Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2018

30.01.2018 wtorek

Przyjechałem, wykapalem i nakarmilem syna. Bawiliśmy się z dziećmi klockami i ciuchcia. Przyszedł teść zaczął podniesionym głosem zakazywać dzieciom bawić się metalowymi zabawkami pomimo że żadna cześć nie była metalowa. Klocki duplo plastikowe, ciuchcia drewniana. Dzieci przestraszona, córka próbowała znaleźć metalowe zabawki, podczas jak kąpałem syna zaczęła przekonywać że autko duplo jest metalowe. Próbowałem jej wytłumaczyć że jest plastikowe. Czytałem dzieciom bajki. Jak wychodziłem ok 18.47 zaczął krzyczeć że mam mu wydać stół i fotel bo jak nie to wytoczył mi sprawę w sądzie. Powiedziałem że podział majątku dopiero nastąpi to wpadł w szał. Chodzi o 2 meble które stanowią majątek mój i żony i zos...

25.01.2018 Czwartek

Pojechałem tuż po pracy do dzieci, z początku bawiliśmy się klockami wspólnie, potem córka obraziła się na syna który jej zabrał klocek więc wyszła z pokoju. Wykapalem syna i dałem kaszke. M. przyszła do góry myć łazienkę więc dzieci potraktował to jako zabawę. M. jednak mówiła żeby wyszły do mnie tonem jakby to miały zrobić za karę. Kilka razy wyciągnąłem syna z łazienki i próbowałem zabawić jednak widząc siostrę z M. ciągnął też do łazienki. Spytałem się M. czy musi teraz sprzątać? Powiedziała że tak. Nie mogła zaczekać pół godziny aż syn bedzie zasypiał. Córka nie chciała przyjść kiedy syn jeszcze nie spał. Oboje biegali do łazienki. Była tam otwarta chemia. Stwierdziłem że nie będę za wszelką cenę wyciągać dzieci z łazienki. Przekazałem syna M i odpuściłem dom po 18.

21.01.2018 Niedziela

M poprosiła żebym przyjechal w niedzielę zamiast soboty. Niestety nie zgodziła się żebym dzieci zabrał do siebie ani chociaz córkę. Zgodziłem się na wizytę w niedzielę 12-17. Syn spał więc poszedłem z córką ulepić bałwana. Wyszedł wyższy niż córka. Wróciliśmy po pół godziny, resztę czasu bawiliśmy się już w trójkę.

16.01.2018 Wtorek

M poinformowała że córka ma dziś odwołaną rehabilitację. Domyślam się że nie pojechała tylko z powodu tego że przyjechała do niej siostra z anglii. Po pracy w śniegu ledwo zdążyłem na pociąg. Od dworca droga była nieprzejezdna, prawdopodobnie był jakiś wypadek, jechałem ponad pół godziny. Zajechałem do domu teściów. Wziąłem syna na górę i dawałem znaki córce żeby przyszła. Niestety z uwagi na obecność osób trzecich nie chciała tego zrobić. Na dole była siostra pozwanej z synem, teściowe i pozwana. Widząc ich postawę córka nie chciała przyjść do góry. W końcu przyszła i wydawało się że ma coś do przekazania od towarzystwa z dołu. Nie chciała tego zrobić aż w końcu powiedziała że "nie chce dzisiaj być u góry". Poprosiłem ją tylko żeby się ze mną przywitała, dałem jej buziaka, przytuliłem i powiedziałem że ją kocham. Słysząc moje słowa rozpłakała się. Towarzystwo z dołu zachęcało ją że może z nimi być na dole i nie rozumieli jej reakcji. Było to ewidentnie rozdarcie emocjonalne ...

