Pozwana w czwartek napisała że dziś nie mogę przyjść bo gdzieś musi wyjść i przełożyła na piątek. W piątek spytałem się czy mogę przyjechać trochę wcześniej. Odpisała że o 16:15 dzieci będą gotowe. Byłem 16:10. Dzieci wyszły 16:32. Był problem z wyjściem syna, chował się za pozwaną, ta wyszła kawałek z domu z nami. Tam już zajął się zabawą i udało się spędzić szczęśliwie czas na placu zabaw do tego stopnia że nie chciał na koniec się ode mnie odkleić. Nie chciał wrócić do pozwanej pomimo że ta go wołała i ja mówiłem mu żeby do niej poszedł.
AF1QipP_BuDWZ1QEdpXvzmRswqwP0-fTV1XSv9Ff1toB
AF1QipP_BuDWZ1QEdpXvzmRswqwP0-fTV1XSv9Ff1toB
Komentarze
Prześlij komentarz