Przejdź do głównej zawartości

Posty

Po co to?

Jestem wykształconym młodym mężczyzną, ojcem 2 dzieci, którego życie zamieniło się w koszmar przez związek z niewłaściwą kobietą. Aktualnie przez chciwość byłej "żony" która oprócz dzieci zabiera mi też ponad 60% wynagrodzenia na alimenty, po opłaceniu mieszkania ledwo starcza mi na życie. Dodam tylko że otrzymuje ona także 500+ a żyje z moimi teściami, więc ma do dyspozycji nie pracując ponad 4200zł, koszty symboliczne a ciągle domaga się więcej. Jakim sposobem żyje sobie wygodnie moim kosztem podczas gdy ja popadam w depresję? Teściowie mają zaprzyjaźnionych adwokatów i lekarzy, razem z nimi zrobiła z moich dzieci bardzo chorowite przypadki choć nie dolega im nic poza powszechnie spotykanymi alergiami. Przez co nie zamierza pracować bo w teorii "musi zajmować się dziećmi". Notorycznie utrudnia mi kontakty z córką i synem. Nie respektuje ona w tym postanowienia co do kontaktów jakie mam prawo odbywać. Sprawa w sądzie toczy się już ponad 2 lata a na razie nie widać ...
Najnowsze posty

17.11.2019 niedziela

Z uwagi na to że w sobotę nie było mnie na miejscu zaproponowałem że zabiorę dwójkę dzieci w niedzielę. Po 3 dniach się przypomniałem i pozwana się zgodziła. Zabrałem ich do kościoła, potem do siebie a na koniec do babci. Czas minął na wspólnych zabawach i rozmowach. Córka kilkukrotnie przytulała się i mówiła że mnie kocha. Syn gdy trzymałem go na rękach przed wyjściem przytulił się i powiedział że będzie za mną tęsknił, w samochodzie powiedział że będzie tęsknił za babcią. Odwiozłem ich planowo. 

02-03.11.2019 Weekend

Przyjechałem po dzieci planowo. Pozwana wyszła wydać foteliki, przełożyłem je do auta. Cofając się do domu zamknęła furtkę. Czekałem przed nią parę minut po czym dzieci wybiegły ochoczo i przywitały się ze mną uśmiechnięte. Zabrałem je do siebie. Spędziliśmy miły dzień, ładnie zjedli obiad i się bawiliśmy. Córka cały czas psikała, musiałem jej wycierać nos. Odwiozłem syna idealnie planowo. Nie chciał wracać do domu więc go musiałem cały czas zajmować rozmową. Posmutniał i mówił że "będzie sam". Tłumaczyłem że nie będzie sam tylko z mamą. Z córką spędziliśmy jeszcze niedzielę. Byliśmy w kościele i na cmentarzu zapalić znicze. Odwiozłem córkę na czas.

15.10.2019 wtorek

Zadzwoniłem do pozwanej czy mogę być trochę wcześniej, powiedziała ze właśnie wracają i będą. Bylem 16.20. Na co pozwana oznajmiła ze mam poczekać 15 minut bo córka odrabia teraz lekcje. Spytałem się czy nie może tego zrobić jak wrócimy. Po 5 minutach stwierdziłem ze spytam się czy chociaż syna nie wypuści jeśli ten chce wyjść, także zadzwoniłem domofonem ponownie. Po kolejnych 10 minutach oboje wyszli. Widocznie jak córka zobaczyła ze syn się ubiera to też chciała. Rzucili mi się na szyję ze prawie się przewróciłem. Czekaliśmy jeszcze parę minut aż pozwana poda plecaczek. Poszliśmy na spacer pełen uśmiechu, nie kończących się pytań o otaczający świat. Syn kilkukrotnie chciał siku i ładnie zrobił z moją pomocą. Za 3 ...

28-29.09.2019 weekend

Pozwana przełożyła poprzedni weekend na ten z uwagi na wizytę jej siostry. Dzieci chętnie wsiadly do auta. Pogoda dopisała, choc w niedzielę był przeloty deszcz ale słońce zrobiło na nim podwójna tecze. Syn posmutniał dopiero jak usłyszał że musi wracać. Odwiozłem go planowo. Córka poczekala z babcią. Spędziliśmy wesoło niedzielę przy uśmiechach I zabawie. W samochodzie posmutniała i zaczęła spać. Przyjechałem planowo na 17. Pozwanej nie było. Otworzyla matka pozwanej. Pozwana minalem jak szła z psem na końcu ulicy.

26.09.2019 Czwartek

Z uwagi na brzydką pogodę i deszcz przełożyłem wczorajsze kontakty na dzisiaj. Tym razem była ładna pogoda więc przyjechałem planowo. Dostałem tylko informację od pozwanej że syn nie chce wyjść na dwór. Poszedłem więc z córką na spacer do lasu, gdzie zbieraliśmy liście do szkoły. Na chwilę na plac zabaw i odprowadziłem córkę na czas. Była radosna, wesoła. Stęskniła się za mną. Chętnie rozmawiała.

18.09.2019 Środa Dzień otwarty w przedszkolu

Pojechałem na dzień otwarty w przedszkolu syna gdzie odbywał się festyn. Byłem przed czasem. Pozwana z dziećmi spóźniła się pół godziny. W międzyczasie przyjechał też teść i czekał 2 stoliki dalej. Dzieci na wejściu przywitały się ze mną wskakując na mnie. Zabrałem córkę na ciacho, syn wolał się bawić. Gdy teść zobaczył że dzieci są ze mną opuścił teren przedszkola. Bawiłem się z nimi na terenie do końca festynu. Wyszliśmy jako prawe ostatni. Odprowadziłem ich do auta a sam wróciłem komunikacją.

03.09.2019 Wtorek

Pojechałem po pracy planowo. Spędziliśmy pełny czas na wspólnym spacerze, placu zabaw, opowieściach o pierwszych dniach w szkole. Dzieci radosne wesołe, syn na koniec chciał być noszony. Z resztą obaj chcieli już od początku, więc nioslem ich na zmianę. Po spacerze podpisałem komplet dokumentów do przedszkola. Pozwana miała mi przesłać zdjęcia uzupełnionych dokumentów. Nadal czekam.

28.08.2019 Środa

Spytałem czy mogę przyjechać już trochę wcześniej do dzieci bo udało mi się wyjść wcześniej z pracy. Pozwana się zgodziła więc pojechałem tam już po 16. Zabrałem ich na spacer. Początkowo syn nie chciał iść ale widząc że siostra chce iść udało się go namówić. Jak się trochę oddaliliśmy już nie chciał mnie puścić. Córka opowiadała o półkoloniach. Bawiliśmy się na placu zabaw, poszliśmy zobaczyć pociągi, syn je uwielbia. Wróciliśmy jak już powoli dzieci miały dosyć trochę przed czasem bo I tak dzisiaj dłużej.

