Przejdź do głównej zawartości

19.02.2019 Wtorek

Pozwana oznajmiła przez telefon że jedzie z nimi dzisiaj do psychologa, że skończą przed 17 i czy nie spędzę z nimi czasu na zamkniętym placu w ich drodze do domu. Wiedziałem że tam kontakty nie będą swobodne więc zaproponowałem że mogę spędzić z nimi te 2,5h zabierając je do mnie. Umówiliśmy się pod kościołem, gdzie przepakowałem dzieci, córce nawet nie musiałem mówić żeby wsiadła, ta od razu zajęła moje miejsce. Syn ochoczo wychodząc z samochodu do mnie podszedł, zabrałem go i usadziłem w foteliku. Przesiadka odbyła się bardzo sprawnie. Zabrałem dzieci do siebie gdzie starałem się wycisnąć radość z każdej minuty. W grę poszły wszystkie dostępne w ich pokoju zabawki. Syn ochoczo bawił się ze ciuchcią, śmieciarką i strażą pożarną. Córka domkiem dla lalek i misiem. Prosiła też o bajkę. Spełniłem chyba wszystkie ich zachcianki w tym czasie. Trudno było je przekonać żeby się ubrały tak były rozbawione. Córka głośno oznajmiła że nie chce jeszcze wracać. Odwiozłem je tak że dojechaliśmy na miejsce 19:05. Dzień należał do udanych, jak widać gdy pozwana z pewnych względów nie chciała abym się pojawił tego dnia w ich domu i nie było teściów w pobliżu kontakty przebiegły zupełnie inaczej.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

04.05.2019 Sobota

Z uwagi na fakt że w zeszły weekend zabrałem dzieci do siebie (Widzenie przełożone z 20-21.04.2019 z uwagi na moją chorobę) żeby dzieci nie były 3 weekendów z rzędu u mnie zgodziłem się zabrać jedynie na sobotę i odwieźć o 17. Zabrałem je na spacer nad jezioro, na plac zabaw, na obiad, pojechaliśmy także do dziadków bo pogoda się popsuła.

09-10.02.2019 Weekend

Przyjechałem po dzieci planowo. Czekałem kilka minut aż pozwana wyszła i powiedziała że za chwilę dzieci wyjdą. Po paru minutach udostępniła mi foteliki które zamontowałem. Dwójka wyszła uradowana. Zabrałem ich do siebie, potem do babci. Odwiozłem syna planowo na 17. Z córką wróciliśmy do mnie. Kolejny dzień również minął z uśmiechami na twarzy. Malowanie, spacer, kościół, plac zabaw. Przygotowałem obiad. Ładnie zjadła. Na koniec oglądała film ale musieliśmy przerwać i odwiozłem ją kilka minut po 17. Mówiła że nie chce jeszcze wracać, że chciałaby zostać dłużej. Córka mówiła że mama się spotyka z innym Panem Tomkiem niż ostatnio "Ona zna dwóch panów Tomków", że byli tam gdzie pracuje w niskim domu. Że Pan Tomek powiedział że ona się boi jeździć do taty i że do mnie zadzwoni. "Mówi co mamy robić". Także widać że nastawiają ją przeciwko mnie.