Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2018

29-30.09.2018 Weekend

Zabrałem dzieci planowo, odwiozłem syna w sobotę na 17, pozwana otworzyła drzwi i zaczęła awanturę dlaczego córka nie ma kurtki na sobie. Otworzyła drzwi, zaczęła wietrzyć samochód, krzyczeć gdzie jest kurtka, poleciała po inną, pomimo że kurtka leżała obok dziecka. Za nic miała moje zapewnienia że w samochodzie nie musi mieć kurtki ponieważ grzałem i było ciepło pomimo że na dworze było ok 15 stopni. Sam byłem tylko w koszuli. Dziecka pytałem się niejednokrotnie czy jest mu zimno i sprawdzałem jej ręce i kark. Zapewniała że jest jej ciepło, sama w końcu zdjęła kurtkę. Teraz pozwana kazała jej ją założyć podważając mój autorytet rodzicielski nie zważając na warunki w jakich dziecko przebywa. Dlatego wsiadłem do samochodu i odjechałem. Pozwana zaczęła mnie gonić, szarpnęła za klamkę i otworzyła drzwi w czasie jazdy co było bardzo nieodpowiedzialne. Córkę odwiozłem dnia następnego. Co prawda godzinę przed czasem bo zaszło nieporozumienie, pozwana prosiła żebym ją odwiózł wcześniej ale ok...

26.09.2018 Środa

Przyjechałem do dzieci planowo. Na wstępie pozwana oznajmiła że jest dziś za zimno i czy biorę je pod dach czy na spacer bo jest zimno, więc tylko na krótko. Było 15 stopni na dworze i słonecznie. Ubrałem więc synowi rajstopy pod stopnie, kurtkę, czapkę. Córka ubrała się z pozwaną. Poszliśmy na spacer drogą którą jeszcze nigdy nie szli. Dzieciom się podobało, opowiadałem im o otoczeniu, córka z zaciekawieniem słuchała i podpytywała o znaki. Wróciliśmy ok 18:30. Spytałem pozwanej czy adwokat przekazał jej pismo to nawet nie potrafiła odpowiedzieć TAK/NIE. Zawsze ta sama odpowiedź, że nie będzie dyskutować, że nie ma czasu bo musi zająć się dziećmi. Nigdy nie ma czasu żeby mi odpowiedzieć. Egzekucji celowo złośliwie nie wstrzymuje pomimo że cały dług został spłacony. Generuje przy tym comiesięczne koszty.

21-22.09.2018 Weekend

Miałem wtedy odbyć weekend z dziećmi, jednak kilkukrotnie pozwana prosiła mailowo że 22.09 ma już plany. Zgodziłem się przełożyć widzenie na tydzień później. W ostatniej chwili dzień przed napisała że mam jednak przyjechać, bo 29.09 zaplanowała wyprawienie urodzin córce. Potem zmieniła wersje że od piątku do soboty. Wytłumaczyłem że tak nie będziemy robić że ja przekładam już plany z przyszłego tygodnia, planuje ten a ona na ostatnią chwilę mówi że jednak 22.09 mogę być z córką. Przesłałem jej także obowiązujący harmonogram aż do końca roku bo z tego co pisała to nie panuje nad nim.

18.09.2018 Wtorek

Jako że w zeszły weekend miało być dodatkowy termin w zamian za nieobecność dzieci 2 tyg nad morzem pojechałem dzisiaj normalnie zgodnie z planem. Pozwana zdziwiona wyszła poinformowała że dlaczego dzisiaj jestem przecież bylem w weekend a następny dzieci mają być z nią więc w tym tygodniu środa, czwartek mam być. Próbowałem wytłumaczyć że pisałem jej że w taki sposób nie będę miał żadnej możliwości odrobić wizyt które mi przepadły jak nie pozwoli mi odrobić weekendu i będzie tylko przesuwać harmonogram spotkań o tydzień. Spytałem czy córka może chodzić po weekendowym przewróceniu. Powiedziała że nie, że jest cały czas tylko w domu i przed domem. Więc poprosiłem żeby uszykowała syna. Poszedłem z nim na długi spacer, pooglądać pociągi które uwielbia, potem na plac zabaw. Jak wracaliśmy ok 18:30 to niedaleko domu zobaczyłem jak pozwana idzie z córką, odprowadzała córkę sąsiadki. Córka wbrew temu co twierdziła pozwana żywiołowo skakała po murkach, wchodziła na ogrodzenie sąsiadki. Spytałe...

