Pozwana przełożyła poprzedni weekend na ten z uwagi na wizytę jej siostry. Dzieci chętnie wsiadly do auta. Pogoda dopisała, choc w niedzielę był przeloty deszcz ale słońce zrobiło na nim podwójna tecze. Syn posmutniał dopiero jak usłyszał że musi wracać. Odwiozłem go planowo. Córka poczekala z babcią. Spędziliśmy wesoło niedzielę przy uśmiechach I zabawie. W samochodzie posmutniała i zaczęła spać. Przyjechałem planowo na 17. Pozwanej nie było. Otworzyla matka pozwanej. Pozwana minalem jak szła z psem na końcu ulicy.
Dyskryminacja mężczyzny przez prawo rodzinne na co dzień