Przejdź do głównej zawartości

16.01.2018 Wtorek

M poinformowała że córka ma dziś odwołaną rehabilitację. Domyślam się że nie pojechała tylko z powodu tego że przyjechała do niej siostra z anglii. Po pracy w śniegu ledwo zdążyłem na pociąg. Od dworca droga była nieprzejezdna, prawdopodobnie był jakiś wypadek, jechałem ponad pół godziny. Zajechałem do domu teściów. Wziąłem syna na górę i dawałem znaki córce żeby przyszła. Niestety z uwagi na obecność osób trzecich nie chciała tego zrobić. Na dole była siostra pozwanej z synem, teściowe i pozwana. Widząc ich postawę córka nie chciała przyjść do góry. W końcu przyszła i wydawało się że ma coś do przekazania od towarzystwa z dołu. Nie chciała tego zrobić aż w końcu powiedziała że "nie chce dzisiaj być u góry". Poprosiłem ją tylko żeby się ze mną przywitała, dałem jej buziaka, przytuliłem i powiedziałem że ją kocham. Słysząc moje słowa rozpłakała się. Towarzystwo z dołu zachęcało ją że może z nimi być na dole i nie rozumieli jej reakcji. Było to ewidentnie rozdarcie emocjonalne pomiędzy miłością do ojca który nie jest mile widziany w tamtym domu a koniecznością podporządkowania się domownikom. Bawiłem się z synem, czytałem mu książeczki, itp. Po jakiejś godzinie córka przyszła i przytuliła mnie czule. Dążyła do kontaktu okazując chęć wspólnej zabawy i rozmowy. Chciała żebym jej opowiedział bajkę ale jakąś znaną. Uważnie słuchała opowieści o ogrze podczas gdy karmiłem syna. Usypiałem go wtedy zeszła na bajkę i po 19 się z nią pożegnałem.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

04.05.2019 Sobota

Z uwagi na fakt że w zeszły weekend zabrałem dzieci do siebie (Widzenie przełożone z 20-21.04.2019 z uwagi na moją chorobę) żeby dzieci nie były 3 weekendów z rzędu u mnie zgodziłem się zabrać jedynie na sobotę i odwieźć o 17. Zabrałem je na spacer nad jezioro, na plac zabaw, na obiad, pojechaliśmy także do dziadków bo pogoda się popsuła.

09-10.02.2019 Weekend

Przyjechałem po dzieci planowo. Czekałem kilka minut aż pozwana wyszła i powiedziała że za chwilę dzieci wyjdą. Po paru minutach udostępniła mi foteliki które zamontowałem. Dwójka wyszła uradowana. Zabrałem ich do siebie, potem do babci. Odwiozłem syna planowo na 17. Z córką wróciliśmy do mnie. Kolejny dzień również minął z uśmiechami na twarzy. Malowanie, spacer, kościół, plac zabaw. Przygotowałem obiad. Ładnie zjadła. Na koniec oglądała film ale musieliśmy przerwać i odwiozłem ją kilka minut po 17. Mówiła że nie chce jeszcze wracać, że chciałaby zostać dłużej. Córka mówiła że mama się spotyka z innym Panem Tomkiem niż ostatnio "Ona zna dwóch panów Tomków", że byli tam gdzie pracuje w niskim domu. Że Pan Tomek powiedział że ona się boi jeździć do taty i że do mnie zadzwoni. "Mówi co mamy robić". Także widać że nastawiają ją przeciwko mnie.