24-25.08.2019 Weekend

Pierwszy weekend po powrocie dzieci z nad morza. Spędzony bardzo aktywnie z przerwami na odpoczynek. Pogoda dopisała, z jeziora nie chciały wyjść. Nauka pływania nabiera tempa. Nie zapomniane chwile również z dziadkami. Na informację że już czas i trzeba jechać do mamy syn się rozpłakał. Nie chciał wracać do domu. Pozwanej nie było w domu przy odprowadzaniu syna. Tu zaznaczę tylko że nie było to pierwszy raz że jej nie ma jak odprowadzam dzieci i odbierają je dziadkowie ale o parę minut spóźnienia potrafiła robić awantury. Drugi dzień spędzony z nastawieniem na córkę, aktywności typowe dla jej zainteresowań, oprócz kościoła, konie, pływanie, spacer z dziadkiem i pieskami. Również nie chciała wracać. Zadzwoniłem do pozwanej i poprosiłem o dodatkowy czas żebym mógł przywieźć ją później. Prosiłem o 2h, zgodziła się na 1,5h. Odwiozłem 1h 40min. Dla córki i tak to było za krótko. Mówiła że nie może się doczekać kolejnego dnia ze mną.

20.08.2019 Wtorek

Pierwszy dzień do powrocie dzieci z nad morza. Przyjechałem do nich, uśmiechnięte wybiegły z domu rzuciły mi się na szyje. Widać że się stęskniły. Zabrałem ich na plac zabaw, z przejęciem opowiadały mi szczegóły z wyjazdu. Spędziliśmy praktycznie całe 2 godziny w jednym miejscu ale tyle było do robienia że nawet nie chciały nigdzie indziej iść. Na koniec nie chciały jeszcze wracać.

18.07.2019 Czwartek

Przyjechałem planowo po pracy. Wcześniej dostałem wiadomość że córki nie będzie bo jest zaproszona na urodziny do jump areny. Stwierdziłem że jest to doskonałą okazja żeby zabrać syna na przejażdżkę rowerową. Wypożyczyłem rower miejski po pracy w mieście, pojechałem nich, zabrałem syna i pojechaliśmy w kilka ciekawych miejsc. M.in plac zabaw nad maltą, pociągi, stawki. Bardzo mu się podobało. Wróciłem do miasta, zostawiłem rower i poszedłem na pociąg.

17.07.2019 Środa

Pojechałem planowo po pracy do dzieci. Zabrałem dwójkę na plac zabaw. Chcieli iść tam prosto. W jedną stronę niosłem jednego na barana, z powrotem drugą. Choć oboje chcieli wchodzić cały czas. Śmiechy, zabawy, opowieści. Nie chcieli wracać. Odprowadziłem ich na czas.

13.07.2019 Sobota

Zabrałem dzieci planowo do siebie. Z tym że przez to że kupiłem bilety już na spektakl na 21.07.2019 odwiozłem obu w sobotę. Spędziliśmy miło dzień u mnie na zabawie. W międzyczasie przyszła pani kurator na kontrolę. Potem pojechaliśmy do dziadków gdzie dzieci, poszliśmy do konika. Odwiozłem ich na czas. Córka zachwycona. Syn również uśmiechnięty.

09.07.2019 Wtorek

Przyjechałem do dzieci planowo. Oboje wyszli z uśmiechem na twarzy. Chcieli iść prosto na plac zabaw gdzie się udaliśmy. Syn chciał żebym go niósł na barana, także siedział na mnie i oglądał świat z innej perspektywy, podobało mu się jak się obracaliśmy. Córka też potem chciała tak samo. Na placu opowiadałem im o świecie, z przejęciem słuchały. Bawiliśmy się wokół piaskownicy. Spotkaliśmy miłą panią z pieskiem dzieci porzucały mu i aportował. Wróciliśmy na czas.

04.07.2019 Czwartek

Pojechałem do nich autem po pracy planowo. Była piękna pogoda. Dzieci na wstępie mówiły wspólnie że chcą pojechać do mojego taty. Wytłumaczyłem im że w przyszły weekend tam ich zabiorę. Poszliśmy na plac zabaw. Spędziliśmy prawie cały czas na zabawie i śmiechu. Nie chciały wracać. Odprowadziłem ich na czas.

03.07.2019 Środa

Po pracy planowo pojechałem do dzieci. Poszliśmy na spacer i plac zabaw. Dzieci uśmiechnięte, nie chciały wracać do domu. Pogoda ładna jednak było trochę chmur i lekki wiatr, dlatego byli w bluzach. Za każdym razem staram się nauczyć ich jednej nowej rzeczy. Córka ma dobrą pamięć i pamięta co ostatnio jej opowiadałem. Tym razem m.in co to wiatr i ciśnienie.

29-30.06.2019 Weekend

W ten weekend planowo zabrałem dzieci. Pojechaliśmy nad upragnione jezioro. Dostały nowe pływaczki, bojki a syn kamizelkę dmuchaną. Nie chciały wychodzić z wody. Wspólnie plażowaliśmy bawiliśmy się na plaży i kąpaliśmy. Pływały też z dziadkiem. Córka podsumowała że to jej "najlepsze weekendy". Odwiozłem syna a córka została na noc. Drugi dzień spędziliśmy również na podobnie. Szkoda było nie skorzystać z tak pięknej pogody. W pełnym zabezpieczeniu dzieci już same pływają. Odwiozłem córkę na czas.

25.06 Wtorek

Przyjechałem po pracy, bylem parę minut przed czasem. Stał tylko samochód ojca pozwanej z otwartym bagażnikiem. Nikt nie otwierał. Po chwili przyjechała pozwana z dziećmi. Syn pierwsze co spytał to czy pojedziemy do dziadka. Powiedziałem że dopiero w sobotę a dzisiaj pójdziemy na spacer i płac zabaw. Z początku nie chciał iść. Zgodził się jak go wezmę na barana. Poszlismy na lody i na plac zabaw. Wróciliśmy ok 18.30 bo było bardzo ciepło i córka chciała już wracać.

22-23.06 Weekend

Zabrałem dzieci nad jezioro gdzie wspólnie z dziadkiem bawiliśmy się w wodzie i plaż owalismy. Córka określiła podczas zabawy w wodzie ze to jej "najlepsze weekendy". Odwiedziliśmy potem jeszcze babcie. Odwiozłem syna na 17 na pytanie czy chce jechać z nami córka powiedziała kilkukrotnie że woli poczekać z dziadkiem i babcią. Zabrałem córkę do siebie na kolacje, umyła się, przed snem poczytałem jej ulubiona książkę i poszła spać. Rano po 6 mnie już obudziła i koniecznie chciała jechać znowu nad jezioro. Pojechaliśmy do kościoła po śniadaniu potem Wzięliśmy dziadka i pojechaliśmy w niedzielę znowu nad jezioro. Nadmuchałem jej materac i nie chciała z niego zejść. Wróciliśmy zrobiłem pierogi i odwiozłem ja na czas. Jak wysiadała z auta to posmutniał...

19.06.2019 Środa

Zabrałem dzieci planowo na spacer. Dzieci zostały wydane przez matkę pozwanej. Syn na wstępie chętnie mnie przytulił, córka początkowo była smutna, pytałem jaki jest tego powód jednak już na końcu ulicy się rozchmurzyła. Poszliśmy tym razem na spacer trasą jak nigdy dotąd, najpierw skrótem oglądać pociągi bo już kolejny raz z rzędu syn chciał tam iść a córka tylko prosto na plac zabaw. Oboje z przejęciem wypatrywali pociągu. Potem pierwszy raz po nowo powstałej ścieżce na plac koło szkoły. Każdego asekurowałem na placu zabaw. Nie chcieli wracać. Ściechów było co nie miara. Wróciliśmy także innym skrótem także zdążyliśmy na czas. Pogoda dzisiaj dopisała słońce ładnie świeciło ale udało się wybrać częściowo zacienione trasy.

