Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2018

14.04.2018 Sobota

Dzień spędziłem z dziećmi zabierając je niejednokrotnie na spacery, place zabaw. Z synem wróciłem ze spaceru na obiad i spanie, wtedy zabrałem córkę do kawiarni na lody i ciastko. Wróciliśmy na obiad i bawiła się ponownie z koleżankami na placu zabaw. M. i teściowa próbowały zatrzymać dzieci w tak ładny dzień w domu, na szczęście nieskutecznie bo córka chciała ze mną wychodzić.

12.04.2018 Czwartek

Dostałem informacje od M że córka odrabia dzisiaj ostatnie zajęcia gimnastyczne dlatego poszedłem tam na 15:50. W czasie jak miała zajęcia wziąłem syna na spacer do parku i oglądać żurawie bo bardzo mu się podobały. Wróciliśmy to akurat córka skończyła zajęcia, odprowadziłem ich przez park galerie na przystanek.

10.04.2018 Wtorek

Po pracy pojechałem prosto do dzieci, na wstępie przez dłuższy czas nikt mi nie otwierał, widziałem że córka bawi się za domem, mojego wołania nie słyszała. Po otwarciu furtki podszedłem do niej i zaproponowałem wyjście na rower, bo ostatnio o nim rozmawialiśmy. Ucieszyła się bardzo. Od razu teściowa wtrąciła się a co z synem, poinformowałem M że pójdę na chwilę z córką pouczyć ją jeździć na rowerze potem przyjdę i pójdę z synem. Oczywiście odpowiedziała że nie mogę, że mam być z dwójką i nie mogę wyjść z córką. To w takim razie zaproponowałem że pójdę najpierw z synem na krótki spacer wrócę i wyjdę z córką na rower. Tego też nie mogłem. M zaczęła podnosić głos, przyszła teściowa zabrała syna z przed domu. Powiedziałem jej żeby oddała moje dziecko bo idę z nim na spacer, za 3 razem oddała. M usilnie kazała córce wyjść za nami na spacer, próbowałem jej wytłumaczyć że też bym bardzo chciał spełnić jej prośbę o pomoc w nauce jazdy na rowerze ale mama ani babcia się nie godzą. Córka nie ch...

08.04.2018 Niedziela

M napisała że nie przyjedzie do kościoła gdzie zawsze odbierałem córkę tylko że ja mam przyjechać do nich o 11:15. Odebrałem córkę i pojechałem do siebie. Bawiliśmy się, podjechaliśmy do dziadków, jeździła quadem, graliśmy w golfa, bawiła się z psami. Odwiozłem ją na czas, pomimo tego że nie chciała jeszcze wracać.