Jestem wykształconym młodym mężczyzną, ojcem 2 dzieci, którego życie zamieniło się w koszmar przez związek z niewłaściwą kobietą. Aktualnie przez chciwość byłej "żony" która oprócz dzieci zabiera mi też ponad 60% wynagrodzenia na alimenty, po opłaceniu mieszkania ledwo starcza mi na życie. Dodam tylko że otrzymuje ona także 500+ a żyje z moimi teściami, więc ma do dyspozycji nie pracując ponad 4200zł, koszty symboliczne a ciągle domaga się więcej. Jakim sposobem żyje sobie wygodnie moim kosztem podczas gdy ja popadam w depresję? Teściowie mają zaprzyjaźnionych adwokatów i lekarzy, razem z nimi zrobiła z moich dzieci bardzo chorowite przypadki choć nie dolega im nic poza powszechnie spotykanymi alergiami. Przez co nie zamierza pracować bo w teorii "musi zajmować się dziećmi". Notorycznie utrudnia mi kontakty z córką i synem. Nie respektuje ona w tym postanowienia co do kontaktów jakie mam prawo odbywać. Sprawa w sądzie toczy się już ponad 2 lata a na razie nie widać końca. Pozwana notorycznie przedłuża postępowanie odwołując kolejne terminy, kilkukrotnie wnosząc o podwyższenie alimentów. Polskie prawo niestety faworyzuje "matki", w połączeniu z koneksjami w środowisku adwokackim i lekarskim stałem się jedynie "dojną krową". Najgorsze jest jednak nastawianie dzieci przeciwko mnie. Córka przy wielu okazjach zdaje raporty mamie z wizyt u mnie na co ta każdy z ich elementów krytykuje.
Wobec szeregu kolejnych zarzutów, początkowo, że wcale nie spotykam się z dziećmi, później że w nieprawidłowy sposób się nimi zajmuje, łącznie z tym że je głodzę i nie interesuje się ich stanem zdrowia, postanowiłem że będzie to miejsce do którego będę mógł się odwołać i odpowiedzieć na kolejne kłamstwa wobec mojej osoby. Niestety do tego doprowadziła.
Niestety wszystko co robię, w sądzie przedstawia na moją niekorzyść. Cokolwiek zrobię będzie źle, nie przyjdę na wizytę będzie że się nie interesuje, przyjdę - będzie że się źle zajmuje i źle traktuje, jak widać to błędne koło. Cokolwiek nie zrobię to jest patowa sytuacja. Wszystko sprowadza się do tego że mam być nieszczęśliwy, pracować tylko po to żeby ich utrzymywać, samemu wieść ekstremalnie skromne życie, wykończyć się nerwowo i umrzeć w samotności przed 40. Pozwana jest wyłącznie roszczeniowa, mnie ma gdzieś, jakby naprawdę kochała swoje dzieci to by chciała żeby miały normalnego ojca, a nie wykańczała mnie psychicznie. Do czasu aż dzieci będą na tyle dorosłe że zrozumieją pewne zachowania i mechanizmy społeczne czeka mnie długa walka o pozory normalności na granicy wytrzymałości emocjonalnej...
Wobec szeregu kolejnych zarzutów, początkowo, że wcale nie spotykam się z dziećmi, później że w nieprawidłowy sposób się nimi zajmuje, łącznie z tym że je głodzę i nie interesuje się ich stanem zdrowia, postanowiłem że będzie to miejsce do którego będę mógł się odwołać i odpowiedzieć na kolejne kłamstwa wobec mojej osoby. Niestety do tego doprowadziła.
Niestety wszystko co robię, w sądzie przedstawia na moją niekorzyść. Cokolwiek zrobię będzie źle, nie przyjdę na wizytę będzie że się nie interesuje, przyjdę - będzie że się źle zajmuje i źle traktuje, jak widać to błędne koło. Cokolwiek nie zrobię to jest patowa sytuacja. Wszystko sprowadza się do tego że mam być nieszczęśliwy, pracować tylko po to żeby ich utrzymywać, samemu wieść ekstremalnie skromne życie, wykończyć się nerwowo i umrzeć w samotności przed 40. Pozwana jest wyłącznie roszczeniowa, mnie ma gdzieś, jakby naprawdę kochała swoje dzieci to by chciała żeby miały normalnego ojca, a nie wykańczała mnie psychicznie. Do czasu aż dzieci będą na tyle dorosłe że zrozumieją pewne zachowania i mechanizmy społeczne czeka mnie długa walka o pozory normalności na granicy wytrzymałości emocjonalnej...
Komentarze
Prześlij komentarz