W zamian za zeszły weekend kiedy leżałem chory z zapaleniem płuc zaproponowałem przełożenie na 27-28.04. Po dzieci musiałem pojechać na drugi koniec miasta bo tam były na zabawie urodzinowej na placu zabaw. Odebrałem je o 13 z parkingu i zabrałem do siebie. Dzieci ochoczo się bawiły, syna odwieźliśmy na 17.30 (zgodziła się trochę później) a córkę zabrałem na noc do siebie i odwiozłem kolejnego dnia na 17. Do kościoła pojechaliśmy wspólnie z dziadkami. Byliśmy na spacerze i placu zabaw.
Dyskryminacja mężczyzny przez prawo rodzinne na co dzień