Pojechałem planowo po pracy. Przyjechałem pod dom teściów nie było pozwanej z synem. Teściowa jedynie wyszła oznajmiła, że uszykuje wnuczkę. Poczekałem spytała tylko kiedy będę, powiedziałem że w zależności czy będzie ciepło za godzinę, półtorej. Córce sprawdzałem ręce, kark, pytałem czy jest zimno, mówiła że nie, ręce miała 2x cieplejsze niż ja. Myślałem że to będzie jeden z nielicznych dni bez awantury. Nic bardziej mylnego. Po przebojowym spacerze pełnym wrażeń, tańcach, śpiewach, robieniu zdjęć, wróciliśmy zgodnie z planem. Wyszła pozwana I się zaczęło, że ona nie życzy sobie żebym w taką pogodę chodził z dziećmi na spacery, pomijam fakt że było 15 stopni bez deszczu. Oznajmiła że zaczął się sezon jesienny i aż do wiosny nie mam prawa zabierać dzieci na spacer. Poza tym kilka pomówień o to że dziecko wraca bez kurtki, czapki i szalika, co oczywiście było nie prawdą, wygląda na to że od miesiąca za każdym razem próbuje głośno zarzucić mi jakieś absurdalne kłamstwa, jakby myślała że wszystko się nagrywa i przez to nie będę mógł wykorzystać przeciwko niej żadnego nagrania. Bo już nie mam pomysłu co by nią kierowało.
Z uwagi na fakt że w zeszły weekend zabrałem dzieci do siebie (Widzenie przełożone z 20-21.04.2019 z uwagi na moją chorobę) żeby dzieci nie były 3 weekendów z rzędu u mnie zgodziłem się zabrać jedynie na sobotę i odwieźć o 17. Zabrałem je na spacer nad jezioro, na plac zabaw, na obiad, pojechaliśmy także do dziadków bo pogoda się popsuła.
Komentarze
Prześlij komentarz