Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2017

25.11.2017 Sobota

Przyjechałem na czas o 11, bawiłem się z dwójką. Dzieci zachwycone spotkaniem, wspólną zabawą w statek itp. M nie pozwoliła mi wyjść z nimi na dwór bo podobno "pada". Więc bawiłem się z nimi 6h w pokoju. Syn nie wytrzymywał i próbował przedostać się do innych otwartych pokoi, niestety musiałem go zawracać bo nie wolno mi tam wchodzić. Z córką zbudowaliśmy wieżę z lego, która byłą atrakcją dla zwierząt. Widziałem że cieszą się ze wspólnej zabawy, niestety atmosfera nie była swobodna przez obecność krzątającego się po pokoju dzieci teścia.

23.11.2017 Czwartek

Byłem tak jak zawsze, bawiłem się z dwójką, kąpałem syna. Po kąpieli posprzątałem, zabawki ułożyłem do skrzynki. Podłogę przetarłem szmatą. Teściowa zabroniła mi korzystać z ręcznika po myciu rąk i nakazała używać papierowych. Teść kolejny raz podniósł głos i kazał mi sprzątać po kąpieli i wycierać podłogę. Powiedziałem że ma nie krzyczeć przy dzieciach. Powiedział że ostatni raz kąpałem dzieci w jego łazience. Nie wiem czy chodziło o jedną pozostałą kropelkę na podłodze po kąpieli czy po prostu robił to celowo. Widać teść nie panuje nad sobą, za każdym razem gdy się do mnie odzywa podnosi głos i straszy dzieci. Kolejny raz osoby trzecie ingerowały w przebieg spotkania, atmosfera nie pozwalała na swobodny kontakt z dziećmi.

21.11.2017 Wtorek

O 11:38 M napisała maila, że mam być wcześniej żeby zawieźć córkę na angielski. 12:35 odpisałem jej że zwolnię się z pracy wcześniej i przyjadę. Odpowiedziała że przez to że nie odpisałem zawiezie ją teść a w ogóle w związku że nie partycypuje w kosztach tych lekcji zawozić ją będzie ona albo teść a ja nie mam do tego prawa. Przyjechałem więc do nich, byli wszyscy, córka po 20 minutach pojechała z teściem na angielski, więc zajmowałem się synem przez większość spotkania. Na ostatnie minuty wizyty córka wróciła, syn już był wykąpany, nakarmiony, gotowy do snu. Poprosiłem żeby M go uśpiła żebym mógł chociaż na ostatnie minuty pobyć z córką, powiedziała że nie, przyniosła położyła mi syna pod nogi i poszła. Przeprosiłem więc córkę i wytłumaczyłem że chętnie się z nią bym pobawił ale muszę uśpić syna. 18:55 syn zasnął. Ostatnie parę minut ułożyłem z córką puzle. Także widziałem ją dziś łącznie ok pół godziny. Kolejny raz prosiłem M o dodatkowy termin w zamian za wtorki kiedy córki nie ma w...

19.11.2017 Niedziela

Przełożone przez nieobecność jednej biegłej badanie które miało się odbyć 18.11.2017 się nie odbyło. Dzwoniła biegła i poinformowała że moja małżonka odwołała je z powodu rzekomej choroby młodszego syna. Więc aktualnie czekam aż moja szanowna małżonka zdecyduje kiedy się będzie mogło odbyć. Przyjechałem po córkę planowo, byliśmy u mnie, rysowaliśmy (logo marki), bajka, obiad u babci, malowanie choinki, zabawa koralami. Puszczaliśmy latający spodek. Odwiozłem ją na czas. Zabrała pomalowaną bombkę choinkę do domu.

07.11.2017 Czwartek

Jechałem standardowo pociągiem po 16,niestety duży korek z dworca, ponad pół godziny stałem w korku. Dzieci na dole, córka przybiegła usciskała mnie w progu, syn bujał się na huśtawce. Wziąłem go na ręce i z córką weszliśmy do góry. Żywiolowa zabawa piłką, M. powiedziala że syn zaraz musi być kapany. Było przed 17. Wykapalem syna a w tym samym czasie córka była z nami i bawiliśmy się w 3jke przy wannie. Dawno tak wspaniale nie spedzilem czasu podczas kąpieli syna. Córka bawiła się z nami wodnymi zabawkami. Potem go ubrałem i bawiliśmy się w pokoju. M. wyszła i powiedziała że będzie za godzinę. Córka po wyjściu M. chwilę płakała chciała zejść na dół na bajkę. Zachęcam ją żeby się ze mną pozbawia. Jak zeszła i zobaczyła że bajka będzie później to wróciła do góry od razu przytulajac się do mnie. Bawiliśmy się do czasu aż przyszła M. Poszedłem wtedy uśpić syna. Na koniec jak zasnął zszedlem na dół do córki była 18.45 zaproponowałem żeby przyszła jeszcze do mnie, o dziwo się zgodziła i od...

05.11.2017 Niedziela

Dziś 1 z 2 dni w miesiącu kiedy mogę zabrać córkę do siebie. Pogoda przepiękna, jeden z najcieplejszych dni w ostatnim czasie. Przyjechałem pod kościół, córki w nim nie było, po mszy św. pojechałem pod dom teściów. Poinformowałem M. żeby uszykowała córkę bo chciałbym ją zabrać do siebie. Niestety odmówiła. Powodem miało być przeziębienie. Widziałem ją 2 dni temu, nic nie wskazywało na to żeby nie mogła wyjść z domu. Żywiołowe dziecko, trudno było jej leżeć w łóżku czego żądała przy mnie M. Niestety nie obyło się bez spisania notatki policyjnej o nie wywiązywaniu się z postanowienia sądu.