Pojechałem tuż po pracy do dzieci, z początku bawiliśmy się klockami wspólnie, potem córka obraziła się na syna który jej zabrał klocek więc wyszła z pokoju. Wykapalem syna i dałem kaszke. M. przyszła do góry myć łazienkę więc dzieci potraktował to jako zabawę. M. jednak mówiła żeby wyszły do mnie tonem jakby to miały zrobić za karę. Kilka razy wyciągnąłem syna z łazienki i próbowałem zabawić jednak widząc siostrę z M. ciągnął też do łazienki. Spytałem się M. czy musi teraz sprzątać? Powiedziała że tak. Nie mogła zaczekać pół godziny aż syn bedzie zasypiał. Córka nie chciała przyjść kiedy syn jeszcze nie spał. Oboje biegali do łazienki. Była tam otwarta chemia. Stwierdziłem że nie będę za wszelką cenę wyciągać dzieci z łazienki. Przekazałem syna M i odpuściłem dom po 18.
Z uwagi na fakt że w zeszły weekend zabrałem dzieci do siebie (Widzenie przełożone z 20-21.04.2019 z uwagi na moją chorobę) żeby dzieci nie były 3 weekendów z rzędu u mnie zgodziłem się zabrać jedynie na sobotę i odwieźć o 17. Zabrałem je na spacer nad jezioro, na plac zabaw, na obiad, pojechaliśmy także do dziadków bo pogoda się popsuła.
Komentarze
Prześlij komentarz