Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2018

25.02.2018 Niedziela

Przyjechałem do córkę pod Kościół. Chciała pobawić się znowu w zabawę jabłkami więc zatrzymałem się po jabłka. Wybrała też sobie ciastko. Bawiliśmy się w mieszkaniu, obejrzeliśmy wspólnie bajkę. Podjechaliśmy do dziadków gdzie zjedliśmy obiad, potem kawę. Odwiozłem ją na czas.

17.02.2018 Sobota

Przyjechałem do dzieci, poszedłem najpierw pół godziny z synem na spacer bo córka chciała iść ze mną sama. Przyprowadziłem syna i zabrałem córkę. Tym razem doszliśmy prosto do tamy gdzie chciała iść poprzednim razem, zaszliśmy też na wybieg dla psów i prosto pod górkę do domu. Resztę czasu bawiliśmy się w dwójkę w pokoju. Wykąpałem potem syna, nakarmiłem go. Nie szedł spać przed 19, nawet nie był mocno zmęczony.

13.02.2018 Wtorek

M poinformowała że córka nie idzie dziś na rehabilitacje. Musiałem zostać w pracy więc pojechałem kolejnym pociągiem. Napisałem M że będę pół godziny później. Na miejscu z początku córka nie chciała wejść na górę, zatem zacząłem zajmować się synem. Przewinąłem syna. M powiedziała że będzie jadł kolacje dziś później więc tak go wykąpałem żeby na 18:30 był gotów jeść. Nakarmiłem go i zabawiłem. W międzyczasie córka przychodziła do góry 3 razy ale tylko na parę minut zabawy po czym od razu schodziła na dół gdzie była zabawiana przez teściową.

11.02.2018 Niedziela

M poinformowała rano że ponownie nie przywiezie dzieci do kościoła skąd miałem odebrać córkę, tylko mam podjechać o 11:30 pod jej dom. Po mszy św o 11.30 pojechałem więc do nich., więc zanim obróciłem w 2 strony minęło 20 minut. Córka cała szczęśliwa że do mnie przyjedzie. Malowaliśmy kolorowanki, składaliśmy papierowy model, graliśmy w gry, zabawa walkie talkie. Potem podjechaliśmy do dziadków gdzie zobaczyliśmy szczeniaczka, graliśmy w gry i zjedliśmy obiad. Na końcu memo, tańce i ciasto. Córka nie chciała wyjść, tak się bawiła. Udało się w końcu ją namówić że zabawę dokończymy następnym razem. Wróciliśmy 17.15 o co oczywiście M miała pretensje i nieprzyjemne skomentowała przy dziecku. Szkoda że nie daruje sobie takich komentarzy w sumie przez nią i tak łączny czas u mnie w domu był krótszy bo kazała mi dodatkowo jeździć.

08.02.2018 Czwartek

Prosto po pracy pojechałem do dzieci, byłem 16:30. Dałem dzieciom małe drobiazgi, gre i kaczuszkę. Córka skomentowała słowami: "a dziadek powiedział że taka kupuje beznadziejne gry". Podczas gdy karmiłem syna, córka zaczęła malować kredkami na stoliczku, chwile potem bawiłem się z synem, pluszakami, czytałem książeczki, podeszliśmy razem do stoliczka. Syn chwycił na moment niebieską kredkę i zrobił kreskę na kartce córki. Od razu mu ją odebrałem żeby nie zrobił sobie krzywdy. Córka nie była z tego powodu szczęśliwa i zareagowała dosyć gwałtownie. Zająłem syna czymś innym i chwile potem teść przyszedł do góry po schodach. Córka poskarżyła się mu że brat jej namalował kredką po obrazku. Teść ruszył na mnie z krzykiem że pozwalam bawić się niebezpiecznymi przedmiotami dzieciom. Powiedziałem żeby przestał krzyczeć przy dzieciach. Ponownie krzyczał jak oboje z M zaczynali schodzić w dół, zamknęli bramkę a syn zaczął wyciągać ręce do góry i rozpłakał się na widok odchodzącej mamy....

06.02.2018 Wtorek

Córka miała zajęcia gimnastyczne-rehabilitacje więc zwolniłem się z pracy i w ich czasie byłem z dziećmi. Głównie zajmowałem się synem który widząc przedmioty gimnastyczne, wałki i inne wyposażenie sali nie stronił od zabaw. Córka w tym czasie wykonywała polecenia instruktorki. Po zajęciach pomogłem przebrać i ubrać syna i odprowadziłem ich do auta. Wróciłem na koniec do pracy żeby odpracować wyjście prywatne.

03.02.2018 Sobota

Chciałem zabrać dwójkę na spacer. Ubierałem syna i prosiłem córkę żeby założyła spodnie. Ta nie przestawała się się bawić mimo tego że mówiła cały czas co będzie robić na spacerze. W końcu spytałem czy idzie z nami czy zostaje. Najwyraźniej widząc że syn idzie z nami nie chciała iść. Powiedziałem więc jej że możemy pójść sami jak syn pójdzie spać. Poszedłem więc na pół godziny z synem na spacer do lasu. Ładna pogoda, śpiew ptaków. Najbardziej zafascynowany był strumykiem. Po przyjściu M zabrała syna na obiad. Bawiliśmy się razem, po obiedzie przyniosła syna do nas. Kiedy położyłem go spać, zaproponowałem córce spacer czym mocno się ucieszyła. Poszliśmy na godzinkę nad stawki mimo że córka chciała zrobić większą trasę musiałem ją trochę ograniczyć. Z widokiem na jezioro dałem jej na ławce pokrojone jabłko, własne ciasteczka, ogrzaną wodę. Wróciliśmy i za jakiś czas zeszła na dół na obiad, syn jeszcze spał. Obudził się i bawiliśmy się do końca. Córka sama zachęcała brata aby próbował na ...

01.02.2018 Czwartek

Przyjechałem do dzieci. M nie chciała pozwolić iść na spacer. Syn jeszcze przeziębiony. Próbowała znaleźć jakąś wymówke tylko żebym nie szedł, że za zimno a było wyjątkowo ciepło i słonecznie 10 stopni, że oboje chorzy co nie prawda, że mam zostać z dwójką, pomimo że córka bardzo się cieszyła że pójdzie że mną. Prosiła mamę że chce ze mną iść a ta przyniosła syna postawiła i powiedziała że nie. Na szczescie córka znalazła swoje spodnie i poszedłem z nią na pol godziny. Spacer bardzo szczęśliwy, cała drogę w uśmiechu. Potem wykapalem syna nakarmilem bawiliśmy się razem w trójkę.