Zabrałem dzieci planowo, odwiozłem syna w sobotę na 17, pozwana otworzyła drzwi i zaczęła awanturę dlaczego córka nie ma kurtki na sobie. Otworzyła drzwi, zaczęła wietrzyć samochód, krzyczeć gdzie jest kurtka, poleciała po inną, pomimo że kurtka leżała obok dziecka. Za nic miała moje zapewnienia że w samochodzie nie musi mieć kurtki ponieważ grzałem i było ciepło pomimo że na dworze było ok 15 stopni. Sam byłem tylko w koszuli. Dziecka pytałem się niejednokrotnie czy jest mu zimno i sprawdzałem jej ręce i kark. Zapewniała że jest jej ciepło, sama w końcu zdjęła kurtkę. Teraz pozwana kazała jej ją założyć podważając mój autorytet rodzicielski nie zważając na warunki w jakich dziecko przebywa. Dlatego wsiadłem do samochodu i odjechałem. Pozwana zaczęła mnie gonić, szarpnęła za klamkę i otworzyła drzwi w czasie jazdy co było bardzo nieodpowiedzialne. Córkę odwiozłem dnia następnego. Co prawda godzinę przed czasem bo zaszło nieporozumienie, pozwana prosiła żebym ją odwiózł wcześniej ale okazało się że chodziło jej o przyszły weekend. Nie było jej w domu ale poczekaliśmy 20 minut na nią aż przyjechała z synem. Pożegnałem się wtedy z obojgiem dzieci. Córka na koniec podsumowała że jej się podobało i nie chciała by wracać już do domu.
Jestem wykształconym młodym mężczyzną, ojcem 2 dzieci, którego życie zamieniło się w koszmar przez związek z niewłaściwą kobietą. Aktualnie przez chciwość byłej "żony" która oprócz dzieci zabiera mi też ponad 60% wynagrodzenia na alimenty, po opłaceniu mieszkania ledwo starcza mi na życie. Dodam tylko że otrzymuje ona także 500+ a żyje z moimi teściami, więc ma do dyspozycji nie pracując ponad 4200zł, koszty symboliczne a ciągle domaga się więcej. Jakim sposobem żyje sobie wygodnie moim kosztem podczas gdy ja popadam w depresję? Teściowie mają zaprzyjaźnionych adwokatów i lekarzy, razem z nimi zrobiła z moich dzieci bardzo chorowite przypadki choć nie dolega im nic poza powszechnie spotykanymi alergiami. Przez co nie zamierza pracować bo w teorii "musi zajmować się dziećmi". Notorycznie utrudnia mi kontakty z córką i synem. Nie respektuje ona w tym postanowienia co do kontaktów jakie mam prawo odbywać. Sprawa w sądzie toczy się już ponad 2 lata a na razie nie widać ...
Komentarze
Prześlij komentarz