18.06.2019 Wtorek (w zamian za czwartek 20.06.2019)

Pojechałem wcześniej do pracy i zwolniłem się wcześniej żeby pojechać na zakończenie roku w przedszkolu córki. Pomimo problemów z dojazdem (wypadek na linii tramwajowej) i konieczności przesiadki na rower miejski dotarłem do przedszkola parę minut po 15. Zobaczyłem całe przedstawienie. Pozwana była z synem w 1 rzędzie po przeciwnej stronie sali. Syn jak i córka gdy tylko mnie zobaczyli uśmiechnęli się od ucha do ucha. Po przedstawieniu zaproponowałem że zabiorę dzieci na plac zabaw. Pozwana zgodziła się żebym odwiózł ich autobusem i pojechała sama do domu. Bawiliśmy się na placu i poszliśmy na przystanek, wróciliśmy na czas ok 18:45.

11.06.2019 Wtorek

Przyjechałem do dzieci planowo. Było nad wyraz ciepło. Córka chciała iść prosto na plac zabaw. Na szczęście połowa boiska była w cieniu więc tam postanowiłem się z nimi bawić. Graliśmy w gry, opowiadałem im ciekawe historie. Córka robiła gwiazdy. Potem poszliśmy już na sam plac zabaw gdzie spędziliśmy resztę czasu. Wróciliśmy do domu na czas.

10.06.2019 Poniedziałek

Przyjechałem po pracy na piątkową prośbę pozwanej podpisać dokumenty do przedszkola. Dzieci z zaciekawieniem oglądały mój rower i chciały na niego wsiadać pomimo że widzą go za każdym razem jak do mnie przyjeżdżają. Zaciekawiły się także kamizelkami odblaskowymi które miałem w sakwie więc ubrałem je na chwilę do zdjęcia. Wyglądały na bardzo przejęte i radosne. Wytłumaczyłem że zabiorę je jutro na spacer.

06.06.2019 Czwartek

Po pracy planowo przyjechałem pociągiem i autobusem po dzieci. Dziś tematem przewodnim były czapki z daszkiem które miał każdy z nas. W czasie spaceru i pobytu na placu zabaw dzieci zamieniały się nimi na przemian. Uśmiechu było co nie miara. Córka zainteresowała się kwiatami lipy więc opowiadałem im o herbatach i innych ziółkach jakie można z roślin zaparzać. Wiedziałem że nie chcieli wracać z placu zabaw do domu więc z odpowiednim wyprzedzeniem zacząłem ich do tego przygotowywać. Ten sposób zadziałał wyśmienicie.

05.06.2019 Środa

Przyjechałem do dzieci planowo. Zabrałem je na spacer, było ciepło. Na tyle że stwierdziłem że zrobimy spacer po części zacienionymi ścieżkami. Udaliśmy się nad stawek gdzie opowiadałem im o życiu zwierząt. W drodze powrotnej córka koniecznie chciała wstąpić na plac zabaw. Tak też zrobiliśmy i odprowadziłem ich na czas.

01-02.06.2019 Weekend

Przyjechałem po dzieci planowo, wybiegły radośnie, spakowałem rzeczy i zabrałem je na plac zabaw, następnie na obiad i odpoczynek a na koniec na festyn z okazji dnia dziecka, zjeżdżały na dmuchańcach itp. Odwiozłem syna planowo na 17, córkę zabrałem do siebie gdzie bawiliśmy się graliśmy, zjadła kolację, wykąpała się, obejrzała bajkę i poczytałem jej ulubioną książkę. Zasnęła bez problemu. Następnego dnia odwiedziliśmy inny plac zabaw i kolejny mniejszy festyn gdzie bawiła się na większej liczbie atrakcji niż dzień wcześniej bo było mniej ludzi. Na koniec jeszcze do dziadków na chwilę i odwiozłem ją na parę minut po czasie.

30.05.2019 Czwartek (w zamian za 28.05)

Pozwana dzwoniła że 28.05 córka idzie do ortodonty więc nie będzie ich w czasie mojego widzenia. Zaproponowałem że mogę przyjść w inny dzień, np czwartek. Zgodziła się. Powiedziałem że jeszcze potwierdzę. Tak zrobiłem mailem. Jadąc spytałem czy mogę być parę minut wcześniej bo tak akurat pociąg pasował, zgodziła się. Zabrałem po pracy dzieci na spacer, był upał więc trochę chowaliśmy się pod drzewami, zrobiliśmy rundkę nad stawek i z powrotem przez plac zabaw. Wróciliśmy ok 18:40.

14.05.2019 wtorek

Pojechałem planowo po pracy. Zabrałem dwójkę na spacer i płac zabaw. Ochoczo wybiegli z domu. Każdy chciał wskakiwać mi na szyję. Poszliśmy tym razem na plac zabaw na działki. Córka dużo rozmawiała. Opowiadała o ich wyjeździe do Anglii. Mowiła że też będzie tęsknić. Bawiliśmy się z zgadywanie zwierząt i inne zabawy językowe. Z synem bawiłem się pojazdami. Syn wypił herbatkę. Odprowadziłem ich na czas.

04.05.2019 Sobota

Z uwagi na fakt że w zeszły weekend zabrałem dzieci do siebie (Widzenie przełożone z 20-21.04.2019 z uwagi na moją chorobę) żeby dzieci nie były 3 weekendów z rzędu u mnie zgodziłem się zabrać jedynie na sobotę i odwieźć o 17. Zabrałem je na spacer nad jezioro, na plac zabaw, na obiad, pojechaliśmy także do dziadków bo pogoda się popsuła.

30.04.2019 Wtorek

Zabrałem dzieci na spacer, oboje chętnie wyszli z domu. Syn chciał iść prosto, córka w lewo na plac zabaw więc na chwilę się obraziła ale udało się dojść do porozumienia. Słońce ładnie świeciło, pasek na placu zabaw był od niego rozgrzany. Córka zdjęła buty i dla się czy może ziewać skarpetki. Na chwilę się zgodziłem. Syn zrobił to co ona. Widać że sprawiło im to dużo radości że mogli poczuć piasek. Po chwili pojawił się obok placu ojciec pozwanej z psem. Córka radośnie podzieliła się z nim faktem że jest bez skarpet. Ten zaczął krzyczeć że ma natychmiast ubrać buty bo to nie lato. Złożył się do samego ogrodzenia i zaczął wysuwać swoje żądania. Córka przestraszona się ubrała. Ja chwilę później ubrałem syna. Za parę minut później przyszła wysłana przez ojca pozwana i kazała ubrać dzieciom bluzy. Spytałem się jej czy widzi kogoś na placu kto ma bluzę? Bo inne dzieci były w krótkich rękawkach. Skomentowała również że to niedorzeczne że ściągam dzieciom buty, odpowiedziałem że nie ja ścią...

27-28.04.2019 Weekend

W zamian za zeszły weekend kiedy leżałem chory z zapaleniem płuc zaproponowałem przełożenie na 27-28.04. Po dzieci musiałem pojechać na drugi koniec miasta bo tam były na zabawie urodzinowej na placu zabaw. Odebrałem je o 13 z parkingu i zabrałem do siebie. Dzieci ochoczo się bawiły, syna odwieźliśmy na 17.30 (zgodziła się trochę później) a córkę zabrałem na noc do siebie i odwiozłem kolejnego dnia na 17. Do kościoła pojechaliśmy wspólnie z dziadkami. Byliśmy na spacerze i placu zabaw.

