Przejdź do głównej zawartości

25.01.2018 Czwartek

Pojechałem tuż po pracy do dzieci, z początku bawiliśmy się klockami wspólnie, potem córka obraziła się na syna który jej zabrał klocek więc wyszła z pokoju. Wykapalem syna i dałem kaszke. M. przyszła do góry myć łazienkę więc dzieci potraktował to jako zabawę. M. jednak mówiła żeby wyszły do mnie tonem jakby to miały zrobić za karę. Kilka razy wyciągnąłem syna z łazienki i próbowałem zabawić jednak widząc siostrę z M. ciągnął też do łazienki. Spytałem się M. czy musi teraz sprzątać? Powiedziała że tak. Nie mogła zaczekać pół godziny aż syn bedzie zasypiał. Córka nie chciała przyjść kiedy syn jeszcze nie spał. Oboje biegali do łazienki. Była tam otwarta chemia. Stwierdziłem że nie będę za wszelką cenę wyciągać dzieci z łazienki. Przekazałem syna M i odpuściłem dom po 18.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Po co to?

Jestem wykształconym młodym mężczyzną, ojcem 2 dzieci, którego życie zamieniło się w koszmar przez związek z niewłaściwą kobietą. Aktualnie przez chciwość byłej "żony" która oprócz dzieci zabiera mi też ponad 60% wynagrodzenia na alimenty, po opłaceniu mieszkania ledwo starcza mi na życie. Dodam tylko że otrzymuje ona także 500+ a żyje z moimi teściami, więc ma do dyspozycji nie pracując ponad 4200zł, koszty symboliczne a ciągle domaga się więcej. Jakim sposobem żyje sobie wygodnie moim kosztem podczas gdy ja popadam w depresję? Teściowie mają zaprzyjaźnionych adwokatów i lekarzy, razem z nimi zrobiła z moich dzieci bardzo chorowite przypadki choć nie dolega im nic poza powszechnie spotykanymi alergiami. Przez co nie zamierza pracować bo w teorii "musi zajmować się dziećmi". Notorycznie utrudnia mi kontakty z córką i synem. Nie respektuje ona w tym postanowienia co do kontaktów jakie mam prawo odbywać. Sprawa w sądzie toczy się już ponad 2 lata a na razie nie widać ...

04.05.2019 Sobota

Z uwagi na fakt że w zeszły weekend zabrałem dzieci do siebie (Widzenie przełożone z 20-21.04.2019 z uwagi na moją chorobę) żeby dzieci nie były 3 weekendów z rzędu u mnie zgodziłem się zabrać jedynie na sobotę i odwieźć o 17. Zabrałem je na spacer nad jezioro, na plac zabaw, na obiad, pojechaliśmy także do dziadków bo pogoda się popsuła.

07.06.2018 Czwartek

M. poinformowała że czeka z dziećmi w przychodni w mieście. Zadzwoniłem do niej bo nie wiedziałem co to oznacza. Córka była zapisana na badanie do lekarza, więc zawróciłem z dworca i pojechałem tam prosto. Byłem wcześniej niż u nich ok 16:20. Zabrałem dzieci na pobliski plac zabaw i na spacer. Potem przyjechała teściowa i zabrała syna do domu. Spędziłem z córką czas, poszliśmy też na chwile na zewnątrz. Po 19:40 wyszedłem.