Przejdź do głównej zawartości

03.11.2018 Sobota Biedne dziecko

Spędziłem wspaniały dzień z dziećmi, byliśmy też w drugiej połowie dnia u babci. Dzieci uradowane, nie chciały już wracać. Córka chciała jechać ze mną na noc i kolejny dzień do czasu awantury przed domem teściów. Odwiozłem syna wypakowałem jego rzeczy. Pozwana tak długo stała w otwartych drzwiach samochodu i namawiała córkę żeby nie jechała do mnie aż ta zmieniła zdanie. Teść wyszedł zaczął krzyczeć to już w ogóle dziecko się zaczęło bać i przytakiwało tylko mamie. Pozwana wysadziła córkę i poszli do domu, tam już teść kazał jej zdjąć buty. Jak podszedłem żeby na chwilę wyszła to teść oznajmił że nie ma już butów i nie wyjdzie. Biedne dziecko. W ciągu dnia będąc jeszcze u mnie, mówiła co jej mama kazała mi powiedzieć, widać było że te 2 zdania mówi jakby się ich nauczyła na pamięć a sama nie zgadza się z tymi słowami bo zaczęła się z tego śmiać. Do czasu aż zaczęli krzyczeć wszystko było ok, dziecko chciało ze mną być. Pozwana za każdym razem usilnie namawia dziecko żeby nie przyjeżdżało do mnie na noc, im dłużej ze mną jest tym bardziej chce zostawać na noc. Myślę że dziecko boi się teścia i krzyków, awantur jakie tworzą w najmniej spodziewanym momencie. Do tego dziś dziecko było ubrane w czapkę i komin o jaki pozwana mnie parukrotnie pomówiła że podobno zgubiłem. Jak widać się znalazł. Córka opisała że był w plecaku, czyli dobrze myślałem.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Po co to?

Jestem wykształconym młodym mężczyzną, ojcem 2 dzieci, którego życie zamieniło się w koszmar przez związek z niewłaściwą kobietą. Aktualnie przez chciwość byłej "żony" która oprócz dzieci zabiera mi też ponad 60% wynagrodzenia na alimenty, po opłaceniu mieszkania ledwo starcza mi na życie. Dodam tylko że otrzymuje ona także 500+ a żyje z moimi teściami, więc ma do dyspozycji nie pracując ponad 4200zł, koszty symboliczne a ciągle domaga się więcej. Jakim sposobem żyje sobie wygodnie moim kosztem podczas gdy ja popadam w depresję? Teściowie mają zaprzyjaźnionych adwokatów i lekarzy, razem z nimi zrobiła z moich dzieci bardzo chorowite przypadki choć nie dolega im nic poza powszechnie spotykanymi alergiami. Przez co nie zamierza pracować bo w teorii "musi zajmować się dziećmi". Notorycznie utrudnia mi kontakty z córką i synem. Nie respektuje ona w tym postanowienia co do kontaktów jakie mam prawo odbywać. Sprawa w sądzie toczy się już ponad 2 lata a na razie nie widać ...

04.05.2019 Sobota

Z uwagi na fakt że w zeszły weekend zabrałem dzieci do siebie (Widzenie przełożone z 20-21.04.2019 z uwagi na moją chorobę) żeby dzieci nie były 3 weekendów z rzędu u mnie zgodziłem się zabrać jedynie na sobotę i odwieźć o 17. Zabrałem je na spacer nad jezioro, na plac zabaw, na obiad, pojechaliśmy także do dziadków bo pogoda się popsuła.

07.06.2018 Czwartek

M. poinformowała że czeka z dziećmi w przychodni w mieście. Zadzwoniłem do niej bo nie wiedziałem co to oznacza. Córka była zapisana na badanie do lekarza, więc zawróciłem z dworca i pojechałem tam prosto. Byłem wcześniej niż u nich ok 16:20. Zabrałem dzieci na pobliski plac zabaw i na spacer. Potem przyjechała teściowa i zabrała syna do domu. Spędziłem z córką czas, poszliśmy też na chwile na zewnątrz. Po 19:40 wyszedłem.