Przejdź do głównej zawartości

08.02.2018 Czwartek

Prosto po pracy pojechałem do dzieci, byłem 16:30. Dałem dzieciom małe drobiazgi, gre i kaczuszkę. Córka skomentowała słowami: "a dziadek powiedział że taka kupuje beznadziejne gry".
Podczas gdy karmiłem syna, córka zaczęła malować kredkami na stoliczku, chwile potem bawiłem się z synem, pluszakami, czytałem książeczki, podeszliśmy razem do stoliczka. Syn chwycił na moment niebieską kredkę i zrobił kreskę na kartce córki. Od razu mu ją odebrałem żeby nie zrobił sobie krzywdy. Córka nie była z tego powodu szczęśliwa i zareagowała dosyć gwałtownie. Zająłem syna czymś innym i chwile potem teść przyszedł do góry po schodach. Córka poskarżyła się mu że brat jej namalował kredką po obrazku. Teść ruszył na mnie z krzykiem że pozwalam bawić się niebezpiecznymi przedmiotami dzieciom. Powiedziałem żeby przestał krzyczeć przy dzieciach. Ponownie krzyczał jak oboje z M zaczynali schodzić w dół, zamknęli bramkę a syn zaczął wyciągać ręce do góry i rozpłakał się na widok odchodzącej mamy. Córka widząc że trzymam na ręce syna chciała zejść na dół. Teść z krzykiem: "masz się teraz bawić z tatą!". Córka w płacz. Wziąłem dzieci do pokoju zamknąłem drzwi i uspokoiłem córkę ją przytulając i czytaliśmy bajki. Uśpiłem syna i dokończyliśmy bajkę z córką. Wyszedłem 19:07. Dzień pełen napięć krzyku płaczu. Szkoda że musiał się odbyć w tamtym domu.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Po co to?

Jestem wykształconym młodym mężczyzną, ojcem 2 dzieci, którego życie zamieniło się w koszmar przez związek z niewłaściwą kobietą. Aktualnie przez chciwość byłej "żony" która oprócz dzieci zabiera mi też ponad 60% wynagrodzenia na alimenty, po opłaceniu mieszkania ledwo starcza mi na życie. Dodam tylko że otrzymuje ona także 500+ a żyje z moimi teściami, więc ma do dyspozycji nie pracując ponad 4200zł, koszty symboliczne a ciągle domaga się więcej. Jakim sposobem żyje sobie wygodnie moim kosztem podczas gdy ja popadam w depresję? Teściowie mają zaprzyjaźnionych adwokatów i lekarzy, razem z nimi zrobiła z moich dzieci bardzo chorowite przypadki choć nie dolega im nic poza powszechnie spotykanymi alergiami. Przez co nie zamierza pracować bo w teorii "musi zajmować się dziećmi". Notorycznie utrudnia mi kontakty z córką i synem. Nie respektuje ona w tym postanowienia co do kontaktów jakie mam prawo odbywać. Sprawa w sądzie toczy się już ponad 2 lata a na razie nie widać ...

04.05.2019 Sobota

Z uwagi na fakt że w zeszły weekend zabrałem dzieci do siebie (Widzenie przełożone z 20-21.04.2019 z uwagi na moją chorobę) żeby dzieci nie były 3 weekendów z rzędu u mnie zgodziłem się zabrać jedynie na sobotę i odwieźć o 17. Zabrałem je na spacer nad jezioro, na plac zabaw, na obiad, pojechaliśmy także do dziadków bo pogoda się popsuła.

07.06.2018 Czwartek

M. poinformowała że czeka z dziećmi w przychodni w mieście. Zadzwoniłem do niej bo nie wiedziałem co to oznacza. Córka była zapisana na badanie do lekarza, więc zawróciłem z dworca i pojechałem tam prosto. Byłem wcześniej niż u nich ok 16:20. Zabrałem dzieci na pobliski plac zabaw i na spacer. Potem przyjechała teściowa i zabrała syna do domu. Spędziłem z córką czas, poszliśmy też na chwile na zewnątrz. Po 19:40 wyszedłem.