14.01.2018 Niedziela

M poinformowała że zamierza iść z córką na Jasełka wystawiane w pobliskiej szkole i z tego powodu mam skrócić czas spędzany z dzieckiem o 2h i ją na nie przywieźć. Odebrałem córkę po mszy ok 11:30 w kościele i uradowana poszła ze mną do samochodu. Poinformowałem ją że odwiedzimy dzisiaj także moich rodziców na co jeszcze bardziej się ucieszyła. Pojechaliśmy do mnie, zdążyliśmy namalować pracę i już wychodziliśmy do dziadków ok 12:30. Przyjechaliśmy tam, zjedliśmy obiad, pobawiła się chwilę z dziadkiem i babcią i już musieliśmy wychodzić bo na 14:45 miałem ją przywieźć. Wizyta była niezwykle radosna, obfitująca w uśmiechy szczególnie przez to że córka spotkała dziadka pierwszy raz od pół roku. Jednakże nadzwyczaj krótka.

09.01.2018 Wtorek

M poinformowała mnie że córka zaczyna chodzić na rehabilitację co tydzień po 45 minut. Kazała mi przyjść na 13:30. Zwolniłem się z pracy i pojechałem. Spotkałem już M z dziećmi jak szukała miejsca parkingowego. Zaprowadziłem córkę na zajęcia w czasie jak M parkowała. Przyjechała po chwili z synem. Byłem z dziećmi na tych zajęciach, córka ćwiczyła z panią prowadzącą a syn na początku siedział w wózku potem na moich kolanach a na końcu chodził po materacach. Zajęcia trwały trochę ponad pół godziny. Zaproponowałem chociaż krótki spacer z dziećmi bo wiedziałem że będę musiał wrócić do pracy i zostać dłużej. Niestety M się nie zgodziła.

06.01.2018 Sobota

Napisałem M że przyjade 20 minut później. Jak pojechałem pod dom to już była z dziećmi na spacerze. Przejąłem dzieci i poszliśmy do lasu i nad stawek na spacer. Po spacerze umyłem wózek z blota. Bawiłem się z dziećmi. Syn dostał obiad potem dałem mu pić, zrobiłem inhalacje i położyłem spać. Córka zjadla obiad i przyszła się bawić. M poinformowała że córka wychodzi dzisiaj na kolędowanie o 16 więc jej nie będzie. Dodała że córka chciała iść więc idzie. Córka odpowiedziała że wcale nie chce iść i nic takiego nie mówiła. O 16 córka wyszła z mojego widzenia pojechała z babcią na kolędowanie. Zostałem sam z synem. Bawił się doskonale, szczególnie małymi piłeczkami od wieży. Odbijał je i obserwował jak podskakują. Jednak to przeszkadzało teściowi który kazał mu je M zabrać i zabawa się skończyła. Po tym incydencie opuściłem tamten dom ok 16:30.

04.01.2018 Czwartek

Dzieci w domu. M nie kazała mi kapać syna ani córki. Bawiłem się z nimi ona kręciła się w tym czasie w łazience, dzieci wychodziły do niej, odburkiwała żebym się dziećmi zajmował i wynosiła syna z łazienki i sadzała w korytarzu na ziemi, syn przez to płakał. Bawiliśmy się w pokoju, czytałem bajki, nakarmiłem syna kaszką, próbowałem dać mleko ale nie chciał pić, wtedy M go wzięła. Córka przyszła z dołu jak ją zawołałem graliśmy w grę planszową, spytała się kiedy jadę, odpowiedziałem że jeszcze nie teraz, spytałem się czy by chciała żebym już pojechał, powiedziała że chciałaby być ze mną jak najdłużej.

02.01.2018 Wtorek

Uciekł mi pociąg więc przyjechałem pół godziny później niż zwykle. Przez zmianę rozkładu wydawało mi się że jedzie 4 minuty później. Pogoda niezbyt ładna na spacer, padało. Córka nie poszła na angielski. Bawiliśmy się wspólnie, wykąpałem syna, nakarmiłem, nie chciał zasnąć, nie był śpiący przekazałem go o 19 po zejściu na dół M kiedy nadal nie spał.