Przyjechałem po dzieci planowo, wybiegły radośnie, spakowałem rzeczy i zabrałem je na plac zabaw, następnie na obiad i odpoczynek a na koniec na festyn z okazji dnia dziecka, zjeżdżały na dmuchańcach itp. Odwiozłem syna planowo na 17, córkę zabrałem do siebie gdzie bawiliśmy się graliśmy, zjadła kolację, wykąpała się, obejrzała bajkę i poczytałem jej ulubioną książkę. Zasnęła bez problemu. Następnego dnia odwiedziliśmy inny plac zabaw i kolejny mniejszy festyn gdzie bawiła się na większej liczbie atrakcji niż dzień wcześniej bo było mniej ludzi. Na koniec jeszcze do dziadków na chwilę i odwiozłem ją na parę minut po czasie.
Jestem wykształconym młodym mężczyzną, ojcem 2 dzieci, którego życie zamieniło się w koszmar przez związek z niewłaściwą kobietą. Aktualnie przez chciwość byłej "żony" która oprócz dzieci zabiera mi też ponad 60% wynagrodzenia na alimenty, po opłaceniu mieszkania ledwo starcza mi na życie. Dodam tylko że otrzymuje ona także 500+ a żyje z moimi teściami, więc ma do dyspozycji nie pracując ponad 4200zł, koszty symboliczne a ciągle domaga się więcej. Jakim sposobem żyje sobie wygodnie moim kosztem podczas gdy ja popadam w depresję? Teściowie mają zaprzyjaźnionych adwokatów i lekarzy, razem z nimi zrobiła z moich dzieci bardzo chorowite przypadki choć nie dolega im nic poza powszechnie spotykanymi alergiami. Przez co nie zamierza pracować bo w teorii "musi zajmować się dziećmi". Notorycznie utrudnia mi kontakty z córką i synem. Nie respektuje ona w tym postanowienia co do kontaktów jakie mam prawo odbywać. Sprawa w sądzie toczy się już ponad 2 lata a na razie nie widać ...
Komentarze
Prześlij komentarz