Zostałem poinformowany że córka "dziecko ma ospę, dziecko nie może wychodzić z domu" nie pójdzie na spacer. Zabrałem więc syna. Pozwana oznajmiła że nie chce żebym zabierał syna "o tej porze roku na plac zabaw bo jest za zimno". Prawdopodobnie było to żądanie teścia który dzień wcześniej przejeżdżał przy placu zabaw akurat w momencie jak na moment posadziłem dziecko na huśtawce i siedziało tam dosłownie 15 sekund. Byłem z synem na boisku i z powrotem.
Jestem wykształconym młodym mężczyzną, ojcem 2 dzieci, którego życie zamieniło się w koszmar przez związek z niewłaściwą kobietą. Aktualnie przez chciwość byłej "żony" która oprócz dzieci zabiera mi też ponad 60% wynagrodzenia na alimenty, po opłaceniu mieszkania ledwo starcza mi na życie. Dodam tylko że otrzymuje ona także 500+ a żyje z moimi teściami, więc ma do dyspozycji nie pracując ponad 4200zł, koszty symboliczne a ciągle domaga się więcej. Jakim sposobem żyje sobie wygodnie moim kosztem podczas gdy ja popadam w depresję? Teściowie mają zaprzyjaźnionych adwokatów i lekarzy, razem z nimi zrobiła z moich dzieci bardzo chorowite przypadki choć nie dolega im nic poza powszechnie spotykanymi alergiami. Przez co nie zamierza pracować bo w teorii "musi zajmować się dziećmi". Notorycznie utrudnia mi kontakty z córką i synem. Nie respektuje ona w tym postanowienia co do kontaktów jakie mam prawo odbywać. Sprawa w sądzie toczy się już ponad 2 lata a na razie nie widać ...
Komentarze
Prześlij komentarz