Przyjechałem do dzieci w zmian za moją nieobecność tydzień wcześniej. Zaproponowałem przełożenie spotkania z 16-17.11 na kolejny weekend. M odpisała po 11 dniach czyli w dzień przed kolejnym weekendem że godzi się jedynie na zabranie w dzień i że mam odwieźć córkę na noc. Zabrałem więc dzieci do siebie, byliśmy na placu zabaw i bawiliśmy się wspólnie w domu. Czytałem im bajkę, zjedliśmy obiad i odwiozłem ich na 17. Córka mówiła że mama powiedziała jej że to ja nie chciałem żeby u mnie spała co było nie prawdą. Mówiła że za mną tęskni i że lubi bardziej ze mną spędzać czas niż z "panem Tomkiem". Pokazałem jej zdjęcia z jej dzieciństwa jak trzymałem ją na rękach, zrobiło się jej smutno, spytałem się jej dlaczego to powiedziała że się wzruszyła. Powiedziałem że tak samo ją mogę tulić teraz jak wtedy. Przytuliłem ją to powiedziała że mnie bardzo kocha.
Jestem wykształconym młodym mężczyzną, ojcem 2 dzieci, którego życie zamieniło się w koszmar przez związek z niewłaściwą kobietą. Aktualnie przez chciwość byłej "żony" która oprócz dzieci zabiera mi też ponad 60% wynagrodzenia na alimenty, po opłaceniu mieszkania ledwo starcza mi na życie. Dodam tylko że otrzymuje ona także 500+ a żyje z moimi teściami, więc ma do dyspozycji nie pracując ponad 4200zł, koszty symboliczne a ciągle domaga się więcej. Jakim sposobem żyje sobie wygodnie moim kosztem podczas gdy ja popadam w depresję? Teściowie mają zaprzyjaźnionych adwokatów i lekarzy, razem z nimi zrobiła z moich dzieci bardzo chorowite przypadki choć nie dolega im nic poza powszechnie spotykanymi alergiami. Przez co nie zamierza pracować bo w teorii "musi zajmować się dziećmi". Notorycznie utrudnia mi kontakty z córką i synem. Nie respektuje ona w tym postanowienia co do kontaktów jakie mam prawo odbywać. Sprawa w sądzie toczy się już ponad 2 lata a na razie nie widać ...
Komentarze
Prześlij komentarz