Zabrałem dzieci do siebie. Początkowo zostałem poinformowany że syn nie chce się ubrać, jednak po prośbie żeby z nim wyszła przed dom, gdy mnie zobaczył, spytałem się czy chce jechać ze mną powiedział że tak, wtedy już go przytuliłem i posadziłem do auta. Spakowałem rzeczy, także rowerek córki. Pozwana oznajmiła że mam kupić sobie drugi rower bo ona nie zamierza dalej udostępniać tego obecnego. Pojechaliśmy do dziadków i poszliśmy z dziadkiem na spacer na plac zabaw. Dzieci robiły z dziadkiem piknik. Wróciłem z nimi do domu, zjedliśmy obiad. Czas minął na grach u zabawach, oglądały też bajkę i czytałem im książeczki. Pozwana przysłała smsa że mam syna odwieźć w inne miejsce. Odwiozłem go i wróciłem do córki która jeździła z dziadkiem quadem. Byliśmy jeszcze wspólnie na rowerze. Wróciliśmy wieczorem do mnie, zjedliśmy kolację, poczytałem bajkę na dobranoc i poszła spać. Przespała całą noc. Drugiego dnia pojechaliśmy do kościoła, na spacer, na rower i na piknik nad jezioro. Wróciliśmy do domu, zrobiłem obiad, obejrzała bajkę i odwiozłem ją na czas. Mówiła że nie może się doczekać żeby znowu iść razem na rowery lub hulajnogę.
Z uwagi na fakt że w zeszły weekend zabrałem dzieci do siebie (Widzenie przełożone z 20-21.04.2019 z uwagi na moją chorobę) żeby dzieci nie były 3 weekendów z rzędu u mnie zgodziłem się zabrać jedynie na sobotę i odwieźć o 17. Zabrałem je na spacer nad jezioro, na plac zabaw, na obiad, pojechaliśmy także do dziadków bo pogoda się popsuła.
Komentarze
Prześlij komentarz