Przyjechałem do dzieci. M nie chciała pozwolić iść na spacer. Syn jeszcze przeziębiony. Próbowała znaleźć jakąś wymówke tylko żebym nie szedł, że za zimno a było wyjątkowo ciepło i słonecznie 10 stopni, że oboje chorzy co nie prawda, że mam zostać z dwójką, pomimo że córka bardzo się cieszyła że pójdzie że mną. Prosiła mamę że chce ze mną iść a ta przyniosła syna postawiła i powiedziała że nie. Na szczescie córka znalazła swoje spodnie i poszedłem z nią na pol godziny. Spacer bardzo szczęśliwy, cała drogę w uśmiechu. Potem wykapalem syna nakarmilem bawiliśmy się razem w trójkę.
Jestem wykształconym młodym mężczyzną, ojcem 2 dzieci, którego życie zamieniło się w koszmar przez związek z niewłaściwą kobietą. Aktualnie przez chciwość byłej "żony" która oprócz dzieci zabiera mi też ponad 60% wynagrodzenia na alimenty, po opłaceniu mieszkania ledwo starcza mi na życie. Dodam tylko że otrzymuje ona także 500+ a żyje z moimi teściami, więc ma do dyspozycji nie pracując ponad 4200zł, koszty symboliczne a ciągle domaga się więcej. Jakim sposobem żyje sobie wygodnie moim kosztem podczas gdy ja popadam w depresję? Teściowie mają zaprzyjaźnionych adwokatów i lekarzy, razem z nimi zrobiła z moich dzieci bardzo chorowite przypadki choć nie dolega im nic poza powszechnie spotykanymi alergiami. Przez co nie zamierza pracować bo w teorii "musi zajmować się dziećmi". Notorycznie utrudnia mi kontakty z córką i synem. Nie respektuje ona w tym postanowienia co do kontaktów jakie mam prawo odbywać. Sprawa w sądzie toczy się już ponad 2 lata a na razie nie widać ...
Komentarze
Prześlij komentarz