Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2018

30.10.2018

Pojechałem do dzieci po pracy, przed domem od frontu stał jak zwykle teść udając że zamiata liście. Widziałem przez szybkie w drzwiach że syn jest szykowany w kurtkę natomiast córka nie. Syn entuzjastycznie krzyczał przez drzwi tata tata, jak się otworzyły od razu do mnie podbiegł. Córka była trzymana za rękę przez pozwaną która oznajmiła że ona nie idzie. Próbowałem się spytać dlaczego, żeby chociaż na chwilę wyszła porozmawiać ze mną na osobności to pozwana się wtrąciła że nie wyjdzie bo jest za zimno. Widząc pozwaną przytrzymującą moja córkę za rękę i teścia który właśnie zamknął mi furtkę przed nosem także nie mogłem wyjść poprosiłem pozwana żeby mi ją otworzyła. Udałem się...

20-21.10.2018 Weekend

Zabrałem dzieci planowo o godz 10 w sobotę. Pojechaliśmy wspólnie na plac zabaw, potem na obiad i zabawę. Odwiozłem syna na 17, pozwana zaczęła kilkukrotnie wypytywać córkę czy na pewno chce jechać do mnie na noc pomimo że córka stanowczo odpowiadała że tak. Miała także w planach pojeździć ze mną na swoim rowerze. Mimo planów, postanowienia i chęci córki do spędzenia nocy u  mnie i kolejnego dnia pozwana usilnie próbowała wpłynąć na decyzję córki. Zabraliśmy tylko jej rower i pojechaliśmy do mnie. Resztę wizyty spędziliśmy na wspólnej jeździe rowerem, zabawach, grach, czytaniu bajek. Córka pod koniec mówiła że nie chce jeszcze wracać. Dla mnie to wystarczający dowód że jest ze mną szczęśliwa. Odwożąc ją nie zabrałem bamboszy i jednej butelki po co cofnąłem się i przywiozłem je jeszcze tego samego dnia. Niestety pozwana wystosowała fałszywe pomówienia że nie oddałem parę dni wcześniej czapki i jednej lalki. Czapka była oddana w kieszeni kurtki a lalki ani ja ani moja mama nie widzie...

16.10.2018 Wtorek

Przyjechałem do dzieci planowo po pracy. Pozwana wypuściła syna po czym stanęła trzymając córkę za rękę. Ta oznajmiła że ją bolą nogi i nie chce iść na spacer. Powiedziałem że nie musimy iść daleko i czy na pewno chce zostać w domu. Poszedłem z synem na wesoły spacer, zobaczył aż 3 pociągi z czego bardzo się ucieszył. Przez resztę spaceru ciągle powtarzał "ciu-ciu" na dochodzące z oddali dźwięki pociągów. Syn się uśmiechał.

11.10.2018 Czwartek

Przyjechałem po pracy. Pozwanej nie było. Dzieci po paru minutach zostały uszykowane przez babcie. Byliśmy na spacerze do 18.30, było nadzwyczaj ciepło . Córka wspomniała że jest ze mną szczęśliwa. Przytoczyła jeszcze wczorajszą ich wizytę u pani i rozmowę "o mnie". Mówiła że ona tłumaczyła pani że lubi ze mną być, że jest szczęśliwa że jest jej ze mną dobrze ale ani pani ani mama nie chciały słychać... Że to one wiedzą lepiej, że mama skarżyła że ona wraca ode mnie zmęczona i nie lubi do mnie jeździć a to wcale nie prawda. Próbowałem jej wytłumaczyć żeby się nie przejmowała, ważne że my wiemy prawdę a reszta może sobie mówić co chce.

10.10.2018 Środa

Pojechałem po pracy. Zabrałem dzieci na spacer, w miejsce gdzie jeszcze nie były, cieszyli się oboje. Córka przyznała się że nie była dzisiaj w przedszkolu bo byli razem u pani na rozmowie. Dziwne że akurat w czasie zajęć. Mówiła że Pani pytała o mnie i że wmawiała jej że z tatą jest źle. Przykro się słucha takich zwierzeń bo widać że pozwana usilnie próbuje wpłynąć na córkę żeby zmieniła do mnie nastawienie. Na szczęście córka przyznała że to co tam mówili to nie prawda bo ona tatę kocha i jest ze mną szczęśliwa a jak ją odwożę to jest jej czasami smutno że już musi wracać bo wolała by dłużej.

6-7.10.2018 Weekend

Zabrałem dzieci do siebie, już na wstępie pozwana stwierdziła że córka nie chce zostać u mnie na noc i że mam odwieźć dwójkę jeszcze dzisiaj. Nie przejmując się tym stwierdziłem że córka zdecyduje czy chce wrócić jak będę odwozić syna o 17. Wiedziałem że im dłużej będzie ze mną tym większe szanse że będzie chciała zostać. Nie myliłem się, jak odwiozłem syna córka już wiedziała że chce zostać na noc u mnie. Pomimo tego że pozwana się jej wypytywała usilnie żeby już nie jechała. Spędziłem z nią jeszcze kolejny dzień i odwiozłem wcześniej na 15.30 zgodnie z prośbą pozwanej. Po komentarzach na koniec widać było że dzieci tak samo miło wspominają wspólny czas jak ja.

02.10.2018 Wtorek

Pojechałem planowo po pracy. Przyjechałem pod dom teściów nie było pozwanej z synem. Teściowa jedynie wyszła oznajmiła, że uszykuje wnuczkę. Poczekałem spytała tylko kiedy będę, powiedziałem że w zależności czy będzie ciepło za godzinę, półtorej. Córce sprawdzałem ręce, kark, pytałem czy jest zimno, mówiła że nie, ręce miała 2x cieplejsze niż ja. Myślałem że to będzie jeden z nielicznych dni bez awantury. Nic bardziej mylnego. Po przebojowym spacerze pełnym wrażeń, tańcach, śpiewach, robieniu zdjęć, wróciliśmy zgodnie z planem. Wyszła pozwana I się zaczęło, że ona nie życzy sobie żebym w taką pogodę chodził z dziećmi na spacery, pomijam fakt że było 15 stopni bez deszczu. Oznajmiła że zaczął się sezon jesienny i aż do wiosny nie mam prawa zabierać dzieci na spacer. Poza tym kilka pomówień o to że dziecko wraca bez kurtki, czapki i szalika, co oczywiście było nie prawdą, wygląda na to że od miesiąca za każdym razem próbuje głośno zarzucić mi jakieś absurdalne kłamstwa, jakby myślała ż...