Zabrałem dzieci na spacer, oboje chętnie wyszli z domu. Syn chciał iść prosto, córka w lewo na plac zabaw więc na chwilę się obraziła ale udało się dojść do porozumienia. Słońce ładnie świeciło, pasek na placu zabaw był od niego rozgrzany. Córka zdjęła buty i dla się czy może ziewać skarpetki. Na chwilę się zgodziłem. Syn zrobił to co ona. Widać że sprawiło im to dużo radości że mogli poczuć piasek. Po chwili pojawił się obok placu ojciec pozwanej z psem. Córka radośnie podzieliła się z nim faktem że jest bez skarpet. Ten zaczął krzyczeć że ma natychmiast ubrać buty bo to nie lato. Złożył się do samego ogrodzenia i zaczął wysuwać swoje żądania. Córka przestraszona się ubrała. Ja chwilę później ubrałem syna. Za parę minut później przyszła wysłana przez ojca pozwana i kazała ubrać dzieciom bluzy. Spytałem się jej czy widzi kogoś na placu kto ma bluzę? Bo inne dzieci były w krótkich rękawkach. Skomentowała również że to niedorzeczne że ściągam dzieciom buty, odpowiedziałem że nie ja ściągnąłem tylko same chciały i przez tą chwilę nic im by się nie stało.
Z uwagi na fakt że w zeszły weekend zabrałem dzieci do siebie (Widzenie przełożone z 20-21.04.2019 z uwagi na moją chorobę) żeby dzieci nie były 3 weekendów z rzędu u mnie zgodziłem się zabrać jedynie na sobotę i odwieźć o 17. Zabrałem je na spacer nad jezioro, na plac zabaw, na obiad, pojechaliśmy także do dziadków bo pogoda się popsuła.
Komentarze
Prześlij komentarz