Napisałem M że przyjade 20 minut później. Jak pojechałem pod dom to już była z dziećmi na spacerze. Przejąłem dzieci i poszliśmy do lasu i nad stawek na spacer. Po spacerze umyłem wózek z blota. Bawiłem się z dziećmi. Syn dostał obiad potem dałem mu pić, zrobiłem inhalacje i położyłem spać. Córka zjadla obiad i przyszła się bawić. M poinformowała że córka wychodzi dzisiaj na kolędowanie o 16 więc jej nie będzie. Dodała że córka chciała iść więc idzie. Córka odpowiedziała że wcale nie chce iść i nic takiego nie mówiła. O 16 córka wyszła z mojego widzenia pojechała z babcią na kolędowanie. Zostałem sam z synem. Bawił się doskonale, szczególnie małymi piłeczkami od wieży. Odbijał je i obserwował jak podskakują. Jednak to przeszkadzało teściowi który kazał mu je M zabrać i zabawa się skończyła. Po tym incydencie opuściłem tamten dom ok 16:30.
Z uwagi na fakt że w zeszły weekend zabrałem dzieci do siebie (Widzenie przełożone z 20-21.04.2019 z uwagi na moją chorobę) żeby dzieci nie były 3 weekendów z rzędu u mnie zgodziłem się zabrać jedynie na sobotę i odwieźć o 17. Zabrałem je na spacer nad jezioro, na plac zabaw, na obiad, pojechaliśmy także do dziadków bo pogoda się popsuła.
Komentarze
Prześlij komentarz