M poinformowała że córka ma dziś odwołaną rehabilitację. Domyślam się że nie pojechała tylko z powodu tego że przyjechała do niej siostra z anglii. Po pracy w śniegu ledwo zdążyłem na pociąg. Od dworca droga była nieprzejezdna, prawdopodobnie był jakiś wypadek, jechałem ponad pół godziny. Zajechałem do domu teściów. Wziąłem syna na górę i dawałem znaki córce żeby przyszła. Niestety z uwagi na obecność osób trzecich nie chciała tego zrobić. Na dole była siostra pozwanej z synem, teściowe i pozwana. Widząc ich postawę córka nie chciała przyjść do góry. W końcu przyszła i wydawało się że ma coś do przekazania od towarzystwa z dołu. Nie chciała tego zrobić aż w końcu powiedziała że "nie chce dzisiaj być u góry". Poprosiłem ją tylko żeby się ze mną przywitała, dałem jej buziaka, przytuliłem i powiedziałem że ją kocham. Słysząc moje słowa rozpłakała się. Towarzystwo z dołu zachęcało ją że może z nimi być na dole i nie rozumieli jej reakcji. Było to ewidentnie rozdarcie emocjonalne pomiędzy miłością do ojca który nie jest mile widziany w tamtym domu a koniecznością podporządkowania się domownikom. Bawiłem się z synem, czytałem mu książeczki, itp. Po jakiejś godzinie córka przyszła i przytuliła mnie czule. Dążyła do kontaktu okazując chęć wspólnej zabawy i rozmowy. Chciała żebym jej opowiedział bajkę ale jakąś znaną. Uważnie słuchała opowieści o ogrze podczas gdy karmiłem syna. Usypiałem go wtedy zeszła na bajkę i po 19 się z nią pożegnałem.
Jestem wykształconym młodym mężczyzną, ojcem 2 dzieci, którego życie zamieniło się w koszmar przez związek z niewłaściwą kobietą. Aktualnie przez chciwość byłej "żony" która oprócz dzieci zabiera mi też ponad 60% wynagrodzenia na alimenty, po opłaceniu mieszkania ledwo starcza mi na życie. Dodam tylko że otrzymuje ona także 500+ a żyje z moimi teściami, więc ma do dyspozycji nie pracując ponad 4200zł, koszty symboliczne a ciągle domaga się więcej. Jakim sposobem żyje sobie wygodnie moim kosztem podczas gdy ja popadam w depresję? Teściowie mają zaprzyjaźnionych adwokatów i lekarzy, razem z nimi zrobiła z moich dzieci bardzo chorowite przypadki choć nie dolega im nic poza powszechnie spotykanymi alergiami. Przez co nie zamierza pracować bo w teorii "musi zajmować się dziećmi". Notorycznie utrudnia mi kontakty z córką i synem. Nie respektuje ona w tym postanowienia co do kontaktów jakie mam prawo odbywać. Sprawa w sądzie toczy się już ponad 2 lata a na razie nie widać ...
Komentarze
Prześlij komentarz