Przejdź do głównej zawartości

19.02.2019 Wtorek

Pozwana oznajmiła przez telefon że jedzie z nimi dzisiaj do psychologa, że skończą przed 17 i czy nie spędzę z nimi czasu na zamkniętym placu w ich drodze do domu. Wiedziałem że tam kontakty nie będą swobodne więc zaproponowałem że mogę spędzić z nimi te 2,5h zabierając je do mnie. Umówiliśmy się pod kościołem, gdzie przepakowałem dzieci, córce nawet nie musiałem mówić żeby wsiadła, ta od razu zajęła moje miejsce. Syn ochoczo wychodząc z samochodu do mnie podszedł, zabrałem go i usadziłem w foteliku. Przesiadka odbyła się bardzo sprawnie. Zabrałem dzieci do siebie gdzie starałem się wycisnąć radość z każdej minuty. W grę poszły wszystkie dostępne w ich pokoju zabawki. Syn ochoczo bawił się ze ciuchcią, śmieciarką i strażą pożarną. Córka domkiem dla lalek i misiem. Prosiła też o bajkę. Spełniłem chyba wszystkie ich zachcianki w tym czasie. Trudno było je przekonać żeby się ubrały tak były rozbawione. Córka głośno oznajmiła że nie chce jeszcze wracać. Odwiozłem je tak że dojechaliśmy na miejsce 19:05. Dzień należał do udanych, jak widać gdy pozwana z pewnych względów nie chciała abym się pojawił tego dnia w ich domu i nie było teściów w pobliżu kontakty przebiegły zupełnie inaczej.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Po co to?

Jestem wykształconym młodym mężczyzną, ojcem 2 dzieci, którego życie zamieniło się w koszmar przez związek z niewłaściwą kobietą. Aktualnie przez chciwość byłej "żony" która oprócz dzieci zabiera mi też ponad 60% wynagrodzenia na alimenty, po opłaceniu mieszkania ledwo starcza mi na życie. Dodam tylko że otrzymuje ona także 500+ a żyje z moimi teściami, więc ma do dyspozycji nie pracując ponad 4200zł, koszty symboliczne a ciągle domaga się więcej. Jakim sposobem żyje sobie wygodnie moim kosztem podczas gdy ja popadam w depresję? Teściowie mają zaprzyjaźnionych adwokatów i lekarzy, razem z nimi zrobiła z moich dzieci bardzo chorowite przypadki choć nie dolega im nic poza powszechnie spotykanymi alergiami. Przez co nie zamierza pracować bo w teorii "musi zajmować się dziećmi". Notorycznie utrudnia mi kontakty z córką i synem. Nie respektuje ona w tym postanowienia co do kontaktów jakie mam prawo odbywać. Sprawa w sądzie toczy się już ponad 2 lata a na razie nie widać ...

04.05.2019 Sobota

Z uwagi na fakt że w zeszły weekend zabrałem dzieci do siebie (Widzenie przełożone z 20-21.04.2019 z uwagi na moją chorobę) żeby dzieci nie były 3 weekendów z rzędu u mnie zgodziłem się zabrać jedynie na sobotę i odwieźć o 17. Zabrałem je na spacer nad jezioro, na plac zabaw, na obiad, pojechaliśmy także do dziadków bo pogoda się popsuła.

07.06.2018 Czwartek

M. poinformowała że czeka z dziećmi w przychodni w mieście. Zadzwoniłem do niej bo nie wiedziałem co to oznacza. Córka była zapisana na badanie do lekarza, więc zawróciłem z dworca i pojechałem tam prosto. Byłem wcześniej niż u nich ok 16:20. Zabrałem dzieci na pobliski plac zabaw i na spacer. Potem przyjechała teściowa i zabrała syna do domu. Spędziłem z córką czas, poszliśmy też na chwile na zewnątrz. Po 19:40 wyszedłem.