W zamian za zeszły weekend kiedy leżałem chory z zapaleniem płuc zaproponowałem przełożenie na 27-28.04. Po dzieci musiałem pojechać na drugi koniec miasta bo tam były na zabawie urodzinowej na placu zabaw. Odebrałem je o 13 z parkingu i zabrałem do siebie. Dzieci ochoczo się bawiły, syna odwieźliśmy na 17.30 (zgodziła się trochę później) a córkę zabrałem na noc do siebie i odwiozłem kolejnego dnia na 17. Do kościoła pojechaliśmy wspólnie z dziadkami. Byliśmy na spacerze i placu zabaw.
Jestem wykształconym młodym mężczyzną, ojcem 2 dzieci, którego życie zamieniło się w koszmar przez związek z niewłaściwą kobietą. Aktualnie przez chciwość byłej "żony" która oprócz dzieci zabiera mi też ponad 60% wynagrodzenia na alimenty, po opłaceniu mieszkania ledwo starcza mi na życie. Dodam tylko że otrzymuje ona także 500+ a żyje z moimi teściami, więc ma do dyspozycji nie pracując ponad 4200zł, koszty symboliczne a ciągle domaga się więcej. Jakim sposobem żyje sobie wygodnie moim kosztem podczas gdy ja popadam w depresję? Teściowie mają zaprzyjaźnionych adwokatów i lekarzy, razem z nimi zrobiła z moich dzieci bardzo chorowite przypadki choć nie dolega im nic poza powszechnie spotykanymi alergiami. Przez co nie zamierza pracować bo w teorii "musi zajmować się dziećmi". Notorycznie utrudnia mi kontakty z córką i synem. Nie respektuje ona w tym postanowienia co do kontaktów jakie mam prawo odbywać. Sprawa w sądzie toczy się już ponad 2 lata a na razie nie widać ...
Komentarze
Prześlij komentarz