Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2019

29-30.06.2019 Weekend

W ten weekend planowo zabrałem dzieci. Pojechaliśmy nad upragnione jezioro. Dostały nowe pływaczki, bojki a syn kamizelkę dmuchaną. Nie chciały wychodzić z wody. Wspólnie plażowaliśmy bawiliśmy się na plaży i kąpaliśmy. Pływały też z dziadkiem. Córka podsumowała że to jej "najlepsze weekendy". Odwiozłem syna a córka została na noc. Drugi dzień spędziliśmy również na podobnie. Szkoda było nie skorzystać z tak pięknej pogody. W pełnym zabezpieczeniu dzieci już same pływają. Odwiozłem córkę na czas.

25.06 Wtorek

Przyjechałem po pracy, bylem parę minut przed czasem. Stał tylko samochód ojca pozwanej z otwartym bagażnikiem. Nikt nie otwierał. Po chwili przyjechała pozwana z dziećmi. Syn pierwsze co spytał to czy pojedziemy do dziadka. Powiedziałem że dopiero w sobotę a dzisiaj pójdziemy na spacer i płac zabaw. Z początku nie chciał iść. Zgodził się jak go wezmę na barana. Poszlismy na lody i na plac zabaw. Wróciliśmy ok 18.30 bo było bardzo ciepło i córka chciała już wracać.

22-23.06 Weekend

Zabrałem dzieci nad jezioro gdzie wspólnie z dziadkiem bawiliśmy się w wodzie i plaż owalismy. Córka określiła podczas zabawy w wodzie ze to jej "najlepsze weekendy". Odwiedziliśmy potem jeszcze babcie. Odwiozłem syna na 17 na pytanie czy chce jechać z nami córka powiedziała kilkukrotnie że woli poczekać z dziadkiem i babcią. Zabrałem córkę do siebie na kolacje, umyła się, przed snem poczytałem jej ulubiona książkę i poszła spać. Rano po 6 mnie już obudziła i koniecznie chciała jechać znowu nad jezioro. Pojechaliśmy do kościoła po śniadaniu potem Wzięliśmy dziadka i pojechaliśmy w niedzielę znowu nad jezioro. Nadmuchałem jej materac i nie chciała z niego zejść. Wróciliśmy zrobiłem pierogi i odwiozłem ja na czas. Jak wysiadała z auta to posmutniał...

19.06.2019 Środa

Zabrałem dzieci planowo na spacer. Dzieci zostały wydane przez matkę pozwanej. Syn na wstępie chętnie mnie przytulił, córka początkowo była smutna, pytałem jaki jest tego powód jednak już na końcu ulicy się rozchmurzyła. Poszliśmy tym razem na spacer trasą jak nigdy dotąd, najpierw skrótem oglądać pociągi bo już kolejny raz z rzędu syn chciał tam iść a córka tylko prosto na plac zabaw. Oboje z przejęciem wypatrywali pociągu. Potem pierwszy raz po nowo powstałej ścieżce na plac koło szkoły. Każdego asekurowałem na placu zabaw. Nie chcieli wracać. Ściechów było co nie miara. Wróciliśmy także innym skrótem także zdążyliśmy na czas. Pogoda dzisiaj dopisała słońce ładnie świeciło ale udało się wybrać częściowo zacienione trasy.

18.06.2019 Wtorek (w zamian za czwartek 20.06.2019)

Pojechałem wcześniej do pracy i zwolniłem się wcześniej żeby pojechać na zakończenie roku w przedszkolu córki. Pomimo problemów z dojazdem (wypadek na linii tramwajowej) i konieczności przesiadki na rower miejski dotarłem do przedszkola parę minut po 15. Zobaczyłem całe przedstawienie. Pozwana była z synem w 1 rzędzie po przeciwnej stronie sali. Syn jak i córka gdy tylko mnie zobaczyli uśmiechnęli się od ucha do ucha. Po przedstawieniu zaproponowałem że zabiorę dzieci na plac zabaw. Pozwana zgodziła się żebym odwiózł ich autobusem i pojechała sama do domu. Bawiliśmy się na placu i poszliśmy na przystanek, wróciliśmy na czas ok 18:45.

11.06.2019 Wtorek

Przyjechałem do dzieci planowo. Było nad wyraz ciepło. Córka chciała iść prosto na plac zabaw. Na szczęście połowa boiska była w cieniu więc tam postanowiłem się z nimi bawić. Graliśmy w gry, opowiadałem im ciekawe historie. Córka robiła gwiazdy. Potem poszliśmy już na sam plac zabaw gdzie spędziliśmy resztę czasu. Wróciliśmy do domu na czas.

10.06.2019 Poniedziałek

Przyjechałem po pracy na piątkową prośbę pozwanej podpisać dokumenty do przedszkola. Dzieci z zaciekawieniem oglądały mój rower i chciały na niego wsiadać pomimo że widzą go za każdym razem jak do mnie przyjeżdżają. Zaciekawiły się także kamizelkami odblaskowymi które miałem w sakwie więc ubrałem je na chwilę do zdjęcia. Wyglądały na bardzo przejęte i radosne. Wytłumaczyłem że zabiorę je jutro na spacer.

06.06.2019 Czwartek

Po pracy planowo przyjechałem pociągiem i autobusem po dzieci. Dziś tematem przewodnim były czapki z daszkiem które miał każdy z nas. W czasie spaceru i pobytu na placu zabaw dzieci zamieniały się nimi na przemian. Uśmiechu było co nie miara. Córka zainteresowała się kwiatami lipy więc opowiadałem im o herbatach i innych ziółkach jakie można z roślin zaparzać. Wiedziałem że nie chcieli wracać z placu zabaw do domu więc z odpowiednim wyprzedzeniem zacząłem ich do tego przygotowywać. Ten sposób zadziałał wyśmienicie.

05.06.2019 Środa

Przyjechałem do dzieci planowo. Zabrałem je na spacer, było ciepło. Na tyle że stwierdziłem że zrobimy spacer po części zacienionymi ścieżkami. Udaliśmy się nad stawek gdzie opowiadałem im o życiu zwierząt. W drodze powrotnej córka koniecznie chciała wstąpić na plac zabaw. Tak też zrobiliśmy i odprowadziłem ich na czas.

01-02.06.2019 Weekend

Przyjechałem po dzieci planowo, wybiegły radośnie, spakowałem rzeczy i zabrałem je na plac zabaw, następnie na obiad i odpoczynek a na koniec na festyn z okazji dnia dziecka, zjeżdżały na dmuchańcach itp. Odwiozłem syna planowo na 17, córkę zabrałem do siebie gdzie bawiliśmy się graliśmy, zjadła kolację, wykąpała się, obejrzała bajkę i poczytałem jej ulubioną książkę. Zasnęła bez problemu. Następnego dnia odwiedziliśmy inny plac zabaw i kolejny mniejszy festyn gdzie bawiła się na większej liczbie atrakcji niż dzień wcześniej bo było mniej ludzi. Na koniec jeszcze do dziadków na chwilę i odwiozłem ją na parę minut po czasie.