodni w mieście. Zadzwoniłem do niej bo nie wiedziałem co to oznacza. Córka była zapisana na badanie do lekarza, więc zawróciłem z dworca i pojechałem tam prosto. Byłem wcześniej niż u nich ok 16:20. Zabrałem dzieci na pobliski plac zabaw i na spacer. Potem przyjechała teściowa i zabrała syna do domu. Spędziłem z córką czas, poszliśmy też na chwile na zewnątrz. Po 19:40 wyszedłem.

2-3.06.2018 Weekend

Pierwszy weekend kiedy miałem możliwość zabrania syna do siebie w normalny dzień a córki na noc. W sobotę wspólnie bawiliśmy się w mieszkaniu, odwiedziliśmy też dziadków. Córka z niecierpliwością oczekiwała tego dnia, chwaliła się dziadkom że zostanie na noc u mnie, że będzie miała swoje łóżko. Syna odwieźliśmy w sobotę a córka została do niedzieli którą spędziliśmy na planu zabaw, spacerze, wspólnej zabawie.