Zadzwoniłem do pozwanej czy mogę być trochę wcześniej, powiedziała ze właśnie wracają i będą. Bylem 16.20. Na co pozwana oznajmiła ze mam poczekać 15 minut bo córka odrabia teraz lekcje. Spytałem się czy nie może tego zrobić jak wrócimy. Po 5 minutach stwierdziłem ze spytam się czy chociaż syna nie wypuści jeśli ten chce wyjść, także zadzwoniłem domofonem ponownie. Po kolejnych 10 minutach oboje wyszli. Widocznie jak córka zobaczyła ze syn się ubiera to też chciała. Rzucili mi się na szyję ze prawie się przewróciłem. Czekaliśmy jeszcze parę minut aż pozwana poda plecaczek. Poszliśmy na spacer pełen uśmiechu, nie kończących się pytań o otaczający świat. Syn kilkukrotnie chciał siku i ładnie zrobił z moją pomocą. Za 3 ...
Dyskryminacja mężczyzny przez prawo rodzinne na co dzień