M poinformowała mnie że córka zaczyna chodzić na rehabilitację co tydzień po 45 minut. Kazała mi przyjść na 13:30. Zwolniłem się z pracy i pojechałem. Spotkałem już M z dziećmi jak szukała miejsca parkingowego. Zaprowadziłem córkę na zajęcia w czasie jak M parkowała. Przyjechała po chwili z synem. Byłem z dziećmi na tych zajęciach, córka ćwiczyła z panią prowadzącą a syn na początku siedział w wózku potem na moich kolanach a na końcu chodził po materacach. Zajęcia trwały trochę ponad pół godziny. Zaproponowałem chociaż krótki spacer z dziećmi bo wiedziałem że będę musiał wrócić do pracy i zostać dłużej. Niestety M się nie zgodziła.
Z uwagi na fakt że w zeszły weekend zabrałem dzieci do siebie (Widzenie przełożone z 20-21.04.2019 z uwagi na moją chorobę) żeby dzieci nie były 3 weekendów z rzędu u mnie zgodziłem się zabrać jedynie na sobotę i odwieźć o 17. Zabrałem je na spacer nad jezioro, na plac zabaw, na obiad, pojechaliśmy także do dziadków bo pogoda się popsuła.
Komentarze
Prześlij komentarz