Przyjechałem planowo po pracy. Wcześniej dostałem wiadomość że córki nie będzie bo jest zaproszona na urodziny do jump areny. Stwierdziłem że jest to doskonałą okazja żeby zabrać syna na przejażdżkę rowerową. Wypożyczyłem rower miejski po pracy w mieście, pojechałem nich, zabrałem syna i pojechaliśmy w kilka ciekawych miejsc. M.in plac zabaw nad maltą, pociągi, stawki. Bardzo mu się podobało. Wróciłem do miasta, zostawiłem rower i poszedłem na pociąg.
Jestem wykształconym młodym mężczyzną, ojcem 2 dzieci, którego życie zamieniło się w koszmar przez związek z niewłaściwą kobietą. Aktualnie przez chciwość byłej "żony" która oprócz dzieci zabiera mi też ponad 60% wynagrodzenia na alimenty, po opłaceniu mieszkania ledwo starcza mi na życie. Dodam tylko że otrzymuje ona także 500+ a żyje z moimi teściami, więc ma do dyspozycji nie pracując ponad 4200zł, koszty symboliczne a ciągle domaga się więcej. Jakim sposobem żyje sobie wygodnie moim kosztem podczas gdy ja popadam w depresję? Teściowie mają zaprzyjaźnionych adwokatów i lekarzy, razem z nimi zrobiła z moich dzieci bardzo chorowite przypadki choć nie dolega im nic poza powszechnie spotykanymi alergiami. Przez co nie zamierza pracować bo w teorii "musi zajmować się dziećmi". Notorycznie utrudnia mi kontakty z córką i synem. Nie respektuje ona w tym postanowienia co do kontaktów jakie mam prawo odbywać. Sprawa w sądzie toczy się już ponad 2 lata a na razie nie widać ...
Komentarze
Prześlij komentarz