Zabrałem dzieci planowo o godz 10 w sobotę. Pojechaliśmy wspólnie na plac zabaw, potem na obiad i zabawę. Odwiozłem syna na 17, pozwana zaczęła kilkukrotnie wypytywać córkę czy na pewno chce jechać do mnie na noc pomimo że córka stanowczo odpowiadała że tak. Miała także w planach pojeździć ze mną na swoim rowerze. Mimo planów, postanowienia i chęci córki do spędzenia nocy u mnie i kolejnego dnia pozwana usilnie próbowała wpłynąć na decyzję córki. Zabraliśmy tylko jej rower i pojechaliśmy do mnie. Resztę wizyty spędziliśmy na wspólnej jeździe rowerem, zabawach, grach, czytaniu bajek. Córka pod koniec mówiła że nie chce jeszcze wracać. Dla mnie to wystarczający dowód że jest ze mną szczęśliwa. Odwożąc ją nie zabrałem bamboszy i jednej butelki po co cofnąłem się i przywiozłem je jeszcze tego samego dnia. Niestety pozwana wystosowała fałszywe pomówienia że nie oddałem parę dni wcześniej czapki i jednej lalki. Czapka była oddana w kieszeni kurtki a lalki ani ja ani moja mama nie widzieliśmy tego dnia.
Jestem wykształconym młodym mężczyzną, ojcem 2 dzieci, którego życie zamieniło się w koszmar przez związek z niewłaściwą kobietą. Aktualnie przez chciwość byłej "żony" która oprócz dzieci zabiera mi też ponad 60% wynagrodzenia na alimenty, po opłaceniu mieszkania ledwo starcza mi na życie. Dodam tylko że otrzymuje ona także 500+ a żyje z moimi teściami, więc ma do dyspozycji nie pracując ponad 4200zł, koszty symboliczne a ciągle domaga się więcej. Jakim sposobem żyje sobie wygodnie moim kosztem podczas gdy ja popadam w depresję? Teściowie mają zaprzyjaźnionych adwokatów i lekarzy, razem z nimi zrobiła z moich dzieci bardzo chorowite przypadki choć nie dolega im nic poza powszechnie spotykanymi alergiami. Przez co nie zamierza pracować bo w teorii "musi zajmować się dziećmi". Notorycznie utrudnia mi kontakty z córką i synem. Nie respektuje ona w tym postanowienia co do kontaktów jakie mam prawo odbywać. Sprawa w sądzie toczy się już ponad 2 lata a na razie nie widać ...
Komentarze
Prześlij komentarz