Przejdź do głównej zawartości

10.04.2018 Wtorek

Po pracy pojechałem prosto do dzieci, na wstępie przez dłuższy czas nikt mi nie otwierał, widziałem że córka bawi się za domem, mojego wołania nie słyszała. Po otwarciu furtki podszedłem do niej i zaproponowałem wyjście na rower, bo ostatnio o nim rozmawialiśmy. Ucieszyła się bardzo. Od razu teściowa wtrąciła się a co z synem, poinformowałem M że pójdę na chwilę z córką pouczyć ją jeździć na rowerze potem przyjdę i pójdę z synem. Oczywiście odpowiedziała że nie mogę, że mam być z dwójką i nie mogę wyjść z córką. To w takim razie zaproponowałem że pójdę najpierw z synem na krótki spacer wrócę i wyjdę z córką na rower. Tego też nie mogłem. M zaczęła podnosić głos, przyszła teściowa zabrała syna z przed domu. Powiedziałem jej żeby oddała moje dziecko bo idę z nim na spacer, za 3 razem oddała. M usilnie kazała córce wyjść za nami na spacer, próbowałem jej wytłumaczyć że też bym bardzo chciał spełnić jej prośbę o pomoc w nauce jazdy na rowerze ale mama ani babcia się nie godzą. Córka nie chciała iść z bratem razem na spacer i wróciła się do domu. Zrobiłem dłuższe kółko z synem w wózku, także chwilę po nogach i na placu zabaw, wróciłem i córka ucieszyła się że wreszcie może ze mną wyjść. Asekurowałem ją na rowerze, podjechaliśmy też na plac zabaw gdzie spotkała swoje koleżanki, bawiłem się z całą trójką. Było słonecznie, upalnie. Dałem jej wody. Wróciliśmy ok 18:45 po moich prośbach, córka chciała zostać dłużej. M oczywiście awantura dlaczego tak późno wracam że mam kąpać dzieci teraz. Dziwiłem się że nie wykąpała syna jeszcze skoro zawsze był kąpany dużo wcześniej. Pożegnałem się z dziećmi. Szkoda że pod pretekstem nierównego traktowania dzieci M wraz z teściową nie pozwalają na wiele aktywności dostosowanych do wieku każdego z nich osobno, zabraniając m.in. lekcji jazdy na rowerze pomimo że dziecko bardzo tego chce a teściowa kolejny raz ingeruje w przebieg spotkań.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Po co to?

Jestem wykształconym młodym mężczyzną, ojcem 2 dzieci, którego życie zamieniło się w koszmar przez związek z niewłaściwą kobietą. Aktualnie przez chciwość byłej "żony" która oprócz dzieci zabiera mi też ponad 60% wynagrodzenia na alimenty, po opłaceniu mieszkania ledwo starcza mi na życie. Dodam tylko że otrzymuje ona także 500+ a żyje z moimi teściami, więc ma do dyspozycji nie pracując ponad 4200zł, koszty symboliczne a ciągle domaga się więcej. Jakim sposobem żyje sobie wygodnie moim kosztem podczas gdy ja popadam w depresję? Teściowie mają zaprzyjaźnionych adwokatów i lekarzy, razem z nimi zrobiła z moich dzieci bardzo chorowite przypadki choć nie dolega im nic poza powszechnie spotykanymi alergiami. Przez co nie zamierza pracować bo w teorii "musi zajmować się dziećmi". Notorycznie utrudnia mi kontakty z córką i synem. Nie respektuje ona w tym postanowienia co do kontaktów jakie mam prawo odbywać. Sprawa w sądzie toczy się już ponad 2 lata a na razie nie widać ...

04.05.2019 Sobota

Z uwagi na fakt że w zeszły weekend zabrałem dzieci do siebie (Widzenie przełożone z 20-21.04.2019 z uwagi na moją chorobę) żeby dzieci nie były 3 weekendów z rzędu u mnie zgodziłem się zabrać jedynie na sobotę i odwieźć o 17. Zabrałem je na spacer nad jezioro, na plac zabaw, na obiad, pojechaliśmy także do dziadków bo pogoda się popsuła.

07.06.2018 Czwartek

M. poinformowała że czeka z dziećmi w przychodni w mieście. Zadzwoniłem do niej bo nie wiedziałem co to oznacza. Córka była zapisana na badanie do lekarza, więc zawróciłem z dworca i pojechałem tam prosto. Byłem wcześniej niż u nich ok 16:20. Zabrałem dzieci na pobliski plac zabaw i na spacer. Potem przyjechała teściowa i zabrała syna do domu. Spędziłem z córką czas, poszliśmy też na chwile na zewnątrz. Po 19:40 wyszedłem.