Przyjechałem do dzieci. M nie chciała pozwolić iść na spacer. Syn jeszcze przeziębiony. Próbowała znaleźć jakąś wymówke tylko żebym nie szedł, że za zimno a było wyjątkowo ciepło i słonecznie 10 stopni, że oboje chorzy co nie prawda, że mam zostać z dwójką, pomimo że córka bardzo się cieszyła że pójdzie że mną. Prosiła mamę że chce ze mną iść a ta przyniosła syna postawiła i powiedziała że nie. Na szczescie córka znalazła swoje spodnie i poszedłem z nią na pol godziny. Spacer bardzo szczęśliwy, cała drogę w uśmiechu. Potem wykapalem syna nakarmilem bawiliśmy się razem w trójkę.
Z uwagi na fakt że w zeszły weekend zabrałem dzieci do siebie (Widzenie przełożone z 20-21.04.2019 z uwagi na moją chorobę) żeby dzieci nie były 3 weekendów z rzędu u mnie zgodziłem się zabrać jedynie na sobotę i odwieźć o 17. Zabrałem je na spacer nad jezioro, na plac zabaw, na obiad, pojechaliśmy także do dziadków bo pogoda się popsuła.
Komentarze
Prześlij komentarz