Jako że w zeszły weekend miało być dodatkowy termin w zamian za nieobecność dzieci 2 tyg nad morzem pojechałem dzisiaj normalnie zgodnie z planem. Pozwana zdziwiona wyszła poinformowała że dlaczego dzisiaj jestem przecież bylem w weekend a następny dzieci mają być z nią więc w tym tygodniu środa, czwartek mam być. Próbowałem wytłumaczyć że pisałem jej że w taki sposób nie będę miał żadnej możliwości odrobić wizyt które mi przepadły jak nie pozwoli mi odrobić weekendu i będzie tylko przesuwać harmonogram spotkań o tydzień. Spytałem czy córka może chodzić po weekendowym przewróceniu. Powiedziała że nie, że jest cały czas tylko w domu i przed domem. Więc poprosiłem żeby uszykowała syna. Poszedłem z nim na długi spacer, pooglądać pociągi które uwielbia, potem na plac zabaw. Jak wracaliśmy ok 18:30 to niedaleko domu zobaczyłem jak pozwana idzie z córką, odprowadzała córkę sąsiadki. Córka wbrew temu co twierdziła pozwana żywiołowo skakała po murkach, wchodziła na ogrodzenie sąsiadki. Spytałem się jej czy ją noga boli, odpowiedziała że nie. Także niestety kolejny raz wyszło kłamstwo pozwanej na temat stanu zdrowia dziecka, a nie chciała żeby ze mną poszła jedynie dlatego że była w tym czasie córka sąsiadki i dzieci bawiły się za domem.
Z uwagi na fakt że w zeszły weekend zabrałem dzieci do siebie (Widzenie przełożone z 20-21.04.2019 z uwagi na moją chorobę) żeby dzieci nie były 3 weekendów z rzędu u mnie zgodziłem się zabrać jedynie na sobotę i odwieźć o 17. Zabrałem je na spacer nad jezioro, na plac zabaw, na obiad, pojechaliśmy także do dziadków bo pogoda się popsuła.
Komentarze
Prześlij komentarz