Pozwana przełożyła poprzedni weekend na ten z uwagi na wizytę jej siostry. Dzieci chętnie wsiadly do auta. Pogoda dopisała, choc w niedzielę był przeloty deszcz ale słońce zrobiło na nim podwójna tecze. Syn posmutniał dopiero jak usłyszał że musi wracać. Odwiozłem go planowo. Córka poczekala z babcią. Spędziliśmy wesoło niedzielę przy uśmiechach I zabawie. W samochodzie posmutniała i zaczęła spać. Przyjechałem planowo na 17. Pozwanej nie było. Otworzyla matka pozwanej. Pozwana minalem jak szła z psem na końcu ulicy.
Jestem wykształconym młodym mężczyzną, ojcem 2 dzieci, którego życie zamieniło się w koszmar przez związek z niewłaściwą kobietą. Aktualnie przez chciwość byłej "żony" która oprócz dzieci zabiera mi też ponad 60% wynagrodzenia na alimenty, po opłaceniu mieszkania ledwo starcza mi na życie. Dodam tylko że otrzymuje ona także 500+ a żyje z moimi teściami, więc ma do dyspozycji nie pracując ponad 4200zł, koszty symboliczne a ciągle domaga się więcej. Jakim sposobem żyje sobie wygodnie moim kosztem podczas gdy ja popadam w depresję? Teściowie mają zaprzyjaźnionych adwokatów i lekarzy, razem z nimi zrobiła z moich dzieci bardzo chorowite przypadki choć nie dolega im nic poza powszechnie spotykanymi alergiami. Przez co nie zamierza pracować bo w teorii "musi zajmować się dziećmi". Notorycznie utrudnia mi kontakty z córką i synem. Nie respektuje ona w tym postanowienia co do kontaktów jakie mam prawo odbywać. Sprawa w sądzie toczy się już ponad 2 lata a na razie nie widać ...
Komentarze
Prześlij komentarz