Zabrałem dzieci planowo, odwiozłem syna w sobotę na 17, pozwana otworzyła drzwi i zaczęła awanturę dlaczego córka nie ma kurtki na sobie. Otworzyła drzwi, zaczęła wietrzyć samochód, krzyczeć gdzie jest kurtka, poleciała po inną, pomimo że kurtka leżała obok dziecka. Za nic miała moje zapewnienia że w samochodzie nie musi mieć kurtki ponieważ grzałem i było ciepło pomimo że na dworze było ok 15 stopni. Sam byłem tylko w koszuli. Dziecka pytałem się niejednokrotnie czy jest mu zimno i sprawdzałem jej ręce i kark. Zapewniała że jest jej ciepło, sama w końcu zdjęła kurtkę. Teraz pozwana kazała jej ją założyć podważając mój autorytet rodzicielski nie zważając na warunki w jakich dziecko przebywa. Dlatego wsiadłem do samochodu i odjechałem. Pozwana zaczęła mnie gonić, szarpnęła za klamkę i otworzyła drzwi w czasie jazdy co było bardzo nieodpowiedzialne. Córkę odwiozłem dnia następnego. Co prawda godzinę przed czasem bo zaszło nieporozumienie, pozwana prosiła żebym ją odwiózł wcześniej ale okazało się że chodziło jej o przyszły weekend. Nie było jej w domu ale poczekaliśmy 20 minut na nią aż przyjechała z synem. Pożegnałem się wtedy z obojgiem dzieci. Córka na koniec podsumowała że jej się podobało i nie chciała by wracać już do domu.
Z uwagi na fakt że w zeszły weekend zabrałem dzieci do siebie (Widzenie przełożone z 20-21.04.2019 z uwagi na moją chorobę) żeby dzieci nie były 3 weekendów z rzędu u mnie zgodziłem się zabrać jedynie na sobotę i odwieźć o 17. Zabrałem je na spacer nad jezioro, na plac zabaw, na obiad, pojechaliśmy także do dziadków bo pogoda się popsuła.
Komentarze
Prześlij komentarz