Przejdź do głównej zawartości

02.10.2018 Wtorek

Pojechałem planowo po pracy. Przyjechałem pod dom teściów nie było pozwanej z synem. Teściowa jedynie wyszła oznajmiła, że uszykuje wnuczkę. Poczekałem spytała tylko kiedy będę, powiedziałem że w zależności czy będzie ciepło za godzinę, półtorej. Córce sprawdzałem ręce, kark, pytałem czy jest zimno, mówiła że nie, ręce miała 2x cieplejsze niż ja. Myślałem że to będzie jeden z nielicznych dni bez awantury. Nic bardziej mylnego. Po przebojowym spacerze pełnym wrażeń, tańcach, śpiewach, robieniu zdjęć, wróciliśmy zgodnie z planem. Wyszła pozwana I się zaczęło, że ona nie życzy sobie żebym w taką pogodę chodził z dziećmi na spacery, pomijam fakt że było 15 stopni bez deszczu. Oznajmiła że zaczął się sezon jesienny i aż do wiosny nie mam prawa zabierać dzieci na spacer. Poza tym kilka pomówień o to że dziecko wraca bez kurtki, czapki i szalika, co oczywiście było nie prawdą, wygląda na to że od miesiąca za każdym razem próbuje głośno zarzucić mi jakieś absurdalne kłamstwa, jakby myślała że wszystko się nagrywa i przez to nie będę mógł wykorzystać przeciwko niej żadnego nagrania. Bo już nie mam pomysłu co by nią kierowało.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

04.05.2019 Sobota

Z uwagi na fakt że w zeszły weekend zabrałem dzieci do siebie (Widzenie przełożone z 20-21.04.2019 z uwagi na moją chorobę) żeby dzieci nie były 3 weekendów z rzędu u mnie zgodziłem się zabrać jedynie na sobotę i odwieźć o 17. Zabrałem je na spacer nad jezioro, na plac zabaw, na obiad, pojechaliśmy także do dziadków bo pogoda się popsuła.

09-10.02.2019 Weekend

Przyjechałem po dzieci planowo. Czekałem kilka minut aż pozwana wyszła i powiedziała że za chwilę dzieci wyjdą. Po paru minutach udostępniła mi foteliki które zamontowałem. Dwójka wyszła uradowana. Zabrałem ich do siebie, potem do babci. Odwiozłem syna planowo na 17. Z córką wróciliśmy do mnie. Kolejny dzień również minął z uśmiechami na twarzy. Malowanie, spacer, kościół, plac zabaw. Przygotowałem obiad. Ładnie zjadła. Na koniec oglądała film ale musieliśmy przerwać i odwiozłem ją kilka minut po 17. Mówiła że nie chce jeszcze wracać, że chciałaby zostać dłużej. Córka mówiła że mama się spotyka z innym Panem Tomkiem niż ostatnio "Ona zna dwóch panów Tomków", że byli tam gdzie pracuje w niskim domu. Że Pan Tomek powiedział że ona się boi jeździć do taty i że do mnie zadzwoni. "Mówi co mamy robić". Także widać że nastawiają ją przeciwko mnie.