Przejdź do głównej zawartości

26.09.2018 Środa

Przyjechałem do dzieci planowo. Na wstępie pozwana oznajmiła że jest dziś za zimno i czy biorę je pod dach czy na spacer bo jest zimno, więc tylko na krótko. Było 15 stopni na dworze i słonecznie. Ubrałem więc synowi rajstopy pod stopnie, kurtkę, czapkę. Córka ubrała się z pozwaną. Poszliśmy na spacer drogą którą jeszcze nigdy nie szli. Dzieciom się podobało, opowiadałem im o otoczeniu, córka z zaciekawieniem słuchała i podpytywała o znaki. Wróciliśmy ok 18:30. Spytałem pozwanej czy adwokat przekazał jej pismo to nawet nie potrafiła odpowiedzieć TAK/NIE. Zawsze ta sama odpowiedź, że nie będzie dyskutować, że nie ma czasu bo musi zająć się dziećmi. Nigdy nie ma czasu żeby mi odpowiedzieć. Egzekucji celowo złośliwie nie wstrzymuje pomimo że cały dług został spłacony. Generuje przy tym comiesięczne koszty.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Po co to?

Jestem wykształconym młodym mężczyzną, ojcem 2 dzieci, którego życie zamieniło się w koszmar przez związek z niewłaściwą kobietą. Aktualnie przez chciwość byłej "żony" która oprócz dzieci zabiera mi też ponad 60% wynagrodzenia na alimenty, po opłaceniu mieszkania ledwo starcza mi na życie. Dodam tylko że otrzymuje ona także 500+ a żyje z moimi teściami, więc ma do dyspozycji nie pracując ponad 4200zł, koszty symboliczne a ciągle domaga się więcej. Jakim sposobem żyje sobie wygodnie moim kosztem podczas gdy ja popadam w depresję? Teściowie mają zaprzyjaźnionych adwokatów i lekarzy, razem z nimi zrobiła z moich dzieci bardzo chorowite przypadki choć nie dolega im nic poza powszechnie spotykanymi alergiami. Przez co nie zamierza pracować bo w teorii "musi zajmować się dziećmi". Notorycznie utrudnia mi kontakty z córką i synem. Nie respektuje ona w tym postanowienia co do kontaktów jakie mam prawo odbywać. Sprawa w sądzie toczy się już ponad 2 lata a na razie nie widać ...

04.05.2019 Sobota

Z uwagi na fakt że w zeszły weekend zabrałem dzieci do siebie (Widzenie przełożone z 20-21.04.2019 z uwagi na moją chorobę) żeby dzieci nie były 3 weekendów z rzędu u mnie zgodziłem się zabrać jedynie na sobotę i odwieźć o 17. Zabrałem je na spacer nad jezioro, na plac zabaw, na obiad, pojechaliśmy także do dziadków bo pogoda się popsuła.

07.06.2018 Czwartek

M. poinformowała że czeka z dziećmi w przychodni w mieście. Zadzwoniłem do niej bo nie wiedziałem co to oznacza. Córka była zapisana na badanie do lekarza, więc zawróciłem z dworca i pojechałem tam prosto. Byłem wcześniej niż u nich ok 16:20. Zabrałem dzieci na pobliski plac zabaw i na spacer. Potem przyjechała teściowa i zabrała syna do domu. Spędziłem z córką czas, poszliśmy też na chwile na zewnątrz. Po 19:40 wyszedłem.