Zabrałem córkę na jarmark bożonarodzeniowy. Chciałem zabrać dwójkę ale pozwana napisała że syn jest przeziębiony i że mogę zabrać tylko ją. Jechaliśmy na diabelskim kole, potem jeszcze córka na karuzeli. Była pod wrażeniem liczby światełek i ozdób świątecznych. Spotkała też swojego kolegę z przedszkola na karuzeli. Ogólnie udany wieczór poza tym że ponad godzinę spędziliśmy w stojąc w korku przez co przyjechałem 10 minut po czasie. Pozwana już domagała się w smsie żebym "niezwłocznie odwiózł dziecko do domu". Szkoda słów.
Z uwagi na fakt że w zeszły weekend zabrałem dzieci do siebie (Widzenie przełożone z 20-21.04.2019 z uwagi na moją chorobę) żeby dzieci nie były 3 weekendów z rzędu u mnie zgodziłem się zabrać jedynie na sobotę i odwieźć o 17. Zabrałem je na spacer nad jezioro, na plac zabaw, na obiad, pojechaliśmy także do dziadków bo pogoda się popsuła.
Komentarze
Prześlij komentarz