Przejdź do głównej zawartości

23-24.03.2019 Weekend

Zabrałem dzieci do siebie. Początkowo zostałem poinformowany że syn nie chce się ubrać, jednak po prośbie żeby z nim wyszła przed dom, gdy mnie zobaczył, spytałem się czy chce jechać ze mną powiedział że tak, wtedy już go przytuliłem i posadziłem do auta. Spakowałem rzeczy, także rowerek córki. Pozwana oznajmiła że mam kupić sobie drugi rower bo ona nie zamierza dalej udostępniać tego obecnego. Pojechaliśmy do dziadków i poszliśmy z dziadkiem na spacer na plac zabaw. Dzieci robiły z dziadkiem piknik. Wróciłem z nimi do domu, zjedliśmy obiad. Czas minął na grach u zabawach, oglądały też bajkę i czytałem im książeczki. Pozwana przysłała smsa że mam syna odwieźć w inne miejsce. Odwiozłem go i wróciłem do córki która jeździła z dziadkiem quadem. Byliśmy jeszcze wspólnie na rowerze. Wróciliśmy wieczorem do mnie, zjedliśmy kolację, poczytałem bajkę na dobranoc i poszła spać. Przespała całą noc. Drugiego dnia pojechaliśmy do kościoła, na spacer, na rower i na piknik nad jezioro. Wróciliśmy do domu, zrobiłem obiad, obejrzała bajkę i odwiozłem ją na czas. Mówiła że nie może się doczekać żeby znowu iść razem na rowery lub hulajnogę.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Po co to?

Jestem wykształconym młodym mężczyzną, ojcem 2 dzieci, którego życie zamieniło się w koszmar przez związek z niewłaściwą kobietą. Aktualnie przez chciwość byłej "żony" która oprócz dzieci zabiera mi też ponad 60% wynagrodzenia na alimenty, po opłaceniu mieszkania ledwo starcza mi na życie. Dodam tylko że otrzymuje ona także 500+ a żyje z moimi teściami, więc ma do dyspozycji nie pracując ponad 4200zł, koszty symboliczne a ciągle domaga się więcej. Jakim sposobem żyje sobie wygodnie moim kosztem podczas gdy ja popadam w depresję? Teściowie mają zaprzyjaźnionych adwokatów i lekarzy, razem z nimi zrobiła z moich dzieci bardzo chorowite przypadki choć nie dolega im nic poza powszechnie spotykanymi alergiami. Przez co nie zamierza pracować bo w teorii "musi zajmować się dziećmi". Notorycznie utrudnia mi kontakty z córką i synem. Nie respektuje ona w tym postanowienia co do kontaktów jakie mam prawo odbywać. Sprawa w sądzie toczy się już ponad 2 lata a na razie nie widać ...

04.05.2019 Sobota

Z uwagi na fakt że w zeszły weekend zabrałem dzieci do siebie (Widzenie przełożone z 20-21.04.2019 z uwagi na moją chorobę) żeby dzieci nie były 3 weekendów z rzędu u mnie zgodziłem się zabrać jedynie na sobotę i odwieźć o 17. Zabrałem je na spacer nad jezioro, na plac zabaw, na obiad, pojechaliśmy także do dziadków bo pogoda się popsuła.

07.06.2018 Czwartek

M. poinformowała że czeka z dziećmi w przychodni w mieście. Zadzwoniłem do niej bo nie wiedziałem co to oznacza. Córka była zapisana na badanie do lekarza, więc zawróciłem z dworca i pojechałem tam prosto. Byłem wcześniej niż u nich ok 16:20. Zabrałem dzieci na pobliski plac zabaw i na spacer. Potem przyjechała teściowa i zabrała syna do domu. Spędziłem z córką czas, poszliśmy też na chwile na zewnątrz. Po 19:40 wyszedłem.