Przejdź do głównej zawartości

14.01.2018 Niedziela

M poinformowała że zamierza iść z córką na Jasełka wystawiane w pobliskiej szkole i z tego powodu mam skrócić czas spędzany z dzieckiem o 2h i ją na nie przywieźć. Odebrałem córkę po mszy ok 11:30 w kościele i uradowana poszła ze mną do samochodu. Poinformowałem ją że odwiedzimy dzisiaj także moich rodziców na co jeszcze bardziej się ucieszyła. Pojechaliśmy do mnie, zdążyliśmy namalować pracę i już wychodziliśmy do dziadków ok 12:30. Przyjechaliśmy tam, zjedliśmy obiad, pobawiła się chwilę z dziadkiem i babcią i już musieliśmy wychodzić bo na 14:45 miałem ją przywieźć. Wizyta była niezwykle radosna, obfitująca w uśmiechy szczególnie przez to że córka spotkała dziadka pierwszy raz od pół roku. Jednakże nadzwyczaj krótka.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Po co to?

Jestem wykształconym młodym mężczyzną, ojcem 2 dzieci, którego życie zamieniło się w koszmar przez związek z niewłaściwą kobietą. Aktualnie przez chciwość byłej "żony" która oprócz dzieci zabiera mi też ponad 60% wynagrodzenia na alimenty, po opłaceniu mieszkania ledwo starcza mi na życie. Dodam tylko że otrzymuje ona także 500+ a żyje z moimi teściami, więc ma do dyspozycji nie pracując ponad 4200zł, koszty symboliczne a ciągle domaga się więcej. Jakim sposobem żyje sobie wygodnie moim kosztem podczas gdy ja popadam w depresję? Teściowie mają zaprzyjaźnionych adwokatów i lekarzy, razem z nimi zrobiła z moich dzieci bardzo chorowite przypadki choć nie dolega im nic poza powszechnie spotykanymi alergiami. Przez co nie zamierza pracować bo w teorii "musi zajmować się dziećmi". Notorycznie utrudnia mi kontakty z córką i synem. Nie respektuje ona w tym postanowienia co do kontaktów jakie mam prawo odbywać. Sprawa w sądzie toczy się już ponad 2 lata a na razie nie widać ...

04.05.2019 Sobota

Z uwagi na fakt że w zeszły weekend zabrałem dzieci do siebie (Widzenie przełożone z 20-21.04.2019 z uwagi na moją chorobę) żeby dzieci nie były 3 weekendów z rzędu u mnie zgodziłem się zabrać jedynie na sobotę i odwieźć o 17. Zabrałem je na spacer nad jezioro, na plac zabaw, na obiad, pojechaliśmy także do dziadków bo pogoda się popsuła.

07.06.2018 Czwartek

M. poinformowała że czeka z dziećmi w przychodni w mieście. Zadzwoniłem do niej bo nie wiedziałem co to oznacza. Córka była zapisana na badanie do lekarza, więc zawróciłem z dworca i pojechałem tam prosto. Byłem wcześniej niż u nich ok 16:20. Zabrałem dzieci na pobliski plac zabaw i na spacer. Potem przyjechała teściowa i zabrała syna do domu. Spędziłem z córką czas, poszliśmy też na chwile na zewnątrz. Po 19:40 wyszedłem.