Przyjechałem do dzieci po pracy planowo. Poszliśmy na wspólny spacer, przez działki, plac zabaw na pociągi. Dzieci uśmiechnięte, radosne, nie chciały wracać. Oboje chcieli wchodzić na barana i w sumie całkiem sporo wytrzymałem.
Zabrałem córkę na obiecany spektakl w zamian za poprzednią niedzielę, wcześniej pojechaliśmy jeszcze do kościoła i nad jezioro. Po spektaklu jeszcze na lody i plac zabaw. Mówiła że to jej najlepszy dzień w życiu. 11-19
Przyjechałem planowo po pracy. Wcześniej dostałem wiadomość że córki nie będzie bo jest zaproszona na urodziny do jump areny. Stwierdziłem że jest to doskonałą okazja żeby zabrać syna na przejażdżkę rowerową. Wypożyczyłem rower miejski po pracy w mieście, pojechałem nich, zabrałem syna i pojechaliśmy w kilka ciekawych miejsc. M.in plac zabaw nad maltą, pociągi, stawki. Bardzo mu się podobało. Wróciłem do miasta, zostawiłem rower i poszedłem na pociąg.
Pojechałem planowo po pracy do dzieci. Zabrałem dwójkę na plac zabaw. Chcieli iść tam prosto. W jedną stronę niosłem jednego na barana, z powrotem drugą. Choć oboje chcieli wchodzić cały czas. Śmiechy, zabawy, opowieści. Nie chcieli wracać. Odprowadziłem ich na czas.
Zabrałem dzieci planowo do siebie. Z tym że przez to że kupiłem bilety już na spektakl na 21.07.2019 odwiozłem obu w sobotę. Spędziliśmy miło dzień u mnie na zabawie. W międzyczasie przyszła pani kurator na kontrolę. Potem pojechaliśmy do dziadków gdzie dzieci, poszliśmy do konika. Odwiozłem ich na czas. Córka zachwycona. Syn również uśmiechnięty.
Przyjechałem do dzieci planowo. Oboje wyszli z uśmiechem na twarzy. Chcieli iść prosto na plac zabaw gdzie się udaliśmy. Syn chciał żebym go niósł na barana, także siedział na mnie i oglądał świat z innej perspektywy, podobało mu się jak się obracaliśmy. Córka też potem chciała tak samo. Na placu opowiadałem im o świecie, z przejęciem słuchały. Bawiliśmy się wokół piaskownicy. Spotkaliśmy miłą panią z pieskiem dzieci porzucały mu i aportował. Wróciliśmy na czas.
Pojechałem do nich autem po pracy planowo. Była piękna pogoda. Dzieci na wstępie mówiły wspólnie że chcą pojechać do mojego taty. Wytłumaczyłem im że w przyszły weekend tam ich zabiorę. Poszliśmy na plac zabaw. Spędziliśmy prawie cały czas na zabawie i śmiechu. Nie chciały wracać. Odprowadziłem ich na czas.
Po pracy planowo pojechałem do dzieci. Poszliśmy na spacer i plac zabaw. Dzieci uśmiechnięte, nie chciały wracać do domu. Pogoda ładna jednak było trochę chmur i lekki wiatr, dlatego byli w bluzach. Za każdym razem staram się nauczyć ich jednej nowej rzeczy. Córka ma dobrą pamięć i pamięta co ostatnio jej opowiadałem. Tym razem m.in co to wiatr i ciśnienie.