Dziś 1 z 2 dni w miesiącu kiedy mogę zabrać córkę do siebie. Pogoda przepiękna, jeden z najcieplejszych dni w ostatnim czasie. Przyjechałem pod kościół, córki w nim nie było, po mszy św. pojechałem pod dom teściów. Poinformowałem M. żeby uszykowała córkę bo chciałbym ją zabrać do siebie. Niestety odmówiła. Powodem miało być przeziębienie. Widziałem ją 2 dni temu, nic nie wskazywało na to żeby nie mogła wyjść z domu. Żywiołowe dziecko, trudno było jej leżeć w łóżku czego żądała przy mnie M. Niestety nie obyło się bez spisania notatki policyjnej o nie wywiązywaniu się z postanowienia sądu.
Jestem wykształconym młodym mężczyzną, ojcem 2 dzieci, którego życie zamieniło się w koszmar przez związek z niewłaściwą kobietą. Aktualnie przez chciwość byłej "żony" która oprócz dzieci zabiera mi też ponad 60% wynagrodzenia na alimenty, po opłaceniu mieszkania ledwo starcza mi na życie. Dodam tylko że otrzymuje ona także 500+ a żyje z moimi teściami, więc ma do dyspozycji nie pracując ponad 4200zł, koszty symboliczne a ciągle domaga się więcej. Jakim sposobem żyje sobie wygodnie moim kosztem podczas gdy ja popadam w depresję? Teściowie mają zaprzyjaźnionych adwokatów i lekarzy, razem z nimi zrobiła z moich dzieci bardzo chorowite przypadki choć nie dolega im nic poza powszechnie spotykanymi alergiami. Przez co nie zamierza pracować bo w teorii "musi zajmować się dziećmi". Notorycznie utrudnia mi kontakty z córką i synem. Nie respektuje ona w tym postanowienia co do kontaktów jakie mam prawo odbywać. Sprawa w sądzie toczy się już ponad 2 lata a na razie nie widać ...
Komentarze
Prześlij komentarz