Przejdź do głównej zawartości

11.10.2018 Czwartek

Przyjechałem po pracy. Pozwanej nie było. Dzieci po paru minutach zostały uszykowane przez babcie. Byliśmy na spacerze do 18.30, było nadzwyczaj ciepło. Córka wspomniała że jest ze mną szczęśliwa. Przytoczyła jeszcze wczorajszą ich wizytę u pani i rozmowę "o mnie". Mówiła że ona tłumaczyła pani że lubi ze mną być, że jest szczęśliwa że jest jej ze mną dobrze ale ani pani ani mama nie chciały słychać... Że to one wiedzą lepiej, że mama skarżyła że ona wraca ode mnie zmęczona i nie lubi do mnie jeździć a to wcale nie prawda. Próbowałem jej wytłumaczyć żeby się nie przejmowała, ważne że my wiemy prawdę a reszta może sobie mówić co chce.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

04.05.2019 Sobota

Z uwagi na fakt że w zeszły weekend zabrałem dzieci do siebie (Widzenie przełożone z 20-21.04.2019 z uwagi na moją chorobę) żeby dzieci nie były 3 weekendów z rzędu u mnie zgodziłem się zabrać jedynie na sobotę i odwieźć o 17. Zabrałem je na spacer nad jezioro, na plac zabaw, na obiad, pojechaliśmy także do dziadków bo pogoda się popsuła.

09-10.02.2019 Weekend

Przyjechałem po dzieci planowo. Czekałem kilka minut aż pozwana wyszła i powiedziała że za chwilę dzieci wyjdą. Po paru minutach udostępniła mi foteliki które zamontowałem. Dwójka wyszła uradowana. Zabrałem ich do siebie, potem do babci. Odwiozłem syna planowo na 17. Z córką wróciliśmy do mnie. Kolejny dzień również minął z uśmiechami na twarzy. Malowanie, spacer, kościół, plac zabaw. Przygotowałem obiad. Ładnie zjadła. Na koniec oglądała film ale musieliśmy przerwać i odwiozłem ją kilka minut po 17. Mówiła że nie chce jeszcze wracać, że chciałaby zostać dłużej. Córka mówiła że mama się spotyka z innym Panem Tomkiem niż ostatnio "Ona zna dwóch panów Tomków", że byli tam gdzie pracuje w niskim domu. Że Pan Tomek powiedział że ona się boi jeździć do taty i że do mnie zadzwoni. "Mówi co mamy robić". Także widać że nastawiają ją przeciwko mnie.