Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2019

31.01.2019 Czwartek

Przyjechałem do syna. Pozwana poinformowała mnie że syn nie chce iść na spacer. Córka była w tym czasie na przedstawieniu w przedszkolu z okazji dnia babci, gdzie pojecała moja mama. Wszedłem i próbowałem przekonać syna żeby wyszedł ale nie chciał się odkleić od pozwanej. Próbowałem go ubrać ale nie chciał.

30.01.2019 Środa

Przyjechałem do dzieci planowo, pociągiem, potem autobusem i pieszo. Pozwana oznajmiła że córka nie chce iść na spacer, więc zabrałem syna. Był nadwyraz uradowany, miał dużo energii, chciał chodzić, biegać, szukać kanałów, skakał po resztkach śniegu. Widać było u niego dużo radości i nie był zmęczony. Zrobiliśmy średni spacer i odprowadziłem go do domu.

26-27.01.2019 Weekend

Zabrałem dzieci planowo do siebie. Ojciec pozwanej otworzył mi samochód z którego przełożyłem foteliki do swojego, następnie pozwana wyszła wręczyła 3 torby dzieci, zaniosłem je do auta. Dzieci wyszły uradowane, przywitałem się z nimi, zaprowadziłem do samochodu. Spędziliśmy dzień na zabawie, poszliśmy na sanki, spadł pierwszy śnieg. Potem zjedliśmy obiad, bawiliśmy się w domu razem z babcią. Odwiozłem syna, córka w tym czasie słuchała jak babcia czyta jej bajki, nawet nie zauważyła że mnie chwilę nie było. Wróciliśmy do mnie, czytałem jej bajkę na dobranoc. Kolejnego dnia poszliśmy do kościoła, również na sanki ale jak wracaliśmy to śnieg już się topił, więc to był ostatni moment żeby ją trochę pociągnąć. Odwiozłem córkę planowo na 17. Pozwana miała pretensje o podobno jakąś pustą puszkę w rzeczach syna którą znalazła jak go odwoziłem. Dzwoniłem po tym do mamy żeby spytać czy wie coś na ten temat i faktycznie potwierdziła że w przedpokoju przy drzwiach miała uszykowane odpady do segre...

17.01.2019 Czwartek

Przyjechałem do dzieci. Drzwi zostały mi otwarte gdzie uszykowałem obydwu w przedpokoju. Ubrałem im kołnierze, czapki, rękawiczki, puchowe kurtki. Wyszliśmy. Gdy byliśmy jakieś 50 metrów od domu słychać było krzyki wybiegającej matki pozwanej. Kazała otworzyć furtkę ojcu pozwanej. Wołała głośno dzieci żeby wróciły. Awantura o to że córka nie miała ubranego polaru pod kurtką. Po pierwsze na tą pogodę i czas jaki planowałem spędzić z nimi córka była dobrze ubrana, polar by nie zaszkodził, pewnie by wróciła spocona od biegania jak zwykle ale nie trzeba było tak reagować że dzieci wystraszone pobiegły od razu do matki pozwanej, po czym usłyszały od niej jaki to tatuś jest "nieodpowiedzialny". Poczekałem aż wyjdą ponownie i poszliśmy na krótki spacer. Bawiliśmy się w szukanie kanałów, dzieci bardzo zainteresował temat różnych ich kształtów. Było ładnie, brak chmur, duży księżyc. Dzieci były pogodne, dużo skakały. Nie chciały jeszcze wracać.

16.01.2019 Środa

Przyjechałem do dzieci planowo, dzieci wyszły razem z pozwaną która nie szczędziła przy nich uwag o filmowanie. Na szczęście już nie padało tak jak rano. Poszliśmy z dwójka na krótki spacer. Córka znalazła kartę "moja biedronka" i była tym przejęta. Tłumaczyłem jej że to nie karta płatnicza. Dzieci dostały latarki i każdy mógł oświetlać sobie drogę. Syn nawet upuścił swoją do kałuży, ale ją wyłowiłem. Potem pokazałem im różne kształty studzienek i córka potrafiła je rozpoznawać która do czego służy. Widać że cieszyły się szukaniem kolejnej z nich.

12-13.01.2019 Weekend

Zabrałem dzieci do siebie. Wtedy syn pierwszy raz w tym roku był u mnie. Dostał więc wtedy swoje prezenty gwiazdkowy, także od babci. Bawił się strażą pożarną i śmieciarką. Córka tańczyła w salonie babci. Syn nie chciał usnąć. Córka oglądała bajkę. Następnego dnia spędziliśmy u mnie. Córka opowiadała jak to w domu ojciec pozwanej mówił jej że z tatą to tylko na filmach i zdjęciach się uśmiecha. Jak się jej spytałem czy aktualnie specjalnie się do mnie tuli "tylko do filmu" czy tak normalnie to stwierdziła że to nie może być prawda co dziadek mówi.

08.01.2019 Wtorek

Przyjechałem do dzieci. Syn podobno był jeszcze chory. Padało więc zaproponowałem że zabiorę córkę do siebie, potem dodałem że "do mnie lub na plac zabaw". Matka pozwanej wykorzystała to i zanim córka wyszła przekonała ją żeby nie chciała jechać do mnie tylko na plac zabaw. Pojechaliśmy na plac zabaw gdzie bawiła się wyśmienicie. W drodze zażyczyła sobie coś do zjedzenia, więc wstąpiliśmy do sklepu, wybrała sobie jabłko, banana, picie. Na miejscu jeszcze jadalnego pieniążka. Mówiła że nie chce jeszcze wracać.

02.01.2019 Środa Kolejna Odmowa

Niestety w okresie jesienno-zimowym moje kontakty z dziećmi są mocno ograniczane przez pozwaną i jej ojca. W tygodniu podczas moich widzeń po mojej pracy nawet nie pozwalają mi "swobodnie" 15 minut przejść się z nimi na spacer. Stawiają ultimatum że kontakty mogą odbywać się jedynie pod ich nadzorem na żbikowej. W tamtym domu nie ma warunków aby kontakty te były swobodne, dzieci czują presję, ojciec pozwanej notorycznie komentuje każde moje zachowanie. Dzieci się jego boją, trzaska drzwiami, podnosi głos, zachowuje się agresywnie. Dzisiaj był kolejny taki dzień, gdzie wymówką była zbyt niska temperatura aby dziecko mogło wyjść z domu, nawet na kilka minut.  Ojciec pozwanej zaczął mnie nagrywać że to niby ja "rezygnuje z kontaktów".