Dziś 1 z 2 dni w miesiącu kiedy mogę zabrać córkę do siebie. Pogoda przepiękna, jeden z najcieplejszych dni w ostatnim czasie. Przyjechałem pod kościół, córki w nim nie było, po mszy św. pojechałem pod dom teściów. Poinformowałem M. żeby uszykowała córkę bo chciałbym ją zabrać do siebie. Niestety odmówiła. Powodem miało być przeziębienie. Widziałem ją 2 dni temu, nic nie wskazywało na to żeby nie mogła wyjść z domu. Żywiołowe dziecko, trudno było jej leżeć w łóżku czego żądała przy mnie M. Niestety nie obyło się bez spisania notatki policyjnej o nie wywiązywaniu się z postanowienia sądu.
Z uwagi na fakt że w zeszły weekend zabrałem dzieci do siebie (Widzenie przełożone z 20-21.04.2019 z uwagi na moją chorobę) żeby dzieci nie były 3 weekendów z rzędu u mnie zgodziłem się zabrać jedynie na sobotę i odwieźć o 17. Zabrałem je na spacer nad jezioro, na plac zabaw, na obiad, pojechaliśmy także do dziadków bo pogoda się popsuła.
Komentarze
Prześlij komentarz