Przypadkowo zobaczyłem syna na targach Cavaliada gdzie przebywał z moją żoną (pozwaną) i jej nowym chłopakiem. Ukrywali się przede mną w toalecie, początkowo w damskiej, potem w przedsionku toalety, gdzie pozwana go trzymała a jej chłopak zdawał relację telefonicznie gdzie jestem i co robię. W końcu zaczęła go nawet karmić w toalecie bananem. Biedne dziecko całe ubrane w gotowe do wyjścia, zmęczone. Nie wytrzymałem i wszedłem do toalety. Stali wtedy tam w trójkę. Przywitałem się z synem, widziałem że mnie poznał, wtedy wyszedłem.
Jestem wykształconym młodym mężczyzną, ojcem 2 dzieci, którego życie zamieniło się w koszmar przez związek z niewłaściwą kobietą. Aktualnie przez chciwość byłej "żony" która oprócz dzieci zabiera mi też ponad 60% wynagrodzenia na alimenty, po opłaceniu mieszkania ledwo starcza mi na życie. Dodam tylko że otrzymuje ona także 500+ a żyje z moimi teściami, więc ma do dyspozycji nie pracując ponad 4200zł, koszty symboliczne a ciągle domaga się więcej. Jakim sposobem żyje sobie wygodnie moim kosztem podczas gdy ja popadam w depresję? Teściowie mają zaprzyjaźnionych adwokatów i lekarzy, razem z nimi zrobiła z moich dzieci bardzo chorowite przypadki choć nie dolega im nic poza powszechnie spotykanymi alergiami. Przez co nie zamierza pracować bo w teorii "musi zajmować się dziećmi". Notorycznie utrudnia mi kontakty z córką i synem. Nie respektuje ona w tym postanowienia co do kontaktów jakie mam prawo odbywać. Sprawa w sądzie toczy się już ponad 2 lata a na razie nie widać ...
Komentarze
Prześlij komentarz