07.04.2019 Niedziela

Z uwagi na to że w sobotę 06.04 normalnie pracowałem, pojechałem po dzieci w niedzielę. Zapakowałem ustawione przed domem foteliki i wózek, dzieci ochoczo wybiegły z domu i rzuciły mi się na szyję. Z uśmiechami na twarzy wsiadły do samochodu, syna posadziłem. Udaliśmy się na spacer, boisko, pograliśmy piłką, następnie do kościoła. Tam spotkaliśmy dziadków. Po kościele na obiad i zabawy w ogrodzie. Oboje ładnie zjedli obiad. Syn nie chciał spać, nie wykazywał nawet oznak zmęczenia. Nie chcieli wracać, nie chcieli przerwać zabaw przed domem. Dopiero po odwiezieniu na 17 po podejściu pod furtkę jak podeszła do niego pozwana zmieniło się jego zachowanie, zrobił smutną minę, uklęknął na kamyczkach przed płotem. Córka od razu weszła do domu. Pożegnałem się i odjechałem.

23-24.03.2019 Weekend

Zabrałem dzieci do siebie. Początkowo zostałem poinformowany że syn nie chce się ubrać, jednak po prośbie żeby z nim wyszła przed dom, gdy mnie zobaczył, spytałem się czy chce jechać ze mną powiedział że tak, wtedy już go przytuliłem i posadziłem do auta. Spakowałem rzeczy, także rowerek córki. Pozwana oznajmiła że mam kupić sobie drugi rower bo ona nie zamierza dalej udostępniać tego obecnego. Pojechaliśmy do dziadków i poszliśmy z dziadkiem na spacer na plac zabaw. Dzieci robiły z dziadkiem piknik. Wróciłem z nimi do domu, zjedliśmy obiad. Czas minął na grach u zabawach, oglądały też bajkę i czytałem im książeczki. Pozwana przysłała smsa że mam syna odwieźć w inne miejsce. Odwiozłem go i wróciłem do córki która jeździła z dziadkiem quadem. Byliśmy jeszcze wspólnie na rowerze. Wróciliśmy wieczorem do mnie, zjedliśmy kolację, poczytałem bajkę na dobranoc i poszła spać. Przespała całą noc. Drugiego dnia pojechaliśmy do kościoła, na spacer, na rower i na piknik nad jezioro. Wróciliśmy do...

09.03.2019 Weekend [Awantura]

Przyjechałem po dzieci planowo. Dzień wcześniej prosiłem żeby uszykowała też strój córki na basen. Padał deszcz, czekałem aż ktoś wyjdzie. Pozwana wyszła udostępnić mi foteliki przełożyłem je do mojego auta. Po paru minutach córka wyszła ochoczo, podeszła pod furtkę niestety zamkniętą, przywitała się ze mną. W tym czasie pozwana zawołała ją z powrotem do domu bo sama nie była jeszcze ubrana. Po jakimś czasie wyszła z rzeczami córki i powiedziała że syn nie chce jechać i że jak chce to mam wejść go sam ubrać, wypuściła córkę, torby wsadziłem do auta, córka wsiadła na fotelik, przypiąłem ją pasami. Powiedziałem że tylko pójdę spróbować ubrać brata, wszedłem do domu i się zaczęła awantura. Syn w salonie obściskiwał się z matką pozwanej. Poprosiłem żeby przyniosła go do drzwi. Syn już wtedy okazywał rozgrymaszenie. Gdy podeszli wziąłem do na ręce przytuliłem, próbowałem ubrać. Syn zaczął płakać. Przybiegła matka pozwanej krzycząc że nie zgadza się aby wnuk był "brany siłą". Co by...

05.03.2019 Wtorek

O godz. 8:42 pozwana napisała smsa że w czasie mojego widzenia nie będzie ich w domu bo jadą do obecnego przedszkola córki na dzień otwarty na 17. Odpisałem że tam dojechać na tą godzinę to nie zdążę, tym bardziej że to godziny szczytu a musiałbym jechać tam komunikacją miejską.

01.03.2019 Piątek

Pozwana w czwartek napisała że dziś nie mogę przyjść bo gdzieś musi wyjść i przełożyła na piątek. W piątek spytałem się czy mogę przyjechać trochę wcześniej. Odpisała że o 16:15 dzieci będą gotowe. Byłem 16:10. Dzieci wyszły 16:32. Był problem z wyjściem syna, chował się za pozwaną, ta wyszła kawałek z domu z nami. Tam już zajął się zabawą i udało się spędzić szczęśliwie czas na placu zabaw do tego stopnia że nie chciał na koniec się ode mnie odkleić. Nie chciał wrócić do pozwanej pomimo że ta go wołała i ja mówiłem mu żeby do niej poszedł. AF1QipP_BuDWZ1QEdpXvzmRswqwP0-fTV1XSv9Ff1toB

27.02.2019 Środa

Pozwana nie dosyć że kazała mi wybierać między jednym dzieckiem a drugim to jeszcze młodszego zostawiła pod opieką osób które uniemożliwiły realizację kontaktu (swoich rodziców). Wiedząc że pojedzie na godz 17 z córką na drzwi otwarte do kolejnej szkoły podstawowej, zwolniłem się z pracy wcześniej i dojechałem tam o 16:30 myśląc że zdarzę zabrać córkę przed ich wyjściem na plac zabaw. Prosiłem żebym mógł zabrać córkę zabiorę ją na plac zabaw a jak będzie jechać do przedszkola to niech zabierze syna i go podwiezie do mnie to spędzę z nim czas wtedy jak pojadą do szkoły. Pozwana oznajmiła że dzieci jeszcze jedzą i teraz nie wyjdą. Czekałem przed domem do 16:48 kiedy wyszła pozwana z córką. Zabrałem ją na plac zabaw, spotkała tam koleżanki. O godz 17:03 pozwana podjechała pod plac zabaw i oznajmiła że syn nie chciał się iść. Powiedziała że mam sobie po niego pójść i sam go ubrać. Po chwili spytała a co ze szkołą czy nie jadę? Powiedziałem: "a co z synem"? oraz czy nie mogę pojec...

23-24.02.2019 Weekend

Pozwana oznajmiła że w sobotę jest dzień otwarty w szkole podstawowej gdzie zamierza udać się z córką. (17.02. Przesłała harmonogram 3 szkół podstawowych i 3 przedszkoli, większość w godzinach mojej pracy i oczekiwała że będę je objeżdżał). Jako że szkoła do której szły w sobotę była ta gdzie chciałbym żeby córka poszła to udałem się do niej na godz 10. Drzwi otwarte jak to w szkole podstawowej zorganizowane były w sposób atrakcyjny dla dzieci, zabawy, zadania, zbieranie pieczątek. Spędziłem tam z córką 2 godz do 12. Potem pod szkołę podjechała teściowa z synem. Przepakowałem foteliki i zabrałem dzieci do swojego samochodu. Córka ochoczo sama zajęła miejsce, syn jak tylko wziąłem usiadł w samochodzie także nabrał zapału. Córka prosiła żebym jeszcze podjechał pod ich dom żeby zabrać misia, co uczyniłem. Zabrałem dzieci do siebie, pogoda była ładna, prosiły mnie żeby na chwilę zatrzymać się na placu zabaw co uczyniliśmy. Były radosne, uśmiechnięte. Syn chętnie zjeżdżał w rurze, córka rów...

