Zabrałem dzieci planowo do siebie. Ojciec pozwanej otworzył mi samochód z którego przełożyłem foteliki do swojego, następnie pozwana wyszła wręczyła 3 torby dzieci, zaniosłem je do auta. Dzieci wyszły uradowane, przywitałem się z nimi, zaprowadziłem do samochodu. Spędziliśmy dzień na zabawie, poszliśmy na sanki, spadł pierwszy śnieg. Potem zjedliśmy obiad, bawiliśmy się w domu razem z babcią. Odwiozłem syna, córka w tym czasie słuchała jak babcia czyta jej bajki, nawet nie zauważyła że mnie chwilę nie było. Wróciliśmy do mnie, czytałem jej bajkę na dobranoc. Kolejnego dnia poszliśmy do kościoła, również na sanki ale jak wracaliśmy to śnieg już się topił, więc to był ostatni moment żeby ją trochę pociągnąć. Odwiozłem córkę planowo na 17. Pozwana miała pretensje o podobno jakąś pustą puszkę w rzeczach syna którą znalazła jak go odwoziłem. Dzwoniłem po tym do mamy żeby spytać czy wie coś na ten temat i faktycznie potwierdziła że w przedpokoju przy drzwiach miała uszykowane odpady do segre...