Pozwana dzwoniła że 28.05 córka idzie do ortodonty więc nie będzie ich w czasie mojego widzenia. Zaproponowałem że mogę przyjść w inny dzień, np czwartek. Zgodziła się. Powiedziałem że jeszcze potwierdzę. Tak zrobiłem mailem. Jadąc spytałem czy mogę być parę minut wcześniej bo tak akurat pociąg pasował, zgodziła się. Zabrałem po pracy dzieci na spacer, był upał więc trochę chowaliśmy się pod drzewami, zrobiliśmy rundkę nad stawek i z powrotem przez plac zabaw. Wróciliśmy ok 18:40.
Jestem wykształconym młodym mężczyzną, ojcem 2 dzieci, którego życie zamieniło się w koszmar przez związek z niewłaściwą kobietą. Aktualnie przez chciwość byłej "żony" która oprócz dzieci zabiera mi też ponad 60% wynagrodzenia na alimenty, po opłaceniu mieszkania ledwo starcza mi na życie. Dodam tylko że otrzymuje ona także 500+ a żyje z moimi teściami, więc ma do dyspozycji nie pracując ponad 4200zł, koszty symboliczne a ciągle domaga się więcej. Jakim sposobem żyje sobie wygodnie moim kosztem podczas gdy ja popadam w depresję? Teściowie mają zaprzyjaźnionych adwokatów i lekarzy, razem z nimi zrobiła z moich dzieci bardzo chorowite przypadki choć nie dolega im nic poza powszechnie spotykanymi alergiami. Przez co nie zamierza pracować bo w teorii "musi zajmować się dziećmi". Notorycznie utrudnia mi kontakty z córką i synem. Nie respektuje ona w tym postanowienia co do kontaktów jakie mam prawo odbywać. Sprawa w sądzie toczy się już ponad 2 lata a na razie nie widać ...
Komentarze
Prześlij komentarz