19.02.2019 Wtorek

Pozwana oznajmiła przez telefon że jedzie z nimi dzisiaj do psychologa, że skończą przed 17 i czy nie spędzę z nimi czasu na zamkniętym placu w ich drodze do domu. Wiedziałem że tam kontakty nie będą swobodne więc zaproponowałem że mogę spędzić z nimi te 2,5h zabierając je do mnie. Umówiliśmy się pod kościołem, gdzie przepakowałem dzieci, córce nawet nie musiałem mówić żeby wsiadła, ta od razu zajęła moje miejsce. Syn ochoczo wychodząc z samochodu do mnie podszedł, zabrałem go i usadziłem w foteliku. Przesiadka odbyła się bardzo sprawnie. Zabrałem dzieci do siebie gdzie starałem się wycisnąć radość z każdej minuty. W grę poszły wszystkie dostępne w ich pokoju zabawki. Syn ochoczo bawił się ze ciuchcią, śmieciarką i strażą pożarną. Córka domkiem dla lalek i misiem. Prosiła też o bajkę. Spełniłem chyba wszystkie ich zachcianki w tym czasie. Trudno było je przekonać żeby się ubrały tak były rozbawione. Córka głośno oznajmiła że nie chce jeszcze wracać. Odwiozłem je tak że dojechaliśmy na ...

14.02.2019 Czwartek

Przyjechałem do dzieci ok 17:10 bo odbierałem samochód od mechanika. Czekałem parę minut pod furtką. Przez okno na piętrze widziałem że najpierw zauważyła mnie tam stojąca córka, usłyszałem ją i zobaczyłem machającą w moją stronę, od razu pobiegła prawdopodobnie na dół. Chwilę później na piętrze pojawił się w oknie syn i usłyszałem jak krzyczy "tataaaa". Słychać było że to okrzyk bardziej z radości że mnie zobaczył. Jakie było moje zdziwienie jak chwilę później zobaczyłem tylko córkę przy drzwiach i pozwaną ją ubierającą. Wyszły i zapytałem o syna czemu go nie ma. Pozwana odparła że nie chce iść. Poprosiłem ją żeby zniosła syna na dół bo chcę go się osobiście zapytać czy nie chce iść. Nie łatwo ją przekonać, przy czym pozwana nalegała żeby córka weszła w tym czasie do domu a nie stała ze mną przed. Córka była w pełni ubrana więc nie zasadnym było żeby wchodziła się gotowała w domu, tym bardziej że chciała ze mną zostać. Pozwana stwierdziła że to ona decyduje że córka ma się c...

13.02.2019 Środa

Pojechałem do dzieci po pracy. Nie miałem samochodu więc pociągiem, autobusem i pieszo. Na wstępie pozwana poinformowała że syn nie chce iść więc zabrałem córkę. Chętnie przypominała naszą ostatnią zabawę, ostatnią historię jaką jej opowiadałem. Zerwałem jej bukiet z wysokiej trawy bambusowej. Jak wracaliśmy obok placu zabaw to trudno było ją z niego wyprowadzić. Żałowała że już musi wracać.

09-10.02.2019 Weekend

Przyjechałem po dzieci planowo. Czekałem kilka minut aż pozwana wyszła i powiedziała że za chwilę dzieci wyjdą. Po paru minutach udostępniła mi foteliki które zamontowałem. Dwójka wyszła uradowana. Zabrałem ich do siebie, potem do babci. Odwiozłem syna planowo na 17. Z córką wróciliśmy do mnie. Kolejny dzień również minął z uśmiechami na twarzy. Malowanie, spacer, kościół, plac zabaw. Przygotowałem obiad. Ładnie zjadła. Na koniec oglądała film ale musieliśmy przerwać i odwiozłem ją kilka minut po 17. Mówiła że nie chce jeszcze wracać, że chciałaby zostać dłużej. Córka mówiła że mama się spotyka z innym Panem Tomkiem niż ostatnio "Ona zna dwóch panów Tomków", że byli tam gdzie pracuje w niskim domu. Że Pan Tomek powiedział że ona się boi jeździć do taty i że do mnie zadzwoni. "Mówi co mamy robić". Także widać że nastawiają ją przeciwko mnie.

06.02.2019 Środa

Przyjechałem wyjątkowo w środę bo pozwana napisała mi że na wtorek ma bilet na balik i że mam przyjechać innego dnia. Pozwana oznajmiła że syn nie chce iść na spacer więc zabrałem córkę. Była uradowana że mnie widzi, poszliśmy na spacer, śmiechów co nie miara. Nie chciała wracać pomimo że już było ciemno. Bawiła się latarką. Trudno było ją odprowadzić spowrotem. Była łącznie 1,5h a nie chciała wracać.

31.01.2019 Czwartek

Przyjechałem do syna. Pozwana poinformowała mnie że syn nie chce iść na spacer. Córka była w tym czasie na przedstawieniu w przedszkolu z okazji dnia babci, gdzie pojecała moja mama. Wszedłem i próbowałem przekonać syna żeby wyszedł ale nie chciał się odkleić od pozwanej. Próbowałem go ubrać ale nie chciał.

30.01.2019 Środa

Przyjechałem do dzieci planowo, pociągiem, potem autobusem i pieszo. Pozwana oznajmiła że córka nie chce iść na spacer, więc zabrałem syna. Był nadwyraz uradowany, miał dużo energii, chciał chodzić, biegać, szukać kanałów, skakał po resztkach śniegu. Widać było u niego dużo radości i nie był zmęczony. Zrobiliśmy średni spacer i odprowadziłem go do domu.

26-27.01.2019 Weekend

Zabrałem dzieci planowo do siebie. Ojciec pozwanej otworzył mi samochód z którego przełożyłem foteliki do swojego, następnie pozwana wyszła wręczyła 3 torby dzieci, zaniosłem je do auta. Dzieci wyszły uradowane, przywitałem się z nimi, zaprowadziłem do samochodu. Spędziliśmy dzień na zabawie, poszliśmy na sanki, spadł pierwszy śnieg. Potem zjedliśmy obiad, bawiliśmy się w domu razem z babcią. Odwiozłem syna, córka w tym czasie słuchała jak babcia czyta jej bajki, nawet nie zauważyła że mnie chwilę nie było. Wróciliśmy do mnie, czytałem jej bajkę na dobranoc. Kolejnego dnia poszliśmy do kościoła, również na sanki ale jak wracaliśmy to śnieg już się topił, więc to był ostatni moment żeby ją trochę pociągnąć. Odwiozłem córkę planowo na 17. Pozwana miała pretensje o podobno jakąś pustą puszkę w rzeczach syna którą znalazła jak go odwoziłem. Dzwoniłem po tym do mamy żeby spytać czy wie coś na ten temat i faktycznie potwierdziła że w przedpokoju przy drzwiach miała uszykowane odpady do segre...

17.01.2019 Czwartek

Przyjechałem do dzieci. Drzwi zostały mi otwarte gdzie uszykowałem obydwu w przedpokoju. Ubrałem im kołnierze, czapki, rękawiczki, puchowe kurtki. Wyszliśmy. Gdy byliśmy jakieś 50 metrów od domu słychać było krzyki wybiegającej matki pozwanej. Kazała otworzyć furtkę ojcu pozwanej. Wołała głośno dzieci żeby wróciły. Awantura o to że córka nie miała ubranego polaru pod kurtką. Po pierwsze na tą pogodę i czas jaki planowałem spędzić z nimi córka była dobrze ubrana, polar by nie zaszkodził, pewnie by wróciła spocona od biegania jak zwykle ale nie trzeba było tak reagować że dzieci wystraszone pobiegły od razu do matki pozwanej, po czym usłyszały od niej jaki to tatuś jest "nieodpowiedzialny". Poczekałem aż wyjdą ponownie i poszliśmy na krótki spacer. Bawiliśmy się w szukanie kanałów, dzieci bardzo zainteresował temat różnych ich kształtów. Było ładnie, brak chmur, duży księżyc. Dzieci były pogodne, dużo skakały. Nie chciały jeszcze wracać.

16.01.2019 Środa

Przyjechałem do dzieci planowo, dzieci wyszły razem z pozwaną która nie szczędziła przy nich uwag o filmowanie. Na szczęście już nie padało tak jak rano. Poszliśmy z dwójka na krótki spacer. Córka znalazła kartę "moja biedronka" i była tym przejęta. Tłumaczyłem jej że to nie karta płatnicza. Dzieci dostały latarki i każdy mógł oświetlać sobie drogę. Syn nawet upuścił swoją do kałuży, ale ją wyłowiłem. Potem pokazałem im różne kształty studzienek i córka potrafiła je rozpoznawać która do czego służy. Widać że cieszyły się szukaniem kolejnej z nich.

12-13.01.2019 Weekend

Zabrałem dzieci do siebie. Wtedy syn pierwszy raz w tym roku był u mnie. Dostał więc wtedy swoje prezenty gwiazdkowy, także od babci. Bawił się strażą pożarną i śmieciarką. Córka tańczyła w salonie babci. Syn nie chciał usnąć. Córka oglądała bajkę. Następnego dnia spędziliśmy u mnie. Córka opowiadała jak to w domu ojciec pozwanej mówił jej że z tatą to tylko na filmach i zdjęciach się uśmiecha. Jak się jej spytałem czy aktualnie specjalnie się do mnie tuli "tylko do filmu" czy tak normalnie to stwierdziła że to nie może być prawda co dziadek mówi.

08.01.2019 Wtorek

Przyjechałem do dzieci. Syn podobno był jeszcze chory. Padało więc zaproponowałem że zabiorę córkę do siebie, potem dodałem że "do mnie lub na plac zabaw". Matka pozwanej wykorzystała to i zanim córka wyszła przekonała ją żeby nie chciała jechać do mnie tylko na plac zabaw. Pojechaliśmy na plac zabaw gdzie bawiła się wyśmienicie. W drodze zażyczyła sobie coś do zjedzenia, więc wstąpiliśmy do sklepu, wybrała sobie jabłko, banana, picie. Na miejscu jeszcze jadalnego pieniążka. Mówiła że nie chce jeszcze wracać.

02.01.2019 Środa Kolejna Odmowa

Niestety w okresie jesienno-zimowym moje kontakty z dziećmi są mocno ograniczane przez pozwaną i jej ojca. W tygodniu podczas moich widzeń po mojej pracy nawet nie pozwalają mi "swobodnie" 15 minut przejść się z nimi na spacer. Stawiają ultimatum że kontakty mogą odbywać się jedynie pod ich nadzorem na żbikowej. W tamtym domu nie ma warunków aby kontakty te były swobodne, dzieci czują presję, ojciec pozwanej notorycznie komentuje każde moje zachowanie. Dzieci się jego boją, trzaska drzwiami, podnosi głos, zachowuje się agresywnie. Dzisiaj był kolejny taki dzień, gdzie wymówką była zbyt niska temperatura aby dziecko mogło wyjść z domu, nawet na kilka minut.  Ojciec pozwanej zaczął mnie nagrywać że to niby ja "rezygnuje z kontaktów".

25.12.2018 Wtorek

Dostałem wiadomość że będą u rodziny na obiedzie, a syn jest chory więc mogę przyjechać tam żeby zobaczyć się z córką. Zabrałem ją w czasie widzenia żeby zobaczyć szopki w kościołach. Byliśmy w kolejnych i chciała zobaczyć jeszcze jedną. Zdążyliśmy zobaczyć 5 szopek. Bardzo jej się podobało, mówiła że wcześniej nie jeździła jeszcze nigdy żeby zwiedzać szopki.

19.12.2018 Środa

Zabrałem córkę na jarmark bożonarodzeniowy. Chciałem zabrać dwójkę ale pozwana napisała że syn jest przeziębiony i że mogę zabrać tylko ją. Jechaliśmy na diabelskim kole, potem jeszcze córka na karuzeli. Była pod wrażeniem liczby światełek i ozdób świątecznych. Spotkała też swojego kolegę z przedszkola na karuzeli. Ogólnie udany wieczór poza tym że ponad godzinę spędziliśmy w stojąc w korku przez co przyjechałem 10 minut po czasie. Pozwana już domagała się w smsie żebym "niezwłocznie odwiózł dziecko do domu". Szkoda słów.

15-16.12.2018 Weekend

Zabrałem dzieci do siebie, spędziliśmy wspólnie sobotę, przyjechała babcia, zjedliśmy wspólnie obiad, syna odwiozłem planowo na 16. Pozwanej nie było, teściowa go odebrała. Córka ubierała w tym czasie z babcią choinkę. Następnego dnia pojechałem z córką do kina, potem do kościoła, spędziliśmy miło niedzielę i odwiozłem ją zgodnie z wcześniejszą deklaracją ok 16 w niedzielę.

11.12.2018 Wtorek

Przyjechałem do dzieci. Zostałem poinformowany że córka dopiero jest po chorobie i nie chce iść na spacer i nie wyjdzie, więc zabrałem syna. Pozwana okłamała córkę mówiąc "tata nie chce z tobą porozmawiać". Byłem z synem na krótkim spacerze, na chwilę na boisku i z powrotem. Syn się uśmiechał, był wesoły, widać że się ucieszył wspólnym spacerem.

06.12.2018 Czwartek

Zostałem poinformowany że córka "dziecko ma ospę, dziecko nie może wychodzić z domu" nie pójdzie na spacer. Zabrałem więc syna. Pozwana oznajmiła że nie chce żebym zabierał syna "o tej porze roku na plac zabaw bo jest za zimno". Prawdopodobnie było to żądanie teścia który dzień wcześniej przejeżdżał przy placu zabaw akurat w momencie jak na moment posadziłem dziecko na huśtawce i siedziało tam dosłownie 15 sekund. Byłem z synem na boisku i z powrotem.

