Na wstępie pozwana dziwnie zdziwiona że przyjechałem. Poprosiłem aby uszykowała na spacer, spytała się czy syna. Ja sie pytam czy córka może iść, nie bo chora. Zabrałem syna na krótki spacer, na boisko, zapaliłem światła, na chwilę na plac zabaw. Chciał wejść na huśtawkę, więc na chwilę go wsadziłem i bujnąłem kilka razy. W tej samej chwili zauważyłem samochód teścia przyglądającemu się nam przejeżdżającego obok placu zabaw. Nie było zbyt ładnie więc całość spaceru zamknęła się w pół godziny. Wracając zauważyłem też że teść wraca z psem tą samą drogą. Dogonił nas przy furtce, odburknął coś do psa pchając ogrodzenie. Wszedłem za nimi do domu, rozbierając syna słyszałem nieprzychylne komentarze z kuchni teścia do teściowej o tym że wnuk się huśtał na huśtawce w taką pogodę, wielce nad tym wzdychali, pomijając fakt że ani nie padało ani nie było dużego wiatru, a na huśtawce był może pół minuty. Zaprosiłem córkę na piętro aby pokazała mi listy do mikołaja. Chwilę później już na piętrze u c...