15.09.2018 Sobota

Miałem tego dnia zabrać dzieci do siebie. Niestety już na wstępie spotkałem się z odmową uszykowania dwójki. Syn entuzjastycznie do mnie podbiegł, córka powoli zbliżyła i zobaczyłem że jest coś nie tak. Stwierdziła że ona nie chce. Wyszła pozwana i stojąc metr od niej i ode mnie spytała się "czy chce jechać?" jakby to córka miała o tym decydować. Odpowiedziała że nie weszła do domu po czym pozwana stwierdziła że córka nie jedzie i mam zabrać tylko syna. Nie mogłem zrozumieć o co chodzi. Pozwana oznajmiła że córka mówi że się boi i u mnie płacze i że woli zostać w domu, co było absurdem, biorąc pod uwagę jaka była radosna podczas ostatniej wizyty. Już przypuszczałem że może chodzić o coś innego. Z drzwi wyszła siostra pozwanej. Wtedy wiedziałem że przyjechała ze swoim synem i córka przez nie namawiana była do zostania z ciocią. Uszykowała tylko jeden fotelik, na pytanie o drugi odparła że córka nie jedzie. Odjechałem, dałem jej trochę czasu. Po ponad godzinie spróbowałem jeszc...

06.09.2018 Czwartek

Przyjechałem pół godziny później niż zwykle bo mi przesunęli pociągi, dzieci ani pozwanej nie było w domu, musiałem szukać ich po placach zabaw. Były tam z matką pozwanej. Przejąłem je, niestety nie chciały już iść na spacer więc zająłem się nimi na boisku i placu zabaw. Odprowadziłem je na czas na 19. Nadal nie było pozwanej.

04.09.2018 Wtorek

Zabrałem dzieci na spacer. Jak przyjechałem to początkowo syn wybiegł z domu bez spodni i kilka minut musiałem poczekać aż mi je pozwana przyniesie. Ta miała do mnie pretensje że przyjechałem do dzieci zamiast do przedszkola na zebranie. Powiedziała że ona się szykuje na zebranie i że mam sam uszykować dzieci w domu, wszedłem jednak nie było tam nigdzie ich ubrań. W końcu po paru minutach wyniosła mi spodnie i bluzy. Poszliśmy na wspaniały dłuższy spacer, w miejsce gdzie jeszcze nigdy wcześniej nie byli. Córka była uradowana. Jechaliśmy z powrotem autobusem i poszliśmy jeszcze na plac zabaw. Część drogi proponowałem jej że ja poniosę na barana. Zgodziła się. Na placu graliśmy w piłkę, potem na huśtawki. Jednak zdziwiłem się że po placu zabaw jak wracaliśmy zapytałem się jej czy jest zmęczona i czy mam ją ponieść powiedziała "nie" i wolała iść sama. Dzieci piły regularnie.

01-02.09.2018 Weekend

Zabrałem dzieci do siebie. Syna odwiozłem jeszcze w sobotę na 17, córę zabrałem do niedzieli do 17. W sobotę niestety trochę pokropiło więc początkowo odwiedziliśmy babcię i bawiliśmy się z nią w domu. Syn poszedł spać godzinę później niż planowo ok 13 i przespał ponad godzinę. Czytaliśmy bajki, bawiliśmy się przed domem. Kolejnego dnia odwiedziliśmy place zabaw, byliśmy w kościele. Dzieci miały uśmiechy na twarzach, tylko to się liczyło.