05.12.2018 Środa

Na wstępie pozwana dziwnie zdziwiona że przyjechałem. Poprosiłem aby uszykowała na spacer, spytała się czy syna. Ja sie pytam czy córka może iść, nie bo chora. Zabrałem syna na krótki spacer, na boisko, zapaliłem światła, na chwilę na plac zabaw. Chciał wejść na huśtawkę, więc na chwilę go wsadziłem i bujnąłem kilka razy. W tej samej chwili zauważyłem samochód teścia przyglądającemu się nam przejeżdżającego obok placu zabaw. Nie było zbyt ładnie więc całość spaceru zamknęła się w pół godziny. Wracając zauważyłem też że teść wraca z psem tą samą drogą. Dogonił nas przy furtce, odburknął coś do psa pchając ogrodzenie. Wszedłem za nimi do domu, rozbierając syna słyszałem nieprzychylne komentarze z kuchni teścia do teściowej o tym że wnuk się huśtał na huśtawce w taką pogodę, wielce nad tym wzdychali, pomijając fakt że ani nie padało ani nie było dużego wiatru, a na huśtawce był może pół minuty. Zaprosiłem córkę na piętro aby pokazała mi listy do mikołaja. Chwilę później już na piętrze u c...

02.12.2018 Niedziela Kolejne przyłapanie żony (pozwanej)

Przypadkowo zobaczyłem syna na targach Cavaliada gdzie przebywał z moją żoną (pozwaną) i jej nowym chłopakiem. Ukrywali się przede mną w toalecie, początkowo w damskiej, potem w przedsionku toalety, gdzie pozwana go trzymała a jej chłopak zdawał relację telefonicznie gdzie jestem i co robię. W końcu zaczęła go nawet karmić w toalecie bananem. Biedne dziecko całe ubrane w gotowe do wyjścia, zmęczone. Nie wytrzymałem i wszedłem do toalety. Stali wtedy tam w trójkę. Przywitałem się z synem, widziałem że mnie poznał, wtedy wyszedłem.

01.12.2018 Sobota

Z uwagi na to że córka była chora zabrałem syna. Przed wszedłem tylko do domu bo wiedziałem że córka je śniadanie w kuchni, zawołałem ją i powiedziałem jej że dziś pojadę z jej bratem a jak wyzdrowieje to następnym razem wezmę ją. Pojechaliśmy do mnie, potem na imprezę mikołajkową, gdzie było przedstawienie o dzwoneczku mikołaja, mikołaj rozdawał prezenty. Wróciliśmy do mnie i po zabawach, posiłku odwiozłem syna planowo na 17.

27.11.2018 Wtorek

Pojechałem do dzieci po pracy. Na wstępie informacja z poziomu drzwi że córka nie wyjdzie bo jest chora. Zabrałem więc syna na spacer, na plac zabaw. Zapaliliśmy tam światło, chwilę się pobawiliśmy. Odprowadziłem go do domu po ok 45 minutach. Wszedłem na chwilę na piętro zobaczyć córkę. Była w pokoju, bawiła się zabawkami. Pełna energii chodziła po pokoju. Nie miała oznak choroby. Pozwana siedziała za ścianą, wiec syn do niej biegał. Po przyjściu do domu teścia pożegnałem się i oddaliłem.

24.11.2018 Sobota

Przyjechałem do dzieci w zmian za moją nieobecność tydzień wcześniej. Zaproponowałem przełożenie spotkania z 16-17.11 na kolejny weekend. M odpisała po 11 dniach czyli w dzień przed kolejnym weekendem że godzi się jedynie na zabranie w dzień i że mam odwieźć córkę na noc. Zabrałem więc dzieci do siebie, byliśmy na placu zabaw i bawiliśmy się wspólnie w domu. Czytałem im bajkę, zjedliśmy obiad i odwiozłem ich na 17. Córka mówiła że mama powiedziała jej że to ja nie chciałem żeby u mnie spała co było nie prawdą. Mówiła że za mną tęskni i że lubi bardziej ze mną spędzać czas niż z "panem Tomkiem". Pokazałem jej zdjęcia z jej dzieciństwa jak trzymałem ją na rękach, zrobiło się jej smutno, spytałem się jej dlaczego to powiedziała że się wzruszyła. Powiedziałem że tak samo ją mogę tulić teraz jak wtedy. Przytuliłem ją to powiedziała że mnie bardzo kocha.

07.11.2018 Środa

Przyjechałem do dzieci, teściowa oznajmiła że syn śpi i nie wyjdzie, wyszła tylko z córką. Zabrałem ją na krótki spacer i na plac zabaw. Zapiliśmy światło na boisku więc wszystko było widać. Córka nie chciała wracać do domu ale odprowadziłem ją po ok 40 minutach bo nie było zbyt ciepło na dłuższe zabawy.

03.11.2018 Sobota Biedne dziecko

Spędziłem wspaniały dzień z dziećmi, byliśmy też w drugiej połowie dnia u babci. Dzieci uradowane, nie chciały już wracać. Córka chciała jechać ze mną na noc i kolejny dzień do czasu awantury przed domem teściów. Odwiozłem syna wypakowałem jego rzeczy. Pozwana tak długo stała w otwartych drzwiach samochodu i namawiała córkę żeby nie jechała do mnie aż ta zmieniła zdanie. Teść wyszedł zaczął krzyczeć to już w ogóle dziecko się zaczęło bać i przytakiwało tylko mamie. Pozwana wysadziła córkę i poszli do domu, tam już teść kazał jej zdjąć buty. Jak podszedłem żeby na chwilę wyszła to teść oznajmił że nie ma już butów i nie wyjdzie. Biedne dziecko. W ciągu dnia będąc jeszcze u mnie, mówiła co jej mama kazała mi powiedzieć, widać było że te 2 zdania mówi jakby się ich nauczyła na pamięć a sama nie zgadza się z tymi słowami bo zaczęła się z tego śmiać. Do czasu aż zaczęli krzyczeć wszystko było ok, dziecko chciało ze mną być. Pozwana za każdym razem usilnie namawia dziecko żeby nie przyjeżdż...

30.10.2018

Pojechałem do dzieci po pracy, przed domem od frontu stał jak zwykle teść udając że zamiata liście. Widziałem przez szybkie w drzwiach że syn jest szykowany w kurtkę natomiast córka nie. Syn entuzjastycznie krzyczał przez drzwi tata tata, jak się otworzyły od razu do mnie podbiegł. Córka była trzymana za rękę przez pozwaną która oznajmiła że ona nie idzie. Próbowałem się spytać dlaczego, żeby chociaż na chwilę wyszła porozmawiać ze mną na osobności to pozwana się wtrąciła że nie wyjdzie bo jest za zimno. Widząc pozwaną przytrzymującą moja córkę za rękę i teścia który właśnie zamknął mi furtkę przed nosem także nie mogłem wyjść poprosiłem pozwana żeby mi ją otworzyła. Udałem się...

20-21.10.2018 Weekend

Zabrałem dzieci planowo o godz 10 w sobotę. Pojechaliśmy wspólnie na plac zabaw, potem na obiad i zabawę. Odwiozłem syna na 17, pozwana zaczęła kilkukrotnie wypytywać córkę czy na pewno chce jechać do mnie na noc pomimo że córka stanowczo odpowiadała że tak. Miała także w planach pojeździć ze mną na swoim rowerze. Mimo planów, postanowienia i chęci córki do spędzenia nocy u  mnie i kolejnego dnia pozwana usilnie próbowała wpłynąć na decyzję córki. Zabraliśmy tylko jej rower i pojechaliśmy do mnie. Resztę wizyty spędziliśmy na wspólnej jeździe rowerem, zabawach, grach, czytaniu bajek. Córka pod koniec mówiła że nie chce jeszcze wracać. Dla mnie to wystarczający dowód że jest ze mną szczęśliwa. Odwożąc ją nie zabrałem bamboszy i jednej butelki po co cofnąłem się i przywiozłem je jeszcze tego samego dnia. Niestety pozwana wystosowała fałszywe pomówienia że nie oddałem parę dni wcześniej czapki i jednej lalki. Czapka była oddana w kieszeni kurtki a lalki ani ja ani moja mama nie widzie...

16.10.2018 Wtorek

Przyjechałem do dzieci planowo po pracy. Pozwana wypuściła syna po czym stanęła trzymając córkę za rękę. Ta oznajmiła że ją bolą nogi i nie chce iść na spacer. Powiedziałem że nie musimy iść daleko i czy na pewno chce zostać w domu. Poszedłem z synem na wesoły spacer, zobaczył aż 3 pociągi z czego bardzo się ucieszył. Przez resztę spaceru ciągle powtarzał "ciu-ciu" na dochodzące z oddali dźwięki pociągów. Syn się uśmiechał.

11.10.2018 Czwartek

Przyjechałem po pracy. Pozwanej nie było. Dzieci po paru minutach zostały uszykowane przez babcie. Byliśmy na spacerze do 18.30, było nadzwyczaj ciepło . Córka wspomniała że jest ze mną szczęśliwa. Przytoczyła jeszcze wczorajszą ich wizytę u pani i rozmowę "o mnie". Mówiła że ona tłumaczyła pani że lubi ze mną być, że jest szczęśliwa że jest jej ze mną dobrze ale ani pani ani mama nie chciały słychać... Że to one wiedzą lepiej, że mama skarżyła że ona wraca ode mnie zmęczona i nie lubi do mnie jeździć a to wcale nie prawda. Próbowałem jej wytłumaczyć żeby się nie przejmowała, ważne że my wiemy prawdę a reszta może sobie mówić co chce.

10.10.2018 Środa

Pojechałem po pracy. Zabrałem dzieci na spacer, w miejsce gdzie jeszcze nie były, cieszyli się oboje. Córka przyznała się że nie była dzisiaj w przedszkolu bo byli razem u pani na rozmowie. Dziwne że akurat w czasie zajęć. Mówiła że Pani pytała o mnie i że wmawiała jej że z tatą jest źle. Przykro się słucha takich zwierzeń bo widać że pozwana usilnie próbuje wpłynąć na córkę żeby zmieniła do mnie nastawienie. Na szczęście córka przyznała że to co tam mówili to nie prawda bo ona tatę kocha i jest ze mną szczęśliwa a jak ją odwożę to jest jej czasami smutno że już musi wracać bo wolała by dłużej.

6-7.10.2018 Weekend

Zabrałem dzieci do siebie, już na wstępie pozwana stwierdziła że córka nie chce zostać u mnie na noc i że mam odwieźć dwójkę jeszcze dzisiaj. Nie przejmując się tym stwierdziłem że córka zdecyduje czy chce wrócić jak będę odwozić syna o 17. Wiedziałem że im dłużej będzie ze mną tym większe szanse że będzie chciała zostać. Nie myliłem się, jak odwiozłem syna córka już wiedziała że chce zostać na noc u mnie. Pomimo tego że pozwana się jej wypytywała usilnie żeby już nie jechała. Spędziłem z nią jeszcze kolejny dzień i odwiozłem wcześniej na 15.30 zgodnie z prośbą pozwanej. Po komentarzach na koniec widać było że dzieci tak samo miło wspominają wspólny czas jak ja.

02.10.2018 Wtorek

Pojechałem planowo po pracy. Przyjechałem pod dom teściów nie było pozwanej z synem. Teściowa jedynie wyszła oznajmiła, że uszykuje wnuczkę. Poczekałem spytała tylko kiedy będę, powiedziałem że w zależności czy będzie ciepło za godzinę, półtorej. Córce sprawdzałem ręce, kark, pytałem czy jest zimno, mówiła że nie, ręce miała 2x cieplejsze niż ja. Myślałem że to będzie jeden z nielicznych dni bez awantury. Nic bardziej mylnego. Po przebojowym spacerze pełnym wrażeń, tańcach, śpiewach, robieniu zdjęć, wróciliśmy zgodnie z planem. Wyszła pozwana I się zaczęło, że ona nie życzy sobie żebym w taką pogodę chodził z dziećmi na spacery, pomijam fakt że było 15 stopni bez deszczu. Oznajmiła że zaczął się sezon jesienny i aż do wiosny nie mam prawa zabierać dzieci na spacer. Poza tym kilka pomówień o to że dziecko wraca bez kurtki, czapki i szalika, co oczywiście było nie prawdą, wygląda na to że od miesiąca za każdym razem próbuje głośno zarzucić mi jakieś absurdalne kłamstwa, jakby myślała ż...

29-30.09.2018 Weekend

Zabrałem dzieci planowo, odwiozłem syna w sobotę na 17, pozwana otworzyła drzwi i zaczęła awanturę dlaczego córka nie ma kurtki na sobie. Otworzyła drzwi, zaczęła wietrzyć samochód, krzyczeć gdzie jest kurtka, poleciała po inną, pomimo że kurtka leżała obok dziecka. Za nic miała moje zapewnienia że w samochodzie nie musi mieć kurtki ponieważ grzałem i było ciepło pomimo że na dworze było ok 15 stopni. Sam byłem tylko w koszuli. Dziecka pytałem się niejednokrotnie czy jest mu zimno i sprawdzałem jej ręce i kark. Zapewniała że jest jej ciepło, sama w końcu zdjęła kurtkę. Teraz pozwana kazała jej ją założyć podważając mój autorytet rodzicielski nie zważając na warunki w jakich dziecko przebywa. Dlatego wsiadłem do samochodu i odjechałem. Pozwana zaczęła mnie gonić, szarpnęła za klamkę i otworzyła drzwi w czasie jazdy co było bardzo nieodpowiedzialne. Córkę odwiozłem dnia następnego. Co prawda godzinę przed czasem bo zaszło nieporozumienie, pozwana prosiła żebym ją odwiózł wcześniej ale ok...

26.09.2018 Środa

Przyjechałem do dzieci planowo. Na wstępie pozwana oznajmiła że jest dziś za zimno i czy biorę je pod dach czy na spacer bo jest zimno, więc tylko na krótko. Było 15 stopni na dworze i słonecznie. Ubrałem więc synowi rajstopy pod stopnie, kurtkę, czapkę. Córka ubrała się z pozwaną. Poszliśmy na spacer drogą którą jeszcze nigdy nie szli. Dzieciom się podobało, opowiadałem im o otoczeniu, córka z zaciekawieniem słuchała i podpytywała o znaki. Wróciliśmy ok 18:30. Spytałem pozwanej czy adwokat przekazał jej pismo to nawet nie potrafiła odpowiedzieć TAK/NIE. Zawsze ta sama odpowiedź, że nie będzie dyskutować, że nie ma czasu bo musi zająć się dziećmi. Nigdy nie ma czasu żeby mi odpowiedzieć. Egzekucji celowo złośliwie nie wstrzymuje pomimo że cały dług został spłacony. Generuje przy tym comiesięczne koszty.