Zabrałem dzieci planowo o godz 10 w sobotę. Pojechaliśmy wspólnie na plac zabaw, potem na obiad i zabawę. Odwiozłem syna na 17, pozwana zaczęła kilkukrotnie wypytywać córkę czy na pewno chce jechać do mnie na noc pomimo że córka stanowczo odpowiadała że tak. Miała także w planach pojeździć ze mną na swoim rowerze. Mimo planów, postanowienia i chęci córki do spędzenia nocy u mnie i kolejnego dnia pozwana usilnie próbowała wpłynąć na decyzję córki. Zabraliśmy tylko jej rower i pojechaliśmy do mnie. Resztę wizyty spędziliśmy na wspólnej jeździe rowerem, zabawach, grach, czytaniu bajek. Córka pod koniec mówiła że nie chce jeszcze wracać. Dla mnie to wystarczający dowód że jest ze mną szczęśliwa. Odwożąc ją nie zabrałem bamboszy i jednej butelki po co cofnąłem się i przywiozłem je jeszcze tego samego dnia. Niestety pozwana wystosowała fałszywe pomówienia że nie oddałem parę dni wcześniej czapki i jednej lalki. Czapka była oddana w kieszeni kurtki a lalki ani ja ani moja mama nie widzieliśmy tego dnia.
Z uwagi na fakt że w zeszły weekend zabrałem dzieci do siebie (Widzenie przełożone z 20-21.04.2019 z uwagi na moją chorobę) żeby dzieci nie były 3 weekendów z rzędu u mnie zgodziłem się zabrać jedynie na sobotę i odwieźć o 17. Zabrałem je na spacer nad jezioro, na plac zabaw, na obiad, pojechaliśmy także do dziadków bo pogoda się popsuła.
Komentarze
Prześlij komentarz