Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2019

27.02.2019 Środa

Pozwana nie dosyć że kazała mi wybierać między jednym dzieckiem a drugim to jeszcze młodszego zostawiła pod opieką osób które uniemożliwiły realizację kontaktu (swoich rodziców). Wiedząc że pojedzie na godz 17 z córką na drzwi otwarte do kolejnej szkoły podstawowej, zwolniłem się z pracy wcześniej i dojechałem tam o 16:30 myśląc że zdarzę zabrać córkę przed ich wyjściem na plac zabaw. Prosiłem żebym mógł zabrać córkę zabiorę ją na plac zabaw a jak będzie jechać do przedszkola to niech zabierze syna i go podwiezie do mnie to spędzę z nim czas wtedy jak pojadą do szkoły. Pozwana oznajmiła że dzieci jeszcze jedzą i teraz nie wyjdą. Czekałem przed domem do 16:48 kiedy wyszła pozwana z córką. Zabrałem ją na plac zabaw, spotkała tam koleżanki. O godz 17:03 pozwana podjechała pod plac zabaw i oznajmiła że syn nie chciał się iść. Powiedziała że mam sobie po niego pójść i sam go ubrać. Po chwili spytała a co ze szkołą czy nie jadę? Powiedziałem: "a co z synem"? oraz czy nie mogę pojec...

23-24.02.2019 Weekend

Pozwana oznajmiła że w sobotę jest dzień otwarty w szkole podstawowej gdzie zamierza udać się z córką. (17.02. Przesłała harmonogram 3 szkół podstawowych i 3 przedszkoli, większość w godzinach mojej pracy i oczekiwała że będę je objeżdżał). Jako że szkoła do której szły w sobotę była ta gdzie chciałbym żeby córka poszła to udałem się do niej na godz 10. Drzwi otwarte jak to w szkole podstawowej zorganizowane były w sposób atrakcyjny dla dzieci, zabawy, zadania, zbieranie pieczątek. Spędziłem tam z córką 2 godz do 12. Potem pod szkołę podjechała teściowa z synem. Przepakowałem foteliki i zabrałem dzieci do swojego samochodu. Córka ochoczo sama zajęła miejsce, syn jak tylko wziąłem usiadł w samochodzie także nabrał zapału. Córka prosiła żebym jeszcze podjechał pod ich dom żeby zabrać misia, co uczyniłem. Zabrałem dzieci do siebie, pogoda była ładna, prosiły mnie żeby na chwilę zatrzymać się na placu zabaw co uczyniliśmy. Były radosne, uśmiechnięte. Syn chętnie zjeżdżał w rurze, córka rów...

19.02.2019 Wtorek

Pozwana oznajmiła przez telefon że jedzie z nimi dzisiaj do psychologa, że skończą przed 17 i czy nie spędzę z nimi czasu na zamkniętym placu w ich drodze do domu. Wiedziałem że tam kontakty nie będą swobodne więc zaproponowałem że mogę spędzić z nimi te 2,5h zabierając je do mnie. Umówiliśmy się pod kościołem, gdzie przepakowałem dzieci, córce nawet nie musiałem mówić żeby wsiadła, ta od razu zajęła moje miejsce. Syn ochoczo wychodząc z samochodu do mnie podszedł, zabrałem go i usadziłem w foteliku. Przesiadka odbyła się bardzo sprawnie. Zabrałem dzieci do siebie gdzie starałem się wycisnąć radość z każdej minuty. W grę poszły wszystkie dostępne w ich pokoju zabawki. Syn ochoczo bawił się ze ciuchcią, śmieciarką i strażą pożarną. Córka domkiem dla lalek i misiem. Prosiła też o bajkę. Spełniłem chyba wszystkie ich zachcianki w tym czasie. Trudno było je przekonać żeby się ubrały tak były rozbawione. Córka głośno oznajmiła że nie chce jeszcze wracać. Odwiozłem je tak że dojechaliśmy na ...

14.02.2019 Czwartek

Przyjechałem do dzieci ok 17:10 bo odbierałem samochód od mechanika. Czekałem parę minut pod furtką. Przez okno na piętrze widziałem że najpierw zauważyła mnie tam stojąca córka, usłyszałem ją i zobaczyłem machającą w moją stronę, od razu pobiegła prawdopodobnie na dół. Chwilę później na piętrze pojawił się w oknie syn i usłyszałem jak krzyczy "tataaaa". Słychać było że to okrzyk bardziej z radości że mnie zobaczył. Jakie było moje zdziwienie jak chwilę później zobaczyłem tylko córkę przy drzwiach i pozwaną ją ubierającą. Wyszły i zapytałem o syna czemu go nie ma. Pozwana odparła że nie chce iść. Poprosiłem ją żeby zniosła syna na dół bo chcę go się osobiście zapytać czy nie chce iść. Nie łatwo ją przekonać, przy czym pozwana nalegała żeby córka weszła w tym czasie do domu a nie stała ze mną przed. Córka była w pełni ubrana więc nie zasadnym było żeby wchodziła się gotowała w domu, tym bardziej że chciała ze mną zostać. Pozwana stwierdziła że to ona decyduje że córka ma się c...

13.02.2019 Środa

Pojechałem do dzieci po pracy. Nie miałem samochodu więc pociągiem, autobusem i pieszo. Na wstępie pozwana poinformowała że syn nie chce iść więc zabrałem córkę. Chętnie przypominała naszą ostatnią zabawę, ostatnią historię jaką jej opowiadałem. Zerwałem jej bukiet z wysokiej trawy bambusowej. Jak wracaliśmy obok placu zabaw to trudno było ją z niego wyprowadzić. Żałowała że już musi wracać.

09-10.02.2019 Weekend

Przyjechałem po dzieci planowo. Czekałem kilka minut aż pozwana wyszła i powiedziała że za chwilę dzieci wyjdą. Po paru minutach udostępniła mi foteliki które zamontowałem. Dwójka wyszła uradowana. Zabrałem ich do siebie, potem do babci. Odwiozłem syna planowo na 17. Z córką wróciliśmy do mnie. Kolejny dzień również minął z uśmiechami na twarzy. Malowanie, spacer, kościół, plac zabaw. Przygotowałem obiad. Ładnie zjadła. Na koniec oglądała film ale musieliśmy przerwać i odwiozłem ją kilka minut po 17. Mówiła że nie chce jeszcze wracać, że chciałaby zostać dłużej. Córka mówiła że mama się spotyka z innym Panem Tomkiem niż ostatnio "Ona zna dwóch panów Tomków", że byli tam gdzie pracuje w niskim domu. Że Pan Tomek powiedział że ona się boi jeździć do taty i że do mnie zadzwoni. "Mówi co mamy robić". Także widać że nastawiają ją przeciwko mnie.

06.02.2019 Środa

Przyjechałem wyjątkowo w środę bo pozwana napisała mi że na wtorek ma bilet na balik i że mam przyjechać innego dnia. Pozwana oznajmiła że syn nie chce iść na spacer więc zabrałem córkę. Była uradowana że mnie widzi, poszliśmy na spacer, śmiechów co nie miara. Nie chciała wracać pomimo że już było ciemno. Bawiła się latarką. Trudno było ją odprowadzić spowrotem. Była łącznie 1,5h a nie